Premiera Arc Raiders tuż za rogiem — wrażenia z wydarzenia przedpremierowego

Logo gry Arc Raiders
Paweł Kryński
Paweł Kryński

Już jutro (30.10.2025) szabrownicy z podziemnego świata wyruszą na podbój postapokaliptycznej Ziemi. Na swojej drodze spotkają nie tylko kierowane sztuczną inteligencją drony oraz roboty, ale również innych graczy gotowych na wszystko. Jakiś czas temu zarówno ja, jak i Kamil wskoczyliśmy to tego nietuzinkowego świata podczas otwartych testów beta. Jeśli jesteście ciekawi, jak nam się to doświadczenie podobało, zerknijcie sobie szybko na nasze wrażenia. Dla tych, którzy wolą czytać dalej obecny tu materiał, szybko skrócę poprzedni tekst w jednym zdaniu. Tytuł od Embark Studios przypadł nam do gustu i obaj postanowiliśmy kontynuować przygodę, gdy tylko produkcja trafi na wirtualne pułki sklepowe. W związku z tym, że premiera Arc Raiders nastąpi dosłownie za kilka godzin, a ja miałem przyjemność wziąć udział w testach dla prasy, postanowiłem dodać jeszcze kilka zdań do moich oryginalnych przemyśleń.

YouTube player

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Zdania nie zmieniam

Sam event trwał około czterech godzin, podczas których uczestnicy mieli okazję obejrzeć zwiastun premierowy oraz wcześniej nagrany krótki wywiad z twórcami. Oprócz tego mieliśmy także możliwość zagrania na wcześniej niedostępnej mapie. Dodatkowo Embark Studios zapewniło wszystkim wysoko poziomowy ekwipunek, aby rozgrywka była przyjemniejsza. Niestety te kilka godzin to trochę mało i nie zdążyłem się wszystkim pobawić. Pomimo tego moje wrażenia z rozgrywki niewiele różniły się od poprzednich. Nie ma w tym jednak nic złego. Każda runda była pełna napięcia, a spotkania z innymi graczami dostarczały sporej dawki adrenaliny. Jednego jestem pewny. Cała sesja spowodowała, że chęć obcowania z Arc Raiders jeszcze się wzmocniła.

Jak oni to zrobili?

Swoją przygodę z tym extraction shooterem rozpocząłem na PlayStation 5. Niestety wydarzenie dla prasy odbyło się na platformie Steam. Nie ukrywam, że miałem lekki stres, bo mój laptop najnowszy nie jest. Zwyczajnie bałem się, że nie udźwignie tego tytułu. Nawet nie wiecie, jak ogromne było moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że wszytko działa, a do tego wygląda naprawdę nieźle. Na pięcioletnim już Asusie (Rog Strix G17 – R7-5800H, 16GB, GeForce 3060) klatki utrzymywały się w okolicy sześćdziesięciu i tylko na tej nowej mapie zdarzały się lekkie zgrzyty. Jestem pewny, że mógłbym się tych zgrzytów pozbyć, gdybym tylko miał chwilę na zabawę ustawieniami. Wolałem jednak skupić się na rozgrywce.

Zrzut ekranu z gry Arc Raiders dostarczony przez Embark Studios.

Zrzuty ekranu zostały dostarczone przez studio Embark

Szybkie podsumowanie

Bardzo żałuję, że cała akcja była taka krótka i nie pozwoliła za bardzo nacieszyć się wszystkim, co gra oferuje. Jedyne co mnie trochę rozczarowało, to fakt, że wszystkie mapy są do siebie podobne. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z drugiej strony spędziłem na nich mało czasu. Dlatego jest spora szansa, że po dłuższej rozgrywce każda z nich okaże się wyjątkowa. Poza tym jestem niezmiernie ciekawy, jak ta produkcja będzie się rozwijać. Już teraz ma wiele ciekawych rozwiązań. Na przykład gracze, którzy preferują grę solo, nie będą trafiać na grupy wieloosobowe. Raz na jakiś czas można wziąć udział w nocnym najeździe, gdzie wrogów kierowych przez SI jest więcej, ale i nagrody znajdziemy lepsze. No i chyba jeszcze nie spotkałem się z pozycją, w której można użyć gumowej kaczki jako wabika na przeciwników. Twórcy zapewniają społeczność, że mają naprawdę dalekosiężne plany związane ze swoim projektem. W związku z tym mam nadzieję, że premiera Arc Raiders im wyjdzie i będą w stanie pociągnąć temat przez najbliższe dziesięć lat, tak jak obiecali.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie kodu do wydarzenia prasowego dziękujemy firmie Marchsreiter Communications oraz studiu Embark.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego tekstu.

Avatar photo
Gram w gry odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc właziłem na stołek, żeby pograć na automatach w salonie dziadka. Teraz rozsiadam się wygodnie w zaciszu własnego domu i z padem w rękach oddaję się swojemu ulubionemu hobby. Zawsze chciałem dzielić się swoimi wrażeniami ze wspaniałego świata wirtualnej rozrywki. Pamiętajcie, że czas spędzony na czytaniu nigdy nie jest czasem zmarnowanym.
Scroll to top