Powrót do świata wykreowanego przez The Sinking City od początku zapowiadał się na coś więcej niż tylko bezpieczną kontynuację. Studio Frogwares najwyraźniej postanowiło wykorzystać drugą odsłonę jako okazję do całkowitego przemodelowania fundamentów rozgrywki, przesuwając ciężar z klasycznej pracy detektywa na znacznie bardziej bezpośrednią walkę o przetrwanie. Najnowszy materiał z The Sinking City 2 pokazuje zalane Arkham lat 20. w zupełnie nowym świetle – bardziej brutalnym, dusznym i nastawionym na ciągłe poczucie zagrożenia. Premiera gry została zaplanowana jeszcze na te wakacje na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S.
Survival horror zamiast klasycznego śledztwa
Największą zmianą względem pierwszej części jest wyraźne przesunięcie gatunkowe w stronę survival horroru. O ile poprzednik skupiał się głównie na dedukcji, analizowaniu tropów i mozolnym prowadzeniu śledztw, tak tutaj znacznie większą rolę odgrywa eksploracja, walka oraz zarządzanie ograniczonymi zasobami. Twórcy podkreślają, że mechaniki detektywistyczne nie zniknęły całkowicie, ale tym razem mają stanowić opcjonalny element dla graczy, którzy chcą głębiej zanurzyć się w historię.
Wcielimy się w Calvina Rafferty’ego – badacza okultyzmu próbującego odnaleźć sposób na uratowanie swojej partnerki, Faye. Problem polega na tym, że Arkham praktycznie utonęło, a jego zrujnowane dzielnice opanowały groteskowe monstra inspirowane mitologią Lovecrafta. Jednym z nich jest Slither – istota zdolna do przejmowania zwłok i kontrolowania ich niczym makabrycznych marionetek.
Bardziej osobista historia i cięższy klimat
Dyrektor gry, Alexander Gresko, zaznacza, że nowy kierunek pozwolił zespołowi opowiedzieć historię bardziej skoncentrowaną na emocjach głównego bohatera. Zamiast chłodnego detektywa obserwującego katastrofę z dystansu, dostajemy postać desperacko walczącą o kogoś bliskiego, co ma nadać całej narracji bardziej intymny charakter. Jednocześnie twórcy zapewniają, że nie zamierzają rezygnować z elementów, które wyróżniały pierwszą odsłonę. Nadal możemy spodziewać się moralnej niejednoznaczności, psychologicznego niepokoju oraz atmosfery powolnego popadania w obłęd – motywów mocno zakorzenionych w twórczości H.P. Lovecrafta.
The Sinking City – recenzja (XSS). Jak uwolnić się od obłędu?
Unreal Engine 5 i zalane Arkham
Ogromny skok technologiczny zapewnia przejście na Unreal Engine 5. Dzięki nowemu silnikowi Arkham wygląda znacznie bardziej szczegółowo i klimatycznie niż Oakmont z pierwszej części. Zalane ulice, zniszczone kamienice i gęsta mgła tworzą duszną atmosferę katastrofy, a podróżowanie motorówką pomiędzy ruinami miasta wydaje się jednym z kluczowych elementów eksploracji. Twórcy nie ukrywają też, że stworzenie gry było wyjątkowo trudne z uwagi na realia pracy w Ukrainie po 2022 roku. Tym bardziej imponujące wydaje się, jak duży krok naprzód wykonano pod względem jakości oprawy wizualnej i animacji potworów.
Seria potrzebowała tej zmiany?
Wszystko wskazuje na to, że The Sinking City 2 będzie produkcją znacznie bardziej dynamiczną i nastawioną na napięcie niż jej poprzedniczka. Pytanie jednak, czy odejście od obowiązkowych śledztw na rzecz survival horroru okaże się naturalną ewolucją marki, czy może właśnie ten powolny, detektywistyczny rytm był największą siłą pierwszej części. Jedno jest pewne – Frogwares nie idzie drogą bezpiecznej kontynuacji i próbuje nadać serii zupełnie nową tożsamość.

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse


