Binarystar Infinity – recenzja. 1-bitowy zawrót głowy

Binarystar Infinity – recenzja

Binarystar Infinity to kosmiczny retro shooter stworzony przez studio Ricci Cedric Design i wydany pod skrzydłami Forever Entertainment. Jako fan takich tytułów jak Batsugun czy Aero Fighters z chęcią zabrałem się za jego sprawdzenie..

Prostota nie jest zła

Fabularnie nie ma tu dużo do opowiadania. W dalekiej przyszłości, w nieznanej galaktyce niezidentyfikowany obiekt latający zniszczył jeden z księżyców. Naszym zadaniem jest go dorwać i wysadzić w powietrze. Podczas gry nie uświadczymy żadnych przerywników ani dialogów. Nie jest to złe w przypadku takiej prostej produkcji, ale fajnie by było dostać, choć garść informacji o głównym bohaterze.

Binarystar Infinity

W Binarystar Infinity dostępnych jest 8 poziomów, które można ukończyć w niecałe 30 minut. Każdy nich zakończony jest walką z bossem. Po ukończeniu trybu arcade odblokowujemy tryb przetrwania oraz boss rush. Każdy tryb ma również opcję dla dwóch graczy.

W pionie i w poziomie

Jednym z fajniejszych rozwiązań w grze jest możliwość wyboru toru lotu naszego statku. Możemy lecieć od lewej do prawej lub z dołu do góry. No i tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Dla mnie lot w poziomie był praktycznie niemożliwy. Po kilku minutach patrzenia na telewizor dostawałam oczopląsu. Zazwyczaj nie mam takich problemów, nawet gdy na ekranie dzieje się bardzo dużo, więc poprosiłem drugą osobę o opinię. Wrażenia miała podobne. Na szczęście drugi tryb pozwala na w miarę komfortową rozgrywkę. W swobodnym lataniu i strzelaniu przeszkadzają też rozbłyski. Każdy pokonany wróg to kolejny wybuch bieli na ekranie.

Binarystar Infinity

Binarystar Infinity

Strzelanie w Binarystar Infinity

Nie będę ukrywał, że rozgrywka jest dość monotonna. Składają się na to dwie rzeczy. Pierwsza to grafika. Poszczególne projekty przeciwników czy też otoczenia są ładne. Niestety, gdy wszystko łączy się w całość, ciężko dojrzeć co gdzie jest.
Druga sprawa to rozłożenie wrogów. Jest ich albo bardzo mało, albo cały ekran jest nimi zawalony. Brakuje tu pewnego balansu, który pamiętam z dawnych shooterów tego typu.

Boss Fight

Następny poziom

Jednak najbardziej denerwującą rzeczą jest tu system ulepszeń i broni. Nie mamy żadnego drzewka, tylko jak w prawdziwym oldschoolowym tytule, zbieramy to, co wypadnie z rozwalonych przeciwników. Może to być dodatkowe życie, przyspieszenie, latająca dookoła naszego statku kulka lub jeden z trzech rodzajów uzbrojenia.

Gdy poniesiemy taki sam rodzaj broni kilka razy, nasze działka stają się potężniejsze. Problem pojawia się, kiedy niechcący podlecimy za blisko pocisków innego rodzaju. Wtedy nasze starania idą na marne, ponieważ resetuje to poziom obecnego strzału. W związku z tym, że momentami naprawdę trudno jest się połapać, zdarza się to nazbyt często. W związku z tym, zamiast skupić się na unikaniu pocisków, uważałem, żeby przypadkiem nie podnieść niechcianego ulepszenia. Była to największa bolączka podczas mojej kilkugodzinnej przygody z tym tytułem.

Boss Fight

Binarystar Infinity w skrócie

Binarystar Infinity nie jest niczym szczególnym. Jest to poprawny tytuł, w który można pograć godzinę i usunąć go z dysku bez poczucia winy. Gdyby nie te kilka zgrzytów, które opisałem powyżej, kosmiczne strzelanie byłoby o wiele przyjemniejsze. Jest jednak jeden element, który muszę pochwalić. Muzyka jest naprawdę przyjemna. Spodobała mi się to tego stopnia, że leciała w tle podczas pisania tej recenzji.

The End

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Forever Entertainment.

Gameplay

Gram w gry odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc właziłem na stołek, żeby pograć na automatach w salonie dziadka. Teraz rozsiadam się wygodnie w zaciszu własnego domu i z padem w rękach oddaję się swojemu ulubionemu hobby. Zawsze chciałem dzielić się swoimi wrażeniami ze wspaniałego świata wirtualnej rozrywki. Pamiętajcie, że czas spędzony na czytaniu nigdy nie jest czasem zmarnowanym.
Scroll to top