Dragon Ball Daima – recenzja 10. odcinka. Kuu w akcji!

Ilustracja promująca recenzję odcinka anime „Dragon Ball Daima”. Widoczny jest napis „Dragon Ball Daima” oraz „Recenzja X Odcinka” na tle czerwono-pomarańczowego nieba z księżycem i zielonymi efektami świetlnymi. Po prawej stronie widać fragment postaci z mieczem.
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

W kolejnym odcinku Dragon Ball Daima! Nasi przyjaciele stają na ziemi, na której żyli Nameczanie. Dowiemy się kilka nowych informacji na temat ich rasy, ale nie zabraknie też momentów akcji. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać naszych poprzednich materiałów na temat tego anime, to odsyłam Was do zapoznania się z początkiem tej przygody o tutaj! Resztę zapraszam na recenzję dziesiątego już epizodu! Wraz ze mną przy klawiaturze są też Marek oraz Jakub!

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Tamagami number one!

Twórcy najnowszego odcinka Dragon Ball Daima nie bawili się w pół środki i od razu zaczynamy z grubej rury. Całość jest skierowana do fanów akcji oraz solidnej dawki humoru. Przede wszystkim możemy zobaczyć Majin Kuu, który toczy pojedynek z Tamagami numer jeden. Nie owijając w bawełnę, nie tego do końca spodziewałem się po tej walce. Hybryda Majina Buu oraz Saibamena przez lwią część starcia starała się wyprowadzić serię ciosów, by zaskoczyć wroga, w rezultacie jednak nie robi to na strażniku wrażenia. Ta część odcinka jest za to zaskakująco zabawna. Koślawe ruchy Kuu są świetnie z animowane, powodując co chwilę uśmiech na twarzy. Finalnie, starcie kończy się rezygnacją zielonego wojownika stworzonego przez Arinsu i jest to tak absurdalne, że aż nie mogłem przestać się śmiać. Czy tego chcieli widzowie? Nie wydaje mi się, ale z drugiej strony ta nieprzewidywalność sprawia, że anime ogląda się z ciekawością.

Bohater w stroju przypominającym uniform sztuk walki z czarnymi włosami skierowany w dół, widziany od tyłu, spada w dynamicznej pozie na żółto-zieloną powierzchnię. W tle unosi się patyk, a dwie postacie również spadają, jedna w fioletowym stroju, druga w niebieskim.

Wypadki chodzą po Saiyanach!

W tym samym czasie Goku oraz reszta ekipy kieruje się do kolejnego świata demonów w poszukiwaniu Tamagami numer dwa. Ich podróż nie trwa za długo, ponieważ jest przerwana przez atak wysłanników Króla Gomahy. Trochę sztywne starcie w powietrzu otwiera pole do rozszerzenia bestiariusza świata demonów, ponieważ dowiadujemy się, iż w wodach tego miejsca grasują krwiożercze Krakeny. Na szczęście dla protagonistów monstra odstraszają skutecznie oponentów, jednakże ich radość gaśnie w momencie utraty statku. W wyniku tych zdarzeń mamy kolejny moment, w którym to cała ekipa łączy się ze sobą i możemy chwilę posłuchać na temat rodzimej ziemi Piccolo. Dodatkowo karty przeszłości odkrywa Shin, dodając cegiełkę do historii Bogów Świata. Jest to dość ciekawy moment, ponieważ zaczyna się to wszystko spajać w całość i łączyć z tym co znamy z Dragon Ball Z i Super, pokazując, że nie jest to do końca osobna historia.

Grupa humanoidalnych postaci o charakterystycznych elfich uszach i różnokolorowych twarzach, ubranych w różnorodne stroje w intensywnych barwach (różowe, niebieskie, zielone i czerwone), z wyrazami pewności siebie i skupienia, stojących na tle promienistej, świetlistej aury.

Dragon Ball Daima – Podsumowanie

Czy był to dobry odcinek? Tak, jest pełen dobrych momentów, które bawią. Pojedynek Kuu z Tamagami mimo swojej slapstikowej otoczki pokazuje, że można tworzyć przeciwników, którzy nie są tylko maszynami do zabijania, ale posiadają emocje. Historia rozwija skrzydła i z kolejnym epizodem towarzyszy nam coś nowego. Jakie mam nadzieje na następny kawałek Daimy? Oby starcie z Tamagami numer dwa było równie ciekawe i mam nadzieję, że Majin Kuu jednak nie zostanie oddalony na drugi plan. Jest to zabawna postać, Dragon Ball potrzebuje takich jak najwięcej.

Marek

Wreszcie przestaliśmy gonić króliczka na wielu płaszczyznach. Pierwszą z nich jest Vegeta, który przez dotychczasowe odcinki nieustannie ścigał Goku. Wygląda na to, że status quo w tej kwestii już się nie zmieni. Kolejnym elementem związanym z „gonieniem króliczka” jest fakt, że każdy z ostatnich odcinków przepełniony jest akcją, a nie jedynie warstwą fabularną. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ten stan rzeczy będzie zmieniać się niczym sinusoida, ale obecny balans jest zdecydowanie bliższy moim oczekiwaniom.Jeśli chodzi o fabułę, na ogromny plus zasługuje to, że rozwijana jest równolegle na dwóch innych światach demonów. Na jednym z nich możemy zobaczyć walkę potencjalnego przeciwnika Goku i jego drużyny, a na drugim odwiedzamy rodzimą planetę Nameczan. W tym miejscu pojawia się kolejna enigmatyczna postać, której wątek pozostaje na razie nieznany. Podsumowując, cieszy mnie kierunek, w jakim obecnie zmierza seria Daima. Mam szczerą nadzieję, że twórcy nie zboczą z tej drogi.

Postać o różowej twarzy, w hełmie przypominającym owada, wykonuje dynamiczną pozę z rękoma uniesionymi nad głową w kształcie litery "V". Ubrana w zielono-żółty strój z charakterystycznym symbolem "M" na pasie, stoi na tle ceglanego muru.

Jakub

Dotarliśmy do połowy sezonu i muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony… ale tylko częściowo. Na plus zaliczam walkę Kuu o smoczą kulę oraz żywiołowe reakcje Vegety na podrywanie Bulmy, które były naprawdę zabawne. Niestety, na tym kończą się dla mnie pozytywy. Całość wydaje się przeciągnięta, a dodatkowo Goku zaczął mnie coraz bardziej irytować. Nie pomaga też fakt, że twórcy zdają się zapominać o tym, jak Piccolo się narodził, i wciąż zadają mu pytania, czy tęskni za Drugim Światem Demonów, gdzie znajdował się region Nameczan. Ten wątek wydaje się wymuszony i niepotrzebny.
Wracając do Kuu – mimo że jego walka była ciekawa, nadal wydaje się za słaby, aby stanowić realne wyzwanie dla naszych bohaterów. To było dla mnie lekkim rozczarowaniem, ponieważ nie widzę tutaj zagrożenia, które mogłoby wprowadzić większe napięcie. Rozumiem, że głównym motywem jest przygoda, a nie walka z przerażająco silnym przeciwnikiem, ale brakuje mi właśnie tego elementu, który nadałby historii więcej emocji.

Zbliżenie na postać z animacji, przedstawiającą humanoida o niebieskiej skórze, spiczastych uszach i żółtych oczach. Wyraz twarzy sugeruje zdenerwowanie lub niepokój. W tle ciemne otoczenie.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Kup doładowanie Netflix

Reklama produktu w Ceneo.pl


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top