Hero’s Hour – Recenzja pixelowych Heroes of Might and Magic

Hero’s Hour jest to najnowsza gra stworzona przez Benjamina „ThingOnitsOwn” Hauera. Prowadzimy tu armię niczym w Heroes of Might and Magic oraz rozgrywamy bitwy podobne do tych z Mushrooms Wars. Wszystko to okraszone cudowną PixelArtową grafiką. Czy twórcy udało się stworzyć grę łącząca dwa gatunki? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dalszej części recenzji.

Hero’s Hour – słów kilka na temat rozgrywki

Newgame

Warto tutaj wspomnieć, że gra nie oferuje trybu fabularnego czy też kampanii w całym znaczeniu tego słowa. Nie jest to jednak coś, za czym należałoby płakać. Tytuł ten oferuje ogromną ilość rozgrywki na dziesiątki, jeśli nie setki godzin. Już w samym generatorze map mamy dostęp do aż siedmiu kategorii:

  • tiny
  • small
  • medium
  • large
  • huge 
  • spawning
  • custom map

Hero's Hour - New Game

Skirmish

Każda z wyżej wymienionych kategorii, oferuje siedem presetów pozwalających na wygenerowanie mapy więc jak już sami możecie zauważyć, możliwości tego na pozór niewielkiego tytułu jest naprawdę dużo. Jest to tylko jeden z trybów rozgrywki. Drugim jest tryb Skirmish, w którym to mamy z góry ustalonego przeciwnika do pokonania. Naszym zadaniem jest stworzenie odpowiednio zbilansowanej armii, aby osiągnąć ten cel bez „zbędnego” rozwoju zamku, zbierania surowców itd. Ot po prostu czysta walka pomiędzy armiami.

Hero's Hour - potyczka

Kilka słów o zamkach jakie oferuje gra Hero’s Hour

Do dyspozycji gracza zamków zostało oddanych aż jedenaście. Dzięki temu rozgrywka jest różnorodna, a możliwości ogrom. Podobnie jak w Heroes of Might and Magic, kierować będziemy na początku jednym zamkiem, który zostanie przez nas wybrany na początku gry. Do dyspozycji mamy takie królestwa jak:

  • Ład
  • Kolumny
  • Magia
  • Rozkład
  • Ogień
  • Lament
  • Horda
  • Ostoja
  • Przypływ
  • Skalnit
  • Enklawa

Część z nich oczywiście kojarzy się z Necropolis (Rozklad) czy też Inferno (Ogień), ze znanych nam Herosów. Ja również za każdym razem, jako fan Necro w HoMM3 wybierałem tutaj zamek Rozkład. Już na starcie wita nas „znajomy” ekran, gdzie ukazana zostaje nasza pozycja na mapie świata. Sam zamek wewnątrz wrzuca nas we wspomnienia z dawnych lat gdy podbijaliśmy inne królestwa. Dzięki temu „czujemy się jak u siebie”.

Walka w Hero’s Hour

Nie bez powodu na wstępie pisałem o Mushrooms Wars. To było moje pierwsze skojarzenie, gdy rozpoczęła się pierwsza potyczka w grze. Jako że nie każdy musiał mieć styczność z wcześniej wspomnianym tytułem to już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż podczas walki, nasze wojska zmierzają automatycznie w kierunku wroga. Nie decydujemy stricto o tym, kogo konkretnie zaatakujemy (mam tu na myśli jednostkę), a jedynie to, w którym kierunku nasza armia będzie zmierzać. Wszystko za pomocą strzałek, które na pewno widzieliście w filmach wojennych pokazujących inwazje na terytorium wroga. Jedyne, na co mamy wpływ, to na naszego bohatera. Dokładniej rzecz ujmując, to na jego czary, które rzucamy tam, gdzie chcemy podczas potyczki.

Hero's Hour - battle

O oprawie wizualnej słów kilka

No i tutaj przechodzimy do tej części gry, która w dzisiejszych czasach nie każdemu może przypaść do gustu. Oprawa wizualna oparta jest na PixelArt, który owszem obecnie staje się coraz popularniejszy. Jednak mimo wszystko, jest to dość specyficzny styl artystyczny. Jedyne, do czego bym się tak naprawdę przyczepił, to uwydatnienie niektórych elementów na mapie, po której się poruszamy. Mam tutaj na myśli kryształy. Te są jednym z materiałów potrzebnych do rozwoju naszego królestwa. Często łapałem się na tym, że próbowałem zebrać „element mapy”, tracąc przez to ruch. Mimo iż uwielbiam stylistykę, jaką jest zastosowany tutaj PixelArt, tak po prostu czasem była ona nieczytelna.

Podsumowując Hero’s Hour – yay or nay

Biorąc pod uwagę fakt, że jest to tak zwany indyk, gra jest cudowna. Przez te kilkanaście godzin bawiłem się świetnie, podbijając okoliczne królestwa. Mimo wcześniej wspomnianej wady z czytelnością niektórych elementów na początku gry szło się po czasie przyzwyczaić. Dzięki temu już nic nie mogło stać na przeszkodzie, aby się po prostu świetnie bawić. Hero’s Hour w pierwszej kolejności kierowałbym do osób, które lubią stylistykę PixelArt oraz lubiących stare poczciwe Heroesy. Gra u podstaw jest po prostu genialna. Dzięki mechanice zaczerpniętej z Mushrooms Wars, jest to zawsze coś nowego, zwłaszcza jeśli dotychczas nie mieliście okazji zagrać w tego typu bitewniaka.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie better.

Gameplay

Avatar photo
Pasjonat gier komputerowych od najmłodszych lat, pamiętający czasy ZX-Spectrum i C64. Wieloletni fan gier spod stajni Blizzarda. Najbardziej lubi oglądać rozgrywki esportowe Starcrafta.
Scroll to top