Są słuchawki, które od pierwszej sekundy próbują zrobić wrażenie. Błyszczą, świecą, krzyczą nazwą modelu wielkości billboardu i obiecują doświadczenie rodem z koncertu w pierwszym rzędzie. A są też takie, które wyglądają niepozornie. Bez fajerwerków. Bez marketingowego zadęcia. Po prostu leżą na biurku i czekają, aż ktoś da im szansę. FiiO JT3 zdają się należeć do tej drugiej grupy. I właśnie dlatego rodzi się pytanie – czy w ich przypadku cisza przed pierwszym odsłuchem to spokój przed burzą, czy raczej zapowiedź przeciętności?
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Specyfikacja techniczna
| Nazwa modelu | FiiO x Jade Audio JT3 |
| Cena | 449 zł |
| Typ słuchawek | Otwarte słuchawki dynamiczne |
| Pasmo przenoszenia | 10 Hz – 35 kHz |
| Przetwornik | Dynamiczny 50 mm |
| Impedancja | 80 Ω przy 1 kHz |
| Czułość | 97 dB/mW przy 1 kHz 110 dB/Vrms przy 1 kHz |
| Waga | ok. 330 g (bez kabla) |
| Materiał kabla | Miedź beztlenowa 4N pokryta palladem |
| Długość kabla | ok. 1,5 m |
| Złącze słuchawkowe | Dwa wtyki 3,5 mm TRS |
| Wtyczka audio | 3,5 mm |
Czym są słuchawki otwarte?
Czym jest w ogóle konstrukcja otwarta? To nie kwestia mody ani „fikuśnego” wyglądu – to całkowicie inny sposób doświadczania dźwięku. W przeciwieństwie do zamkniętych muszli, które izolują i skupiają brzmienie wprost w głowie słuchacza, open-back pozwala dźwiękom swobodniej płynąć. Scena staje się szeroka, powietrzna, instrumenty rozkładają się naturalnie wokół uszu, a nie siedzą ciasno „w głowie”. Dzięki temu łatwiej wychwycić drobne niuanse, pogłos czy interakcje między instrumentami, a muzyka nabiera przestrzeni i życia.
Efekt jest najbardziej zauważalny przy nagraniach na żywo czy klasycznych utworach, gdzie atmosfera stadionu czy sali koncertowej staje się niemal namacalna. Oczywiście kosztem izolacji – dźwięki otoczenia przenikają do słuchacza i odwrotnie – ale to właśnie ten kompromis daje open-backom ich charakterystyczny „oddech” i naturalność brzmienia, których często brakuje w modelach zamkniętych.
Brzmienie
Taka konstrukcja w budżetowym segmencie to zawsze pewne ryzyko. Z jednej strony obietnica szerokiej sceny i naturalności. Z drugiej – obawy o bas, o „cienkie” brzmienie, o brak masy. Te stereotypy nie wzięły się znikąd. Dlatego do testów podszedłem z lekkim dystansem, zwłaszcza biorąc pod uwagę moje upodobanie do brzmienia z odpowiednim kopniakiem.
Brzmienie słuchawek oceniałem jak zwykle przy trylogii — Limit to your love, Music box of fate i Romeo i Julii Prokofjewa. Tym razem jednak dodałem też zmienną, przy której słuchawki o otwartej konstrukcji w pełni rozwijają skrzydła, a mianowicie nagrania na żywo. Dźwięk jaki wydobywa się ze sprzętu FIIO przyjemnie mnie zaskoczył. Spodziewałem się raczej płaskiej charakterystyki, biorąc pod uwagę, że przy open-backach ciężko o dobrze słyszalny bas, zwłaszcza w tym przedziale cenowym. A tu okazuje się, że zarówno elektronika, jak i niski, dudniący metal brzmiały znakomicie bez dotykania się do korektora graficznego.
Są tu zarówno odpowiednio mocne basy, wyczuwalne transjenty, a wokal wyraźnie słychać nawet w wysokich częstotliwościach operowych. Środek za to był odpowiednio płaski, choć tu czasem szczegóły uciekały, ale tylko w utworach, które mam już naprawdę dobrze odsłuchane, a nie przyjmę swoich Zero: Blue 2 za punkt odniesienia, bo to zupełnie inna konstrukcja i strojenie.
Zastosowanie w grach
Przy okazji różnych testów wspominałem o tym, że słuchawki gamingowe nie brzmią dobrze przy słuchaniu muzyki, przede wszystkim ze względu na inne priorytety przy strojeniu przetworników. To działa oczywiście w obie strony, ale jest nisza, w której JT3 radzą sobie znakomicie. Przede wszystkim mowa tu o grach fabularnych czy nawet akcji, gdzie jest dużo “szumu” w tle. Czy to speluna w Novigradzie gdzie na skraju słyszalności rejestrujesz pijany śpiew, mostek okrętu podwodnego w Uboat i dźwięk sonaru, czy nawet mapa kampanii w StarCraft. Otwarta konstrukcja dodaje immersji w sposób naturalny, bez sztucznych algorytmów. To nie jest sprzęt dla kogoś, kto liczy każdą milisekundę reakcji w sieciowym starciu. To raczej propozycja dla tych, którzy chcą wsiąknąć w świat gry i poczuć jego atmosferę.
Mikrofon
JT3 posiadają także mikrofon umieszczony na kablu. I tu trzeba zachować proporcje. To nie jest rozwiązanie, które zastąpi dedykowany mikrofon studyjny, ale też nie jest przypadkowym dodatkiem. Jakość rozmów przez VoIP jest w pełni akceptowalna. Głos jest czytelny, bez wyraźnych zniekształceń. Do komunikacji w grach czy spotkań online – wystarczy. Do nagrań czy streamingu – lepiej sięgnąć po coś bardziej wyspecjalizowanego.
Warto też dodać, że kabel jest odłączany oraz przystosowany do wyjścia zbalansowanego. To oferuje dużo możliwości podłączenia słuchawek bezpośrednio do różnych źródeł, nie wymagając przy tym żadnych przejściówek, zdolnych potencjalnie osłabić jakość czy moc sygnału. Dla przeciętnego użytkownika może to nie stanowić dużej różnicy, ale jest to kolejny element wypychający JT3 przed szereg.
Jakość wykonania i komfort
Kolejnym wielkim zaskoczeniem, biorąc pod uwagę cenę, jest jakość wykonania. Co prawda same muszle wykonano z plastiku, jednak kratki są już ze stopu magnezu i aluminium, to samo zresztą pałąk. Do tego dochodzą ogromne poduszki nauszników, miękkie, miłe w dotyku. Nie przesadzę twierdząc, że są to jedne z najbardziej komfortowych słuchawek, jakie od dawna miałem na uszach. Mimo tego, że mam ogromną głowę, w ogóle nie czułem nacisku podczas wielu godzin spędzonych na słuchaniu muzyki i pracy z dźwiękiem. Z tą parą można spokojnie rozłożyć się w fotelu i oddać komfortowemu odsłuchowi ulubionych albumów.
Ograniczenia
Oczywiście, jak wspominałem wcześniej, konstrukcja otwarta ma swoją cenę. Brak izolacji oznacza, że słyszysz otoczenie i otoczenie słyszy ciebie. To nie jest sprzęt do pociągu ani do głośnego biura. W domowym zaciszu – to zaleta. W komunikacji miejskiej – wada. Trzeba mieć tego świadomość. Nie każdy chce lub może, mieć kilka par słuchawek do różnych zastosowań i będę szczery, jeśli szukacie czegoś uniwersalnego, to nie jest to sprzęt dla was, choćby właśnie ze względu na konstrukcję.
Podsumowanie
Po dłuższym czasie z JT3 trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze sprzętem, który nie próbuje być kimś innym. Nie udaje gamingowego potwora. Nie aspiruje do miana studyjnego monitora referencyjnego. Jest natomiast bardzo uczciwą, dobrze zestrojoną konstrukcją otwartą w rozsądnej cenie.
Czy zamyka usta droższej konkurencji? To już zależy od oczekiwań. Osobiście z czystej ciekawości przesłuchałem je obok Sennheiser HD 650 i choć oczywiście brzmiały gorzej, to nie na tyle, żeby usprawiedliwić trzykrotnie wyższą cenę. Jedno jest pewne – w swoim segmencie FiiO JT3 pokazują, że open-back nie musi oznaczać kompromisu w basie, a przystępna cena nie musi oznaczać płaskiego, bezbarwnego grania. Czasem wystarczy zdjąć marketingowy filtr, założyć słuchawki i pozwolić, by dźwięk zrobił swoje.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



