Blue Snowball iCE – recenzja. Mały mikrofon z wielkimi ambicjami

Grafika promocyjna Blue Snowball iCE

Nie będę ukrywać, praca z dźwiękiem bywa dla mnie koszmarem. W porównaniu z samym montażem jest to zawsze najbardziej wrażliwy na pomyłki element pracy nad projektami audio-wizualnymi. W przeszłości zdarzało mi się skopać całe projekty przez problemy z dźwiękiem, więc gdy już znalazłem jedną dobrą konfigurację, raczej nie kombinowałem dalej, co by nic nie zepsuć.

Ta, jakiej używałem zwykle do nagrywania, była jednak uciążliwa. Wielki statyw, osłony dźwiękowe, interfejs — wszystko zasługa przyjaciela, który nagrywa muzykę. Jak na mały kanał o retrograniu, mocna przesada. Dlatego też dałem szansę Blue Snowball iCE. Malutka kula, która według producentów jest w stanie za mniej niż 300 złotych zaoferować jakość, jakiej nie wstydzi się twórca na nagraniach. O tym, czy rzeczywiście tak jest, przekonamy się za chwilę, a tymczasem – porcja danych technicznych.

Dane techniczne

  • Rodzaj przetwornika: Pojemnościowy
  • Charakterystyka kierunkowości: Kardioidalna
  • Próbkowanie: 44.1kHz / 16bit
  • Pasmo przenoszenia: 40 ~ 18000 Hz
  • Waga: 460 g
  • Złącze: USB – Mini-USB
  • Blue Snowball iCE – mały i poręczny!

    W porównaniu do recenzowanego przez nas niedawno Blue Yeti X, Snowball jest mikrofonem zdecydowanie prostszym w obsłudze. Wystarczy bowiem wkręcić dołączony do niego statyw-tripod, podłączyć go do komputera przez USB i odpalić ulubiony program do nagrywania dźwięku! Ta prostota użytkowania ma swoje zalety, jeśli chcemy szybko nagrać zapisany skrypt bądź łatwo przygotować się do transmisji na żywo.

    Zwłaszcza że ustawiania także nie ma zbyt wiele. Mikrofon posiada jeden tryb nagrywania — kardioidalny. To wszystko — żadnych suwaków, pokręteł, no nic. W pewnym momencie sam byłem skonfundowany, ponieważ grafiki promocyjne pokazywały trzy tryby, rzekomo dostępne z tyłu mikrofonu. Okazało się jednak, że dotyczyło to droższej wersji tego mikrofonu — Blue Snowball.

    Wiele źródeł sugeruje, aby nagrywać dźwięk w odległości 15 cm od urządzenia. W przeciwnym wypadku może ono generować niechciane popy, które będą irytować, jeśli chcemy nagrany plik audio jeszcze pociąć. Warto mieć w takim wypadku pod ręką standardowy filtr mikrofonowy, który oszczędzi niepotrzebnej pracy.

    Żadnych przełączników z tyłu! Plug & Play to ogromna zaleta Blue Snowball iCE, lecz dla profesjonalistów - prawdziwa zmora!
    Żadnych przełączników z tyłu! Plug & Play to ogromna zaleta Blue Snowball iCE, lecz dla profesjonalistów – prawdziwa zmora!

    Kierowniku, ale jak z tą jakością?

    Szczerze mówiąc, obawiałem się o czarny scenariusz. Gdy jednak zacząłem wrzucać testowe nagrania do ukończonych projektów, byłem zdumiony tym, jak łatwo próbki z Snowball iCE wtapiały się po identycznej obróbce w pojedyncze klipy. Co by jednak nie było wątpliwości, łapcie surowe nagranie z Audacity.

    Jak nietrudno usłyszeć, surowa jakość dźwięku już jest naprawdę porządna. Dla początkujących użytkowników brak jakichkolwiek suwaczków i przełączników będzie z pewnością zaletą. Osoby, które lubią brzmieć jak najlepiej, mogą jednak pobawić się w swoich ulubionych programach dźwiękowych, aby wypracować satysfakcjonujący dla siebie efekt. W moim przypadku plugin Wave Hammer Audio z Magix Vegas 16.0 jest tym, który zawsze działa cuda.

    Blue Snowball iCE – prosto i konkretnie

    Gdybym jednak w tym momencie miał zacząć streamować regularnie, z pewnością używałbym Snowball iCE. Za niecałe 300 zł otrzymujecie jakość w pełni wystarczającą do nagrywania podcastów, tworzenia filmów na YT, czy też właśnie regularnej transmisji na żywo.

    Jeżeli pracujesz z dźwiękiem profesjonalnie, to i tak prawdopodobnie masz już lepszy i droższy sprzęt, który spełnia Twoje oczekiwania. Jeżeli jednak dalej odkrywasz świat pracy z dźwiękiem, Blue Snowball iCE będzie fenomenalnym ruchem. Ja z pewnością będę na nim pracować jeszcze nieraz. Zwłaszcza że mikrofon współpracuje ze świeżo zakupionym przeze mnie PlayStation 5, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem.

    Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Mindspot

    Moim marzeniem zawsze było mówić i pisać o grach. Z zazdrością patrzyłem na redaktorów wielkich gazet oraz Hypera, dlatego teraz robię wszystko by być jak moi idole. Choć moim konikiem są wyścigi i platformówki, staram się coraz częściej wychodzić z giereczkowej strefy komfortu.
    Scroll to top