Turtle Beach Rematch Wireless Invincible Mario – bezprzewodowy pad do Pstryczka na medal!

Na zdjęciu znajduje się kolorowy kontroler do gier Turtle Beach Rematch Wireless Invincible Mario z motywem Mario, leżący na drewnianym stole.
Kamil Podryban
Kamil Podryban

Nintendo Switch, mimo upływu lat, to wciąż świetny sprzęt do grania z dala od dużego ekranu. Czy to w pociągu, czy w łóżku – jest lekki, poręczny i wygodny. Jednak w trybie stacjonarnym joy‑cony nie są dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Rozumiem więc, dlaczego tak wielu graczy sięgnęło po Pro Controller. Ja jednak trafiłem na alternatywę w postaci Turtle Beach Rematch Wireless w edycji Invincible Mario. Od tamtej pory podczas gry przed telewizorem nie wyobrażam sobie wrócić do małych, odczepianych kontrolerów.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Pierwsze wrażenia

Konsola Nintendo Switch z kolorowymi Joy-Conami i kontroler Mario leżą na drewnianej ławce w ogrodzie.

Pudełko, w którym dostarczany jest pad, robi bardzo dobre wrażenie, choć to oczywiście najmniej istotna część zakupu. Sam kontroler od razu wywołał we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony nie mogłem przestać zachwycać się jego wyglądem – świetne połączenie fioletu i turkusu sprawia, że pad prezentuje się wyjątkowo, nawet jeśli nie wygląda przy tym „poważnie”. Z drugiej jednak strony nadruk z Mario i wszechobecne gwiazdki na froncie wydają się wręcz kiczowate, zwłaszcza że są fluorescencyjne. Długo zastanawiałem się, czy kontroler jest piękny, czy kiczowaty. Ostatecznie uznałem, że jest jednocześnie jednym i drugim – zdecydowanie nie będzie to wybór dla każdego. Trzeba jednak przyznać, że świetnie pasuje do figlarnego charakteru pierwszego Switcha. W zestawieniu z czarną, bardziej stonowaną kolorystyką Switcha 2 może wypadać dziwnie, ale dzięki temu wnosi trochę radości i koloru.

Dane techniczne

Dane techniczne Szczegóły
Łączność bezprzewodowa
Złącze 1 x USB-C
Platforma systemowa Nintendo Switch, Nintendo Switch Lite, Nintendo Switch OLED, Nintendo Switch 2
Zasięg nadajnika 9 m
Długość przewodu 1 m
Zasilanie wbudowany akumulator
Czas pracy 40 godz.
Programowanie przycisków tak
Wibracje tak
Kolor zielony (turkusowo-fioletowy)
Wymiary 16.5 x 12.7 x 5.08 cm
Waga 417.3 g
Akcesoria kabel USB

Waga i wykonanie

Trzy kontrolery do gier na drewnianym stole: niebieski z motywem Pokemon, czarny oraz fioletowo-niebieski z Mario.
Po latach korzystania z padów od Xboksa Turtle Beach Rematch Wireless wydał mi się nieco za lekki. Standardowy pad od XSX waży niemal 300 g, Elite Series 2 prawie 350 g, a tu mamy tylko 220 g. W porównaniu to niewiele, choć wciąż więcej niż w podobnym rozmiarze padzie PowerA do Switcha. Po krótkiej chwili nieduża waga przestaje przeszkadzać, a przy dłuższych sesjach wręcz okazuje się zaletą. Początkowo kontroler może sprawiać wrażenie taniego właśnie przez lekkość, ale zapewniam, że ani jakość wykonania, ani materiały do tanich nie należą. Nie ma tu luzów czy trzeszczącego plastiku, a po intensywnym użytkowaniu nie zauważyłem żadnych śladów zużycia. Jedynie przyciski działają dość głośno – jeśli uważacie, że pady od Xboksa są głośne, tutaj możecie zmienić zdanie.

Wrażenia z użytkowania

Najważniejsze jednak jest to, jak pad sprawdza się w praktyce. Mam porównanie z wieloma kontrolerami – od tych Microsoftu po 8BitDo Ultimate 2C, Flydigi Direwolf 3 i tańszego Silver Monkey. Moim zdaniem Rematch Wireless w niczym od nich nie odstaje w zakresie tego, co czuje przeciętny użytkownik. Pad dobrze leży w dłoniach, nie męczy przy długiej zabawie, a rozmieszczenie przycisków jest naturalne. Od spodu znajdziemy też dwa dodatkowe, programowalne przyciski – ogromny plus.
Kontroler do gier z motywem Mario, widoczny z boku, leży na drewnianym stole, w tle roślinność.
Świetnie wypada również bateria. Producent zapewnia do 40 godzin pracy i z moich doświadczeń wynika, że to prawda. Po raz pierwszy musiałem go ładować dopiero po trzech tygodniach intensywnego użytkowania, co pokrywa się mniej więcej z wynikami mojego Elite Series 2. Kontroler obsługuje także sterowanie ruchem, a według specyfikacji można go w pełni wykorzystać również na Switchu 2 (choć bez dodatkowego przycisku czatu z NS2).
Niezależnie od tego, czy grałem w logiczne indyki, czy w dynamiczne slashery, pad nigdy nie był powodem frustracji. Bardzo szybko stał się moim domyślnym kontrolerem do Switcha. Z joy‑conów korzystam już tylko w Just Dance, a wcześniejszy pad PowerA praktycznie poszedł w odstawkę.

Wady

Jeśli pominąć kwestię kontrowersyjnego wyglądu, mam trzy główne zastrzeżenia:

  • Głośność przycisków ABXY – nie przeszkadza na co dzień, ale granie nocą przy osobie wrażliwej na hałas może być problematyczne.
  • Brak technologii Halla w analogach – dziś nawet tańsze pady 8BitDo czy Flydigi ją oferują. Turtle Beach zostawia takie rozwiązania dla droższych modeli (np. Stealth Ultra).
  • Brak wibracji i NFC – w porównaniu do Pro Controllera to wyraźna różnica. Mnie brak wibracji nie przeszkadza, zwłaszcza że poprawia to żywotność baterii.

Podsumowanie

Kontroler do gier z motywem Mario, widoczny z boku, leży na drewnianym stole, w tle roślinność.
Turtle Beach Rematch Wireless Invincible Mario to świetna propozycja dla posiadaczy Nintendo Switch i Switch 2. Nie jest to budżetowy pad, ale jakość wykonania i fenomenalny czas pracy na baterii w pełni usprawiedliwiają cenę. Gdybym miał wydać 300 zł na kontroler do tej konsoli, wybrałbym właśnie Rematch Wireless zamiast Pro Controllera. Trzeba tylko rozważyć, czy brak wibracji, technologie analogów Halla i głośne przyciski nie będą zbyt uciążliwe. Cena jest nieco podbita licencją Nintendo, lecz mimo to uważam, że kontroler jest wart zakupu. Ja sam jestem z niego bardzo zadowolony i mogę go polecić z czystym sumieniem.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Melmak.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Kup Rematch Wireless Invincible Mario

Reklama produktu w Ceneo.pl


Avatar photo
Czołem, na imię mam Kamil! Kocham gry miłością bez wzajemności, ale staram się nie brać ich za bardzo na poważnie. Najlepiej czuję się w taktycznych strzelankach, ale chętnie próbuję wszystkiego, co się da. Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem pisać o grach, a tutaj mogę nareszcie spełniać to marzenie.
Scroll to top