Kangurek Kao (2022) – Nostalgią gra pisana

Kangurek Kao - logo

Spyro, Crash Bandicoot, Croc, Kangurek Kao – to wspaniałe platformówki z przełomu XX i XXI wieku. Masa dobrych wspomnień, które wracają dzięki wznawianiu i odświeżaniu tych serii. I o ile za trzema pierwszymi tytułami stoją ogromne wydawnictwa i pieniądze, tak nasz rodzimy Kangurek Kao, w swojej nowej odsłonie, powstał niskim nakładem finansowym – co odbiło się na paru szczegółach. Jakich? Dowiecie się w dalszej części tekstu.

Kangurek Kao 1

Historia powstania

Klasyczna trylogia (Kangurek Kao, Kangurek Kao: Runda 2, Kangurek Kao: Tajemnica Wulkanu) powstała w latach 2000-2005. Pomysłodawcą i producentem całej serii, była mała warszawska firma Tate Multimedia (wcześniej znana pod nazwami: X-Ray Interactive, Tate Interactive). O ogromnym sukcesie tej serii może świadczyć ilość sprzedanych egzemplarzy – aż 700 000! Lata leciały, Kangurek Kao odchodził w zapomnienie – lub tak przynajmniej mogłoby się wydawać. W 2019 roku, pojawił się na Twitterze ruch “BringKaoBack”, który odniósł się do trendu reaktywacji głęboko osadzonych w świadomości konsumentów serii: Spyro, Crash Bandicoot oraz Croc. Nie oszukujmy się, 20 lat temu w te gry graliśmy my, a teraz chętnie siadamy przy nich z dziećmi. Tego typu platformówki są ogólnorozwojowe i nie są przesadnie trudne. I tak dzięki namowom internautów oraz sporym zaangażowaniu najmłodszego pokolenia (czyt. dzieci) pracowników Tate Multimedia, np. reaktywacja Kangurka Kao została zapowiedziana.

Wioska Hopalloo

Dobre złego początki

Jakby nie spojrzeć – gra jest świetna. Wizualnie, dźwiękowo, czy pod kątem filmowych przerywników. Tutaj lekcja została odrobiona w sposób właściwy. Jednakże, im więcej czasu spędzałem na buszowaniu po lokalizacjach, tym więcej miałem do zarzucenia producentom. A to niedziałające “fatality” w ciosie kończącym przeciwnika, a to zacinające się elementy graficzne, fps dropy, wariująca kamera przy zbyt czułej myszce (1200dpi to nie jest szczyt prędkości), czy w końcu dziury w obiektach dzięki którym można było zostać wystrzelonym z planszy. Problemów tych nie wyeliminowały nawet dwa patche, które wyszły w niedługim czasie od premiery. Niemniej nie jest to coś, co drastycznie niszczy odbiór gry. Pamiętajmy, że odbiorcą jest (a przynajmniej powinno być) najmłodsze pokolenie graczy, a my którzy pamiętamy poprzednie przygody naszego kochanego Kangura mamy za zadanie zaszczepić miłość do tej serii.

Dolina Durianów cutscenka

Dialogi, cutscenki, znaki pomocy

Skoro już jesteśmy przy odbiorze gry przez najmłodszych. Filmowe przerywniki są świetne, humorystyczne, a czasem poważne. Ogólnie bardzo dobrze przyswajalne, jest jednak jeden problem którego nie potrafię znieść, zdzierżyć, przeboleć… Jak można zrobić grę dla dzieci, która ogranicza się w dialogach tylko do filmików? Prawdę powiedziawszy, dziecko nie jest w stanie odczytać wskazówek porozrzucanych na każdym poziomie. Tak samo nie wyciągnie ważnych treści z dymków, które często pojawiają się nad NPC-ami lub przy wchodzeniu z nimi w reakcję. Nie mówię tutaj, że rodzic nie powinien pomagać dziecku w trakcie gry. Jednak nie da się siedzieć z nim przez całą rozgrywkę za plecami, odczytując co autor miał na myśli… O ile samouczek jest zrobiony świetnie i pozwala przećwiczyć wszystkie mechaniki, tak bez umiejętności płynnego czytania jest niestety nieprzyswajalny.

Wejście do kopalni

Fabułą gra stoi

Sama historia opowiada o perypetiach Kangurka, który odziedziczył po ojcu rękawice obdarzone ogromną mocą. Dowiadujemy się, że ojciec oraz siostra Kangurka giną bez śladu. Intryga rozpoczyna się w miejscu, gdzie Kao wyrusza na poszukiwania Kai. Mając nadzieję na pomyślne zakończenie misji: odszukanie najbliższych Kao wraz z rozwojem fabuły dowiaduje się, dlaczego tak naprawdę jego Ojciec – Koby opuścił rodzinę i rodzinne strony. W trakcie tej podróży mierzy się z opętanymi wojownikami, by na samym końcu stawić czoła Eternal Warriorowi. Mentorem naszego bohatera, który wspiera (nie zawsze) dobrym słowem, jest mistrz Walt.

Ekran ładowania

Grafika w 2022 r.

To coś na co fani #PCMR zwracają szczególną uwagę. I jest tutaj w mojej ocenie poprawnie. Mamy 3 tryby graficzne, które nieznacznie różnią się jakością. Lecz nie ma tutaj nic co powodowałoby efekt “WOW”. Nie jest to konkurencja dla Ratcheta i Clanka (i prawdopodobnie długo żadna gra nie będzie miała szans). Jednak kolorystycznie i graficznie jest przyjemnie. Bajkowo, komputerowo, fantastycznie.

Pierwszy Boss

Ogólne odczucia

Patrząc przez pryzmat dorosłego, świadomego gracza czuję ogromny niedosyt. Wszak nie ma tutaj fajerwerków poza nostalgią. Jednak jeśli spojrzymy z perspektywy dziecka, to mamy ciekawą historię, nie do końca wymagające poziomy i różnorodne lokalizacje. Takie 6-8 letnie dziecko będzie zadowolone mogąc poskakać sobie po platformach, czy boksując się ze “złolami” poukrywanymi w różnych obszarach. Gra robi wrażenie. Nie można się przy niej wynudzić. Z jednej strony powrót do znanego uniwersum Kangurka Kao, może sprawić masę frajdy. Zwłaszcza, że czekają nas nowe niesamowite przygody. Jednakże, gra która celuje w najmłodsze pokolenie graczy, może odrzucić przez dialogi (a raczej ich brak) we właściwej rozgrywce.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Tate Multimedia S.A.

Scroll to top