Confidential Killings – A Detective Game – recenzja (PC). Noir w stylu disco

Gra dostępna na:
MAC
PC
Confidential Killings - grafika główna
Konrad Noga
Konrad Noga

Pierwotny pomysł na rozpoczęcie tego tekstu zakładał przytoczenie różnic pomiędzy detektywistycznymi kreacjami z ery kina noir a ich odpowiednikami z lat 70. Gdy jednak zacząłem przeglądać bohaterów filmów sensacyjnych z epoki disco, trudno nie było zauważyć nie różnic, lecz podobieństw. Wszak postacie takie jak „Brudny” Harry z Brudnego Harry’ego tudzież Columbo z… cóż… Columbo wpasowaliby się nie najgorzej w świat Samuela Spade’a i Philippa Marlowe’a. Cały plan zatem szlag trafił, a szkoda, bo miałem Wam powiedzieć, że Confidential Killings – A Detective Game to w zasadzie film noir w latach siedemdziesiątych…

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Niemalże L.A. Noire

Obejmujemy tu bowiem funkcję detektywa, którego tożsamość – wbrew zasadom czarnego filmu – pozostaje nieznana. To, co się liczy, to piętrzące się zbrodnie, dotykające hollywoodzkiej śmietanki. Początek jest niewinny. Ot, drastyczny wypadek samochodowy z zapachem alkoholu i wyciekającego płynu hamulcowego w powietrzu. Niedługo później pojawiają się jednak kolejne ofiary, każda w jakiś sposób powiązana z poprzednią i zazwyczaj z karteczką gdzieś w okolicy, noszącą na sobie ślad pieczątki o kształcie litery K. Daleko nie trzeba też szukać GAZE-u, czyli nowego, popularnego wśród towarzyskiej śmietanki narkotyku.

Confidential Killings - krajobraz po ostrych baletach
Brutalność kolejnych morderstw szybko rośnie.

Opowiadana w Confidential Killings historia nie stanowi wprawdzie opowieści nad wyraz skomplikowanej, ale wypada całkiem interesująco, broniąc się przede wszystkim kapitalnym klimatem zepsutych elit Hollywood oraz licznymi, powiązanymi z nimi wątkami pobocznymi. Morderstwa to zaledwie jeden z grzechów głównych bohaterów tej opowieści. Zdrady, narkotyki i wszelakiego rodzaju szwindle to tutaj chleb powszedni. Wraz z postępami w fabule łatwo jest się mimo wszystko zżyć z tymi wszystkimi zwyrodnialcami i rozbudzić w sobie ciekawość ich dalszych losów, nawet jeśli niekoniecznie będziemy z nimi sympatyzowali.

Kreska ostra jak cień

W budowaniu klimatu pomaga kapitalna oprawa audiowizualna, na czele ze świetną, przypominającą stare komiksy grafiką, wzbogaconą o kojarzące się właśnie z filmem noir mocno zarysowane cienie. Akcję gry obserwujemy wprawdzie poprzez statyczne plansze, ale każda z nich to istny majstersztyk. Dźwiękowo jest już natomiast wyłącznie nieźle. Muzyka należy raczej do gatunku tych nienarzucających się, toteż plumka złowieszczo w tle (przypominając niekiedy kawałki z pierwszego Maksa Payne’a), lecz nie zapada zbytnio w pamięć. Żal też, że twórcy nie pokusili się o żadną formę dubbingu, bo aż prosi się o podsumowujący każdą sprawę, zachrypnięty głos detektywa.

Confidential Killings - pisemko
Znajdowane poszlaki to nie tylko notatki, ale też przedmioty i czasopisma z fatalnym projektem okładek.

Słowniczek detektywa

Sama rozgrywka to natomiast swego rodzaju słowna HOPA. Podczas każdej sprawy trafiamy do innej lokacji, składającej się zawsze z kilku plansz. Tamże przeszukujemy miejsce zbrodni, poszukujemy wskazówek, oglądamy zwłoki i zagadujemy do świadków. Warto jednak pamiętać, że całość sprowadza się mimo wszystko do wyszukiwania konkretnych słówek, które posłużą nam do przypięcia poprawnych imion do konkretnych osób i ułożenia spójnej wersji wydarzeń. Confidential Killings informuje przy tym, ile haseł zebraliśmy i ile jest ich dostępnych w danej sprawie, a także podkreśla te nam potrzebne we fragmentach wypowiedzi bądź w znajdowanych listach, etykietach i tego typu poszlakach.

Confidential Killings jest zatem grą łatwą, którą bez większego problemu przejdziecie w 2-3 godziny. Raczej nigdzie się nie zatniecie, może z wyłączeniem niekiedy układania poprawnej wersji wydarzeń – ta mechanika szybko robi się całkiem skomplikowana, zawierając coraz więcej luk i możliwych do wpisania w nie haseł. Wciąż jednak jest to z grubsza samograj i szkoda, że twórcy nie zaoferowali kilku poziomów trudności, które faktycznie zmusiłyby gracza do wytężenia jego szarych komórek. Bez tego Confidential Killings to bardzo przyjemna klikanina, która jednak nie dostarcza żadnej satysfakcji z rozwikłania zagadki.

Confidential Killings - pierwsze śledztwo


Skupienie się na tekście i wychwytywaniu z niego haseł niesie ze sobą dwa inne problemy. Po pierwsze, wybór potrzebnych do zamknięcia sprawy słów jest mocno arbitralny i nie zawsze ma sens. Pomijam już fakt, że imiona i nazwiska trzeba odnajdywać nawet w sytuacji, kiedy z daną personą spotykamy się już po raz piąty. Bardziej upierdliwe jest bowiem to, że z danym hasłem możemy spotkać się w jednej lokacji kilkanaście razy, ale do swojego detektywistycznego słowniczka dodać będziemy mogli wyłącznie te pogrubione i podkreślone. Doprowadza to do sytuacji, w których doskonale znamy już przebieg sytuacji bądź tożsamość konkretnej osoby, ale nie możemy rozwiązać zagadki, bo nie wpadliśmy na dokładnie to słowo, które twórcy uznali za właściwe. Drugim problemem, już o zdecydowanie mniejszej skali, jest niestety brak polskiej wersji językowej, co przy takiej ilości tekstu może niektórym mocno utrudnić czy wręcz uniemożliwić poznanie historii.

Noir w stylu disco

W efekcie Confidential Killings – A Detective Game zdecydowanie daleko jest do ideału, ba, w kontekście gry detektywistycznej wypada raczej blado, nie wymagając od gracza zbyt mocnego zagłębienia się w procesy dedukcyjne. To powiedziawszy, łyknąłem całość w zasadzie za jednym posiedzeniem. Oczywiście sprawę mocno ułatwił krótki czas trwania, ale swoje dwa grosze dorzucił jeszcze kapitalny klimat, świetna oprawa audiowizualna i intrygująca fabuła w klimacie noir. To produkcja dla tych, którzy chcą spędzić wolny wieczór na relaksującym poszukiwaniu sprawcy hollywoodzkich morderstw, niekoniecznie jednak zbyt mocno się w to angażując.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Surefire.Games.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Avatar photo
Moim ulubionym kolorem jest zielony, ale akceptuję też niebieski i czerwony. Choć preferuję siedzenie na kanapie, nie wzgardzę nawet taboretem. Staram się bowiem nie ograniczać i grać we wszystko, na wszystkim. Pasję do grania z radością łączę ze swoją drugą miłością – pisaniem.
Scroll to top