Kontrolery firmy Razer, zwłaszcza te z profesjonalnej linii esportowej to coś, do czego testowania nie trzeba mnie specjalnie przekonywać. Wpierw był arcade stick z serii Panthera, a od ponad 2 lat towarzyszy mi Kitsune, bezgałkowy kontroler do bijatyk, który sprawdził się w najbardziej wymagających warunkach. A jak jest w przypadku Wolverine V3 Pro 8K PC?
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Dla kogo?
Na początek należy postawić sprawę jasno – Wolverine to nie kontroler stworzony do immersji i jak najbardziej komfortowego niedzielnego grania. To sprzęt dla graczy esportowych i tych, którzy szukają jak największej przewagi oferowanej przez urządzenie, jednocześnie mogąc je dostosować do swoich potrzeb w jak największym stopniu.
Zawartość opakowania
W pudełku, oprócz samego kontrolera, znajdziemy także twardy futerał podróżny, zapasowe analogi (o których za chwilę), oraz dwie metody łączności – dongle USB-A oraz kabel USB-A – USB-C. Są to jedyne opcje łączności jakie oferuje nam kontroler oraz, jak sugeruje nazwa, będzie on działać tylko z PC, natomiast jest to w mojej opinii niewielka cena za maksymalną częstotliwość próbkowania 8kHz co przekłada się na niemalże zerowy input lag, który teoretycznie powinien wynosić 0.125 ms, w praktyce zaś najwyższy jaki odnotowałem wynosił 0.159 a najniższy 0.127. To 4 razy mniej niż absolutnie topowa klawiatura gamingowa, której codziennie używam.
Funkcjonalność
Największą zaletą kontrolera jest możliwość jego personalizacji. Już sam fakt posiadania sześciu dodatkowych przycisków jest imponujący, ale jak jeszcze dodamy do tego, co można do nich przypisać za pomocą oprogramowania Razer Synapse 4, robi się naprawdę wesoło. Nie tylko bowiem da się tam zaprogramować przyciski kontrolera, ale także funkcje klawiatury, w tym skróty klawiszowe, a nawet “przerzutkę”, która umożliwia tymczasową zmianę czułości lewej, prawej, bądź obu na raz gałek analogowych. Ciężko mi opisać jak ogromną różnicę robi to przy grach wyścigowych, zwłaszcza kiedy mowa o driftingu czy pokonywaniu gwałtownych zakrętów. Tak, to częściowo problem użytkownika, mam bowiem tendencję do działania “na przypale albo wcale” przez co często zbyt ostro kontruję “zadek” auta, jednak ta funkcja całkowicie niweluje problem.
Uwielbiam też dodatkowe bumpery. I choć kontroler wygodniej jest trzymać w tak zwanym “claw grip” o którym więcej poniżej, to jeśli natura dała wam, jak mi, łapy wielkości łopaty do pizzy, to nie będziecie mieli problemów sięgnięcia ich normalnie. Ba, da się spokojnie też wcisnąć na raz i zwykły i dodatkowy bumper, bumper i spust albo wszystkie trzy na raz. co w połączeniu ze swobodną zmianą przypisania, daje nam masę kombinacji. Na przykład jeśli używacie w Battlefield 6 dalmierza (nie mi oceniać) możecie przypisać na prawy bumper pomiar odległości i użyć go tuż przed strzałem, kiedy już ustabilizuje się celownik.
Kolejną grą w której dodatkowe przyciski były zbawieniem to Armored Core 6. Należę do tego grona pilotów mechów, którzy nie stawiają na obowiązującą metę jeśli chodzi o broń, skupiając się na umiejętnościach panowania nad maszyną i pozostawania w ślepej strefie przeciwnika, zarówno w trybie fabuły jak i wieloosobowym. Przyznam, że miejscami czułem się w tym drugim przypadku jak cheater, bowiem przy odpowiednim ustawieniu przycisków na boczne uniki i oręż zamontowany na ramionach byłem w stanie zdeklasować praktycznie każdego. A grałem nie dość, że po ponad roku przerwy w pilotowaniu, to jeszcze na przekór pamięci mięśniowej wyrobionej na bazowym kontrolerze Microsoftu.
Kolejną opcją, dla której osobiście nie znalazłem zastosowania, ale na pewno ktoś to zrobi, jest możliwość przełączenia pracy krzyżaka z trybu 8-kierunkowego na 4-kierunkowy. Oczywiście nie mogło też zabraknąć blokady spustów, co skraca znacznie ich czas reakcji. Przy FPS-ach robi to znaczącą różnicę, Aż do tego stopnia, że przy niektórych wolniejszych karabinach w BF6 łapałem się na tak zwanym “oversamplingu”, czyli prędkość z jaką naciskałem spust przekraczała szybkostrzelność broni.
Jakość wykonania
Kolejną opcją personalizacji są wymienne drążki analogowe. W zestawie znajdziemy standardowe, krótkie, zwieńczone wklęsłą końcówką, ale także i jeden dłuższy z takim końcem i jeden z grzybkiem. Wszystko wykonane jest bardzo porządnie, zaś kontroler, choć dość lekki, bynajmniej nie sprawia w dotyku wrażenia taniego. Guma na uchwytach dobrze leży w dłonie i pomaga utrzymać urządzenie stabilnie. Przyciski, co nie dziwi biorąc pod uwagę zastosowanie optycznych przełączników, bliższe są tym w klawiaturach i myszkach niż tradycyjnych kontrolerach, zaś wspomniane analogi są bazowane na technologii TNR, czyli jeszcze bardziej ulepszonym efekcie Halla, przez co o dryfowanie gałek nie trzeba się zasadniczo martwić.
Kontroler świetnie się sprawdza w długich sesjach, wygodnie i stabilnie leży w dłoni, nie ślizgając się. Choć jak wspominam poniżej, osoby z dużymi dłońmi mogą musieć się nieco przyzwyczaić, to gdy już znajdzie się wygodne ułożenie rąk, komfort jest niesamowity. A nie tylko on pozwala na długie granie, bateria również. Przy minimalnej częstotliwości próbkowania pogramy ponad 30 godzin, przy maksymalnej czas ten spada do około 20, co wciąż stanowi imponujący wynik i nie trzeba się martwić jeśli raz czy dwa zapomni się go naladować.
Potencjalne minusy
Gabarytowo urządzenie jest dość kompaktowe, przypominające bardziej Pro Conttoller do Nintendo Switch niż ten klasyczny do PC/Xboxa, co wiąże się również z dość krótkimi uchwytami. Rozumiem że dla kogoś może być to wada, bo w klasycznym chwycie palec mały i serdeczny nie opierają się zbyt stabilnie, jednak ja osobiście jestem przyzwyczajony do stosowania tak zwanego “claw grip”, czyli chwytu gdzie palec środkowy i serdeczny znajdują się odpowiednio na bumperach i spustach. Zresztą do takiego używania kontroler został zaprojektowany. Nie jest to oczywiście rozwiązanie dla wszystkich, poza tym każdy gra jak chce, po prostu ta technika sprawdza się przy Wolverine bardzo dobrze. Warto też zaznaczyć, że problem ten nie będzie raczej dotyczył osób z mniejszymi dłońmi, do których zdecydowanie nie należę.
Jeszcze jedną bolączką urządzenia może być dla niektórych fakt, że nie da się zamienić miejscami lewej gałki i krzyżaka, co widuje się w podobnych urządzeniach. Przyznam że i mi trochę tego brakuje, gdyż preferuję układ z konsol Sony niż Microsoftu, jednak w takim wypadku po prostu zamiast Wolverine’a można kupić Raiju V3 Pro, który co prawda nie będzie mieć tej samej częstotliwości próbkowania, ale będzie działać i z PlayStation i PC. Poza tym wszystko jest kwestią przyzwyczajenia.
Podsumowanie
Podsumowując – Razer Wolverine V3 Pro 8K PC to przede wszystkim kontroler dla tych, którzy szukają przewagi wszędzie, gdzie się da, oraz tych, dla których personalizacja stoi na pierwszym miejscu. Czy jest miejsce na poprawki? Zawsze, ale biorąc pod uwagę obecny “wyścig zbrojeń” na rynku peryferiów oraz to jak urządzenia te są ulepszane wraz z każdą iteracją, to niedługo doczekamy się sprzętu idealnego. Tymczasem jednak Rosomak zdecydowanie znajduje się w czołówce.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.




