Czas zaślepionych – recenzja. Apokalipsa inna niż wszystkie

Czas zaślepionych okładka
Jakub Mrozowski
Jakub Mrozowski

Wydaje mi się że, w tematyce żywych trupów zostało już powiedziane wszystko. Mieliśmy kino grozy, komedie, historie o przetrwaniu czy nawet tło opowieści o utraconych więzach rodzinnych. O tym wszystkim zdaje się nie wiedzieć Marcin Halski, który zaprezentował nam swoją wizję. Dość unikalną, która wciąga od pierwszych stron. Zapraszam do świata Zaślepionych

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Zaślepieni

Całość historii zaczyna się od polowania. Poznajemy tam mężczyznę imieniem Don. Wtedy też dostajemy wprowadzenie do świata, gdzie w wieku czterdziestu lat ludzie zmieniają się w tzw. Zaślepionych. Ich oczy pokrywają się bielmem, a oni stają się agresywnymi bestiami, które zabiją wszystko, co widzą na swojej drodze. Jest to świat pełen kontrastów. Nie mamy tu wojen czy konfliktów, a państwa zajmują się sobą. Podróżowanie jest niebezpieczne, więc ludzie raczej siedzą w miastach lub wioskach.

To postapo, ale takie, w którym ludzie pogodzili się ze swoim losem i starają się prowadzić szczęśliwe życie. Każdy człowiek ma tutaj ograniczoną ilość czasu. To miejsce, gdzie osierocone dzieci, których rodzice zostali zaślepieni, kończą na ulicach, a jednym z sensowniejszych zawodów jest zostanie myśliwym, czyli kimś kto ma pozbywać się problemu zarażonych.

Historia Dona to tak naprawdę prolog do wydarzeń. Książka przenosi nas bardzo szybko dwadzieścia pięć lat wprzód, kiedy to tajemniczy Nieznajomy spotyka bezdomnego Heniego i razem wyruszają na pełną niebezpieczeństw podróż, aby odnaleźć lekarstwo.

Wyprawa w nieznane

Podróź tych bohaterów to rdzeń całej opowieści i niestety jej najsłabszy element. Nieznajomy to Półzaślepiony, człowiek, który cały czas balansuje między swoją ludzką a zaślepioną połową. Z kolei Heni to ulicznik, który postanowił zrobić coś ze swoim życiem. Osobno to bohaterowie, których szybko daje się polubić. Mają swoje wyraźne motywacje i wiemy czemu tak postępują.

Problem zaczyna się, kiedy chodzi o ich relacje. Kompletnie nie ma między nimi żadnej chemii. Odzywają się do siebie tylko przy okazji ważnych rozmów i trudno jest uwierzyć, że ta dwójka jest w jakikolwiek sposób przyjaciółmi. Sytuacja pogarsza się, kiedy do ich grona dołącza pewna dziewczyna.

Brakuje tutaj momentów wytchnienia, jak na przykład rozmawiania o zwykłych ludzkich rzeczach. Rozumiem, że to postapo, ale jednak ich sytuacja nie jest tak beznadziejna, jak mogłoby się wydawać. Książki nie ratuje fakt, że autor lubi wykonywać dość spore przeskoki czasowe, pomijając nieraz wątki, które mogłyby własnie pomóc w rozwoju tych postaci i ich relacji.

W pewnym momencie mamy nawet romantyczne zbliżenie między bohaterami, które pojawiło się z przysłowiowego tyłka. Kompletnie w nią nie wierzyłem i uważałem za wymuszoną. Jedyne, co trzymało mnie przy lekturze, to właśnie tajemnica zaślepienia i tego, czy uda im się odnaleźć lekarstwo.

Nie do końca też jestem przekonany do zamiłowania autora do zabijania postaci. Rozumiem, że chodzi o to, abyśmy poczuli, że nikt nie jest tu bezpieczny, i nieraz udaje się to osiągnąć z dobrym skutkiem, jak podczas oblężenia pewnego domu, gdzie ukrywał się Zaślepiony. Ostatecznie opowieść dochodzi do jakiejś konkluzji i to nawet całkiem satysfakcjonującej, ale na rozwiązanie całości trzeba sięgnąć po drugą część.

Atmosfera

Klimat tutaj jest gęsty. Marcin Halski świetnie łączy znane motywy typowego fantasy z postapo. Chciałbym dowiedzieć się o tym uniwersum więcej. Konstrukcja świata zachwyca, dając nam obrazy znajome, a jednak trochę inne, przez co opowieść wydaje się świeża.

Opisy działają na wyobraźnię, a potyczki są odpowiednio krwawe. Całość jest brutalna, ale pozbawiona raczej wulgarnego języka. Pokuszę się o stwierdzenie, że brakuje mi tutaj kilku dodatkowych rozdziałów, aby poznać lepiej świat i bohaterów. Być może wtedy uwierzyłbym w ich relacje.

O ile Heni z czasem zyskuje naszą sympatię, o tyle Nieznajomy i Soni tylko na tym tracą, balansując na granicy bestii i człowieka, wiedząc, że zbliża się ich czas. Nawet nie próbują według mnie utrzymać się przy życiu, jakby wiedzieli, że ich misja jest skazana na porażkę. Nie przechodzą żadnej drogi, co nieco razi w oczy. Bo oczekiwał bym od przygody, aby jednak czegoś ich nauczyła.

Podsumowanie

Wydanie moim zdaniem jest piękne, a grafika widoczna na okładce, prezentująca Zaślepionego klimatyczna. Ten obrazek zresztą wita nas w każdym rozdziale. Marcin Halski ma bardzo lekkie pióro, przez co czyta się tę opowieść bardzo szybko, a nie jest to też długa książka. Te około 320 stron sprawia, że nie ma tutaj dłużyzn. To też jedna z wad tej powieści. Cały czas jesteśmy w napięciu i jako czytelnik nie mamy ani chwili oddechu.

Czas zaślepionych to książka z ogromnym potencjałem, genialnym pomysłem i świetnym klimatem. Opowieść wciąga od pierwszych stron i jeśli nie przeszkadzają wam nieco płaskie postaci to można dać tej książce szansę. Trzeba mieć tylko na uwadze, że lepiej od razu zaopatrzyć się w drugi tom, aby poznać całość historii od razu.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



Avatar photo
Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top