Patrzę w kalendarz i oczom uwierzyć nie mogę. Jakże to? Piętnaście lat?! Przecież pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy pewnego listopadowego wieczora w 2009 roku w moje zdecydowanie zbyt młode jeszcze wtedy ręce trafiło pudełko z Call of Duty: Modern Warfare 2, a kolejne miesiące upływały mi na bezlitosnym młóceniu noobów (ja nie ginąłem, wcale a wcale, słowo harcerza!) w multi. Kontrowersyjna to była produkcja. Brak dedykowanych serwerów na PC, niesławna misja „No Russian”, która dla Infinity Ward i Activision była tym, czym growy Wiedźmin dla Sapkowskiego, czy też w końcu nieco zbyt odjechana i urwana fabuła. Mimo to tytuł ten wspominam z olbrzymim sentymentem, stawiając go w czołówce swoich ulubionych odsłon, więc po wydane cztery lata temu odświeżone Call of Duty: Modern Warfare 2 Campaign Remastered sięgam z równie wielką radością, co poślizgiem.
Gdzie reszta?
Edyta Górniak prawdopodobnie nauczyła Was już tego, jak ważna jest w życiu znajomość języka angielskiego. Przydaje się ona choćby w sprawach tak wielkiej wagi, jak kupno nowej gry. Posługując się językiem Szekspira i przeczytawszy tylko tytuł, połapiemy się, że Modern Warfare 2 Campaign Remastered zawiera wyłącznie kampanię. Niestety, gra została wykastrowana zarówno z kooperacyjnego trybu Spec Ops, jak i modułu wieloosobowego, co osobiście traktuję jako nieśmieszny żart. Kooperacja to tam jeszcze pikuś, ale porzucenie multi jest dla mnie ruchem kompletnie nie zrozumiałym, zważywszy na to, jak olbrzymią popularnością cieszył się on w momencie premiery. W Call of Duty 4: Modern Warfare Remastered jakoś potrafiono o nim nie zapomnieć.

No, ale nie skupiajmy się na tym, czego nie ma, bo i cenę odpowiednio obniżono, wołając za grę 109 złotych w wersji konsolowej. W moim odczuciu uczciwa cena, aczkolwiek przyznać muszę, że to mimo wszystko kwestia dyskusyjna, uwzględniając krótki czas trwania kampanii Modern Warfare 2. Tę ukończyć można bowiem w zaledwie kilka godzin, ale będą to przynajmniej godziny wypełnione emocjonującymi scenami i niemalże nieprzerwaną akcją. Infinity Ward w trakcie tworzenia MW2 wyraźnie inspirowała się filmami Michaela Baya (banał, ale cóż poradzę, że trafny?), więc oddech musimy łapać w zasadzie między jednym wybuchem a drugim, o ile twórcy akurat nie wsadzą nas na pędzący w dół ośnieżonego zbocza skuter śnieżny.
Homefront przed Homefrontem
Kampania nawet po latach bawi równie mocno, aczkolwiek musicie wziąć pewną poprawkę na przyklejone do moich oczu okulary nostalgii. By jednak nie zamieniać tego tekstu w laurkę, pozwólcie, że szczerze sobie przez chwilę ponarzekam. O ile pod względem rozgrywki Modern Warfare 2 broni się wyjątkowo dobrze, może nie licząc co bardziej głupkowatych momentów pokroju obrony burgerowni, o tyle pod względem samej historii jest już nieco mniej kolorowo. Pomysł jest kapitalny i mający za zadanie przede wszystkim zaszokować Amerykanów, przenosząc linię frontu na ich podwórko. By nie zdradzać za dużo, Rosja sprowokowana przez wskazujący na USA atak terrorystyczny, dokonuje inwazji na Stany.

Historia ta obfituje w pamiętne sceny do tego stopnia, że naprawdę trudno jest mi wybrać tylko kilka, zwłaszcza że naszpikowano ją dodatkowo tyloma zwrotami akcji, że nie chciałbym zdradzić zbyt wiele. Ot, tak ogólnikowo, jak tylko się da, Waszyngton nocą, wizyta w faweli czy wypad do domku w górach to coś absolutnie cudownego. Miałem jednak nie słodzi, więc w czym tkwi haczyk? Cóż, te wszystkie piękne momenty połączono ze sobą przy pomocy śliny, a całość nie rozłazi się chyba tylko dlatego, że bijące od wybuchów gorąco zespoliło wszystkie te elementy ze sobą.
Już w momencie premiery czułem, że historia Modern Warfare 2 średnio się ze sobą spina i teraz mogę to nareszcie potwierdzić. Fabułę śledzi się dość trudno, często dopowiadając sobie pewne rzeczy, bo twórcy postawili chęć szokowania ponad napisanie klarownego scenariusza. Mało tego, to tytuł, który w pewnym stopniu pozbawiono finału, przerzucając go do wydanego dwa lata później Modern Warfare 3, co frustruje równie mocno teraz, co kiedyś. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że w ogólnym rozrachunku nie przeszkadza to w żaden znaczący sposób. Całość trzyma się na tyle mocno i jest otoczona taką ilością akcji, że fabularne braki uderzają nas tak naprawdę, dopiero kiedy na ekranie pojawiają się napisy końcowe.
To samo, ale ładniej
A samo odświeżenie? Cóż, prezentuje się naprawdę dobrze, choć nie należy spodziewać się cudów. W żadnym razie nie jest to poziom oprawy z Modern Warfare II czy nawet Modern Warfare z 2019 roku, ale wciąż MW2 prezentuje się zacnie, potrafiąc niekiedy zachwycić krajobrazem. Tu i tam dodano również nowe animacje, w tym możliwość obejrzenia trzymanej w rękach broni. Wciąż perfekcyjnie wypada ścieżka dźwiękowa, zarówno kiedy mowa o towarzyszącej przygodzie muzyce, jak i grze aktorskiej czy odgłosach broni. Całość śmiga przy tym płynnie i bez najmniejszych potknięć technicznych, co akurat w kontekście tej serii nie powinno być niczym zaskakującym. Można psioczyć na rozgrywkę czy fabułę, ale technicznie Call of Duty dowoziło niemalże zawsze.
Wybuchy absurdu
Teraz psikus, bo z czystym sercem mogę polecić Call of Duty: Modern Warfare 2 Campaign Remastered chyba wyłącznie tym, którzy już tę odsłonę ograli bądź tym, którzy chcą po prostu fajnie postrzelać i nie będzie przeszkadzać im urwane zakończenie. Jeżeli bowiem zależy Wam na poznaniu dobrej, militarnej opowieści, to pamiętać musicie o tym, że Modern Warfare 3 na konsolach pozostało zamknięte na sprzętach 7. generacji. No, przynajmniej dla posiadaczy PlayStation, bo na Xboksie odpalicie je w ramach wstecznej kompatybilności, a PC to PC i nie musi przejmować się jakimiś tam generacjami. Toteż jeżeli nie przeszkadza ani Wam urwane zakończenie, ani niedzisiejsza już oprawa przy ewentualnym sięgnięciu po finał, to Call of Duty: Modern Warfare 2 Campaign Remastered warto złapać. To wciąż tona dobrej zabawy i aż szkoda, że Activision nie połasiło się na pakiet całej trylogii, najlepiej z trybami sieciowymi.
Call of Duty: Black Ops 6 – recenzja (PC). Po zimnej wojnie czas ruszyć w pogoń za Panteonem
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!

