Terraformars to adaptacja popularnej mangi autorstwa Yū Sasugi i Kenichiego Tachibany, która zadebiutowała w 2014 roku pod szyldem studia LIDENFILMS. Pierwszy sezon, zamknięty w trzynastu intensywnych odcinkach, to bezkompromisowy thriller science-fiction, skierowany do dorosłego widza poszukującego w anime czegoś więcej niż tylko efektownych pojedynków. Twórcy rzucają nas w przyszłość, w której ludzkość, desperacko szukając nowej przestrzeni do życia, musi zmierzyć się z konsekwencjami własnej ingerencji w ekosystem obcej planety. To opowieść, która balansuje na granicy widowiskowej akcji i egzystencjalnego horroru, stawiając pytania o cenę postępu i granice człowieczeństwa w obliczu biologicznej dominacji innego gatunku.
Ekspedycja w paszczę szaleństwa
Historia koncentruje się na ambitnym, lecz tragicznie zakończonym planie terraformacji Marsa. Przez setki lat wysyłane tam mchy i karaluchy miały przekształcić atmosferę planety, jednak, gdy załoga Annex 1 dociera na miejsce, zastaje koszmar: zmutowaną formę życia, która naukowe prognozy obraca w pył.. Karaluchy ewoluowały w humanoidalne istoty o nadludzkiej sile i pierwotnej nienawiści do przybyszów z Ziemi. Fabuła nie jest jednak prostą opowieścią o eksterminacji potworów, ponieważ głównym celem bohaterów jest zdobycie materiału genetycznego do walki z wirusem AE, który pustoszy naszą planetę. Taki fundament scenariuszowy nadaje historii niezbędną powagę i sprawia, że każdy krok bohaterów na powierzchni Marsa obarczony jest gigantyczną odpowiedzialnością za losy miliardów ludzi.
Biologiczny determinizm i mechanika starć
Najbardziej unikalnym elementem serii, wyróżniającym ją na tle innych produkcji typu battle shonen czy seinen, jest system walki oparty na entomologii. Ludzcy żołnierze, dzięki zabiegowi Mosaic Organ Operation, stają się hybrydami łączącymi cechy ludzi i najgroźniejszych ziemskich organizmów. Jest to rozwiązanie genialne w swojej prostocie, ponieważ pozwala na wprowadzenie elementów edukacyjnych do krwawej jatki. Narrator regularnie przerywa akcję, by wyjaśnić biomechanikę ataku danej postaci, co sprawia, że starcia stają się logiczną układanką, a nie tylko chaotyczną wymianą ciosów. Realizm ten ma jednak swoją cenę – dla widza, niebędącego fanem biologii ciągłe dygresje mogą momentami wydawać się zbyt techniczne i wybijające z rytmu opowieści.
Estetyka brudu kontra realizacja techniczna
Pod względem wizualnym pierwszy sezon Terraformars stawia na surowość i mrok, co idealnie oddaje beznadzieję misji. Projekty postaci są realistyczne i pozbawione zbędnych ozdobników, co podkreśla ich rolę jako żołnierzy, a nie superbohaterów. Mars w wizji studia LIDENFILMS jest miejscem klaustrofobicznym i nieprzyjaznym, co potęguje ciężka, industrialna ścieżka dźwiękowa. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że produkcja ta borykała się z ogromnymi problemami realizacyjnymi, które w wersji telewizyjnej ocierały się o absurd. Zastosowana tam cenzura była wręcz agresywna – wszechobecne czarne kręgi i plamy, mające maskować krew, potrafiły zasłonić połowę ekranu, zmieniając brutalną walkę w groteskową i nieczytelną plamę atramentu. Dopiero wersje nieocenzurowane, dostępne na platformach takich jak ADN, pozwalają w pełni docenić brutalną wizję twórców, choć dla osób o słabszych nerwach nagromadzenie rzezi może być barierą nie do pokonania.
Tragizm postaci i polityczne tło
W świecie wykreowanym przez Sasugę nikt nie jest chroniony przez status głównego bohatera. Serial bardzo brutalnie obchodzi się z obsadą, co jest zarówno siłą, jak i słabością produkcji. Z jednej strony buduje to autentyczne napięcie, bo śmierć może nadejść w każdej sekundzie, z drugiej zaś – ta masowa i bezlitosna utylizacja bohaterów sprawia, że zanim zdążymy w ogóle zapamiętać czyjeś imię, postać ta kończy jako bezkształtna masa na marsjańskim piachu. Retrospekcje starają się nadać im rys tragiczny, pokazując desperację, która przygnała ich na Marsa, lecz bywają one rwane i skrótowe. Interesującym urozmaiceniem są natomiast wątki polityczne i rywalizacja między narodowymi frakcjami wewnątrz ekspedycji, co sugeruje, że nawet w obliczu zagłady ludzie nie potrafią przestać walczyć o wpływy.
Werdykt: Triumf klimatu nad formą
Podsumowując, pierwszy sezon Terraformars to produkcja nierówna, ale niezwykle charyzmatyczna. Jej największe atuty to bez wątpienia gęsty klimat, unikalny system walki oparty na nauce oraz odwaga w pokazywaniu brutalnych konsekwencji starcia z naturą. Do wad należy zaliczyć momentami chaotyczne tempo narracji oraz nadmierną eksploatację retrospekcji, które nie zawsze trafiają w punkt. Mimo to, dla fanów mrocznego science-fiction i opowieści o przetrwaniu, jest to jedna z najbardziej wyrazistych propozycji ostatnich lat. To anime, które nie bierze jeńców i zmusza do refleksji nad tym, kto w tym konflikcie jest prawdziwym potworem – ewoluujące owady, czy ludzie, którzy swoją pychą doprowadzili do ich powstania.

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse




