Uncle Chop’s Rocket Shop — recenzja (PS5). Zabawa w kosmicznego mechanika

Gra dostępna na:
NS
PC
PS5
XSX
XSS
Logo gry Uncle Chop's Rocket Shop
Paweł Kryński
Paweł Kryński

Składanie mebli z Ikei oraz klocków LEGO należą do jednych z moich ulubionych zajęć. Nie dość, że poszczególne elementy idealnie do siebie pasują, to jeszcze dołączone do zestawów instrukcje są tak szczegółowe, że trudno się podczas budowy pomylić. Podobnie wygląda rozgrywka w Uncle Chop’s Rocket Shop. Jako czterooki, człekopodobny lisek Wilbur naprawiamy różnego rodzaju moduły statków kosmicznych, używając do tego pozostawionych przez poprzednika bardzo dokładnych wskazówek. Jednak nie robimy tego dla samej satysfakcji. Nasza ciężka praca przekłada się na walutę, dzięki której możemy opłacić czynsz oraz rozbudować nasz warsztat. Wszystko to okraszone jest przyjemną dla oka, kreskówkową grafiką.

YouTube player

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Takiej gry jeszcze nie widziałem

Produkcja studia Beard Envy to roguelitowy spin bazujący na idei różnego rodzaju symulatorów prac pokroju Car Mechanic. Nasz niewielki przybytek odwiedza banda pokręconych przybyszów, którzy w taki czy inny sposób uszkodzili swój środek transportu. Każdy z rozklekotanych pojazdów posiada kilka sprytnie skonstruowanych komponentów, które musimy zdiagnozować i w miarę możliwości doprowadzić do porządku. Zarówno klienci, jak i wspomniane moduły są za każdym razem generowane losowo. Wraz z postępem rozgrywki trafiamy na coraz to bardziej skomplikowane układy. Abyśmy nie brali się za robotę na ślepo, twórcy przygotowali niezwykle pomocny notatnik zawierający szczegółowe opisy wszystkich możliwych usterek.

Powiem szczerze, że z takim rodzajem rozgrywki jeszcze się nie spotkałem. Sporo radochy sprawiało mi rozkminianie każdego modułu. Nie ukrywam, że początki były trudne, ale z każdym kolejnym podejściem coraz szybciej rozwiązywałem postawione przede mną wyzwania. Jednak pomimo 24 godzinspędzonych z tym tytułem niektóre rzeczy nadal stanowią spore przeszkody. Szkoda, że powodem tych zgrzytów nie są moje zdolności, tylko problemy ze sterowaniem i liczne bugi, na które dość często trafiałem. Zresztą nie jest to tylko moje zdania. Mój młodszy syn również wkręcił się w przygody Wilbura i zauważył dokładnie te same bolączki, co ja.

Instrukcja naprawy modułu paliwa.
Zanim weźmiesz się do roboty uważnie przeczytaj instrukcję.

Tak się nie da

Padów używam od wielu lat i zawsze byłem przekonany, że we wszystko da się zagrać na kontrolerze. Nawet kiedy zasiadam do laptopa, w większości przypadków podłączam sobie mojego ukochanego DualSense’a. Niestety w przypadku Uncle Chop’s Rocket Shop takiego rodzaju sterowanie się nie do końca sprawdza. Jest tu tak wiele przełączników, kabelków, śrubek, pokręteł i małych części, że przesuwanie się po tym wszystkim analogiem zwyczajnie męczy. Co prawda jest tutaj opcja poruszania kursorem, ale działa tylko w określonych momentach.

Jestem pewny, że interakcja za pomocą myszki i klawiatury w tym wypadku sprawdzi się dużo lepiej, jednak nie mam jak tego zweryfikować. Nie zmienia to też faktu, że po kilku godzinach przyzwyczaiłem się do sposobu, w jaki gra przeskakuje pomiędzy poszczególnymi elementami, ale i tak zdarzało mi się zakląć pod nosem jeszcze parę razy.

No żesz do jasnej ciasnej

Kolejnym naprawdę irytującym zjawiskiem były ciągłe problemy z interfejsem. Na przykład po odkręceniu jednej śrubki wkrętak nie chciał przeskoczyć na kolejną. Dopiero wielokrotne oddalanie i przybliżanie modułu pozwalało w końcu wymontować zepsuty wihajster. Zanim doczekałem się pierwszej łatki, wielokrotnie próbowałem otworzyć sejf, którego gałka przestawała odpowiadać na moje komendy, pomimo dokładnego śledzenia opisu w instrukcji. Takich przykładów mam jeszcze wiele. Niestety potrafiło to doprowadzić do sytuacji, w których nie byłem pewny czy źle wykonuję polecenia, czy jest to kolejny przebrzydły bug. Co prawda z każdym kolejnym patchem było lepiej, ale piszę te słowa dzień przed premierą, a dolna śrubka w panelach przednich świateł jak nie chciała się odkręcać, tak nadal nie do końca ma na to ochotę.

Ekran ekwipunku oraz urządzenia spawające.
Tych dwóch części z prawej strony ekwipunku nie mogłem się pozbyć z inwentarza przez dobrych kilka godzin.

Zanim pójdziesz na głęboką wodę

Uncle Chop’s Rocket Shop Shop zawiera dwa tryby rozgrywki. Pierwszy pozwala wykonać dowolną liczbę napraw na dobę w określonym czasie. W drugim natomiast trzeba skupić się na ukończeniu trzech robót dziennie. Szkoda, że zauważyłem tę ostatnią opcję dopiero po jakimś czasie, gdyż jednoczesna walka z zegarem oraz próba naprawiania czegokolwiek przy szybkim czytaniu podręcznika potrafiły nieźle zestresować. Na szczęście przełączenie na bardziej wyluzowane rozwiązanie, pozwoliło na dokładne obeznanie się zarówno z każdym panelem, jak i usterkami, które mogą w nich wystąpić, dzięki czemu rozgrywka stała się o wiele przyjemniejsza. Nie będę także ukrywał, że skuteczne rozwiązanie wszystkich problemów dawało sporo satysfakcji za każdym razem. Dodatkowym wspomagaczem, który odkryłem, buszując po niezbyt bogatym menu opcji, jest możliwość włączenia automatycznych narzędzi. Zdecydowanie polecam jego włączenie, gdyż manualna obsługa oprzyrządowania męczy kciuk i nudzi się po jakimś czasie.

Wiele dróg do sukcesu

Kolejny pozytywny aspekt Uncle Chop’s Rocket Shop to wiele zakończeń. W związku z tym bardzo żałuję, że nie udało mi się jeszcze żadnego zobaczyć. Nie myślcie sobie jednak, że doprowadził do tego brak chęci. Wręcz przeciwnie. Jestem bardzo ciekaw, dlaczego kultyści rozłożyli w moim warsztacie czarną dziurę, do której muszę włożyć kilka określonych przedmiotów. Chciałbym też się dowiedzieć, co zaoferuje mi grupa zbierająca duchy poległych kierowców. Niestety wspomniane wcześniej bugi skutecznie przeszkadzały mi w osiągnięciu sukcesu. Na domiar złego, jeżeli nie wykonamy zadania dokładnie lub nie zmieścimy się w narzuconych ramach czasowych, część z późniejszych prac kończy się śmiercią głównego bohatera. W związku z tym, pomimo usilnych starań nie udało mi się jeszcze przetrwać do napisów końcowych, co nie znaczy, że nie planuję próbować dalej.

Zrzut ekranu z gry Uncle Chop's Rocket Shop. Lisek Wilbur stoi na tle swojego warsztatu.

Z Uncle Chop’s Rocket Shop trzeba ostrożnie

Cóż więc mogę powiedzieć o projekcie studia Beard Envy? Gdyby nie liczne wpadki skutecznie psujące zabawę oraz niewygodne sterowanie na padzie, z pewnością poleciłbym ten tytuł każdemu miłośnikowi majsterkowania. Gra wygląda ładnie, mechaniki są świetne, moduły tryskają ciekawymi pomysłami, a zagadki i sekrety czają się na każdym kroku. System roguelitowy pozwalający na przenoszenie części ulepszeń na kolejne próby również doskonale spełnia swoje zadanie.

Podsumowując, jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na bugi, które najprawdopodobniej zostaną prędzej czy później naprawione, to poważnie rozpatrzcie zakup Uncle Chop’s Rocket Shop. Jeśli natomiast takie przeszkadzajki Was irytują, to dodajcie tytuł na steamową listę życzeń i śledźcie rozwój wydarzeń, tak jak to zrobił mój młodszy syn.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie gry dziękujemy agencji Kasedo Games.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Avatar photo
Gram w gry odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc właziłem na stołek, żeby pograć na automatach w salonie dziadka. Teraz rozsiadam się wygodnie w zaciszu własnego domu i z padem w rękach oddaję się swojemu ulubionemu hobby. Zawsze chciałem dzielić się swoimi wrażeniami ze wspaniałego świata wirtualnej rozrywki. Pamiętajcie, że czas spędzony na czytaniu nigdy nie jest czasem zmarnowanym.
Scroll to top