Felieton: Ubisoft: innowator uwięziony w korpo-strukturze

Logo firmy Ubisoft
Karol Riebandt
Karol Riebandt

Kiedy dziś mówimy o tej firmie, to wielu pomyślałoby „schematyczne serie, które nie są za innowacyjne względem siebie, a do tego kontrowersje i nepotyzm”. Jakiś czas temu to był zupełnie inny twórca gier, a o jego produktach można śmiało pisać, że były one nowe, śmiałe i sprawiały, że gracze faktycznie cieszyli się na nową grę. Ostatnio ukończyłem dodatek do Assassin’s Creed: Shadows i mógłbym zgodzić się z wieloma swoimi kolegami po piórze, że Claws of Awaji to nie jest nic specjalnego. I nie piszę tego w przypadku wyłącznie marki, ale całokształtu twórczego. Quo vadis Ubisoft?

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Złote czasy innowacji już za nami?

W 2007 Ubisoft ze swoim nowym Assassin’s Creed (rozrośniętym spin-offem marki Prince of Persia) zredefiniował gatunek open-worldów. Nagle gracze pokochali parkour, skakanie po dachach stało się niczym bieganie na łące, a templariusz przeszkodą, która stanowiła czasem niemałe wyzwanie dla protagonisty, by walczyć o coś więcej niż tylko swoje odkupienie.

Prince of Persia: Sands of Time udowodniło, że narracja i mechanika cofania czasu mogą iść ręka w rękę. Kultowy Rayman Origins czy Child of Light pokazywały, że nawet gigantyczna marka może (i czasem też powinna) pozwolić sobie na artystyczny eksperyment. Brzmi pięknie, prawda? Pasja, pomysły i próbowanie czegoś nowego, co pokazuje, że gry tworzy coś więcej niż tylko tabelki w arkuszu Excela.

Assassin's Creed - Mirage (źródło: ubisoft.com)
Assassin’s Creed – Mirage (źródło: ubisoft.com)

Dziś to zaledwie cień…?

Kiedy spojrzymy na dzisiejsze projekty od Ubisoftu, zobaczymy coś smutnego, a mianowicie recykling pomysłów i schematów. Natomiast zamiast świeżości to ten sam temat, tylko w innej skórce, gdyż jeszcze wierzą, że ktoś się na to nabierze. Idealnym tego przykładem jest, chociażby Star Wars: Outlaws, w którym po zagraniu nie mogłem pozbyć się wrażenia, iż Han Solo wysłał żółtodzioba na robotę, a w dodatku nikt nie szkolił jej w fachu, jedynie w skradaniu, jakby wakacje na bliskim wschodzie to była jedyna tania opcja, kiedy szuka cię pół galaktyki. Trochę tak, jak byśmy wybrali się do knajpy, a w naszym daniu zmieniono coś na tyle, by można było powiedzieć, że to nie jest nasza knajpa.

Prawda jest też taka, że ostatnio ta firma nie ma dobrej passy w kontekście tego, jak radzi sobie z opłacalnością ich projektów. Nie ukryjemy, że wspomniane przeze mnie Star Wars nie sprzedało się za dobrze, do tego oskarżenia o molestowanie seksualne i nepotyzm nie są pozytywnym obrazem tego, co dzieje się w tej firmie. To już mam wrażenie, że więcej szczęścia ma Randy Pitchford i najnowsza odsłona serii Borderlands 4. Nie oszukujmy się też, że robienie gier to łatwa lub tania rzecz. Dziś niestety łatwiej jest zrobić coś schematycznego, bezpiecznego, niż dać na rynek nowość, a ta może się nie zwrócić. Jako wieloletni fan paru ich marek mam wrażenie, że dobre pomysły Ubisoftu są już od dawna poza tą firmą.

Far Cry 6 - Okładka

Jednak to nie jest tak, że mają tylko złe pomysły!

Piszę to całkowicie szczerze, bo faktycznie tak jest, a oni nie są Janem Pawełkiem, który odkrył system grania w kasynie oraz nie stracili jeszcze całej kasy i zaufania swoich odbiorców. Mario + Rabbids udowodniło, że absurdalne połączenia mogą działać. Ciekawie zrealizowane Immortals: Fenyx Rising pokazało, że nawet w AAA można być czymś pełnym lżejszego tonu. Problem w tym, że te projekty funkcjonują jak desery – drobne słodkości do wielkich zestawów XXL. Smaczne, ale traktowane jak dodatek, a nie dobre i sycące danie główne.

Ubisoft, powstań niczym ten Fenix z popiołów

Ubisoft jako firma ma swoje za plecami, lecz to wcale nie ogranicza ich. Mogą jeszcze tworzyć dobre, nowe i niecodzienne gry. Jednak chwilowo są jak ten stary zespół, który jest dalej na fali. Bilety się sprzedają, jest publika, więc po co mają zmieniać repertuar? A może właśnie czas na tę zmianę? Wyciągnięcie starych nut, wzięcie innego kompozytora i dyrygenta, bo mają jeszcze parę marek, o które gracze proszą od lat. Pozostaje zadać sobie pytanie, czy ktoś odważy się otworzyć ten schowek, zanim gracze zapomną, że Ubisoft kiedykolwiek miał do niego klucz?


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!



Niektórzy mówią, że wakacje spędza w Kaer Morhen grając w Gwinta i pijąc dobre wino. Inni powiedzą, że to człowiek, do którego dzwoni Rick, kiedy Morty nie może wyruszyć na przygodę i nie ma nic lepszego do roboty obok zadawania trudnych pytań ludziom, by mieć o czym potem opowiadać.
Scroll to top