Dispatch – recenzja (PC). Świat super bohaterów od innej strony

Gra dostępna na:
PC
PS5
Scena z gry Disptach z głównym bohaterem w tle i logiem
Artur Janczak
Artur Janczak

Biurokracja. Słowo, które wywołuje gęsią skórkę u każdego, kto od zawsze marzył o lataniu w pelerynie i ratowaniu świata. A gdyby tak połączyć to, co nudne, z tym, co heroiczne? Co, jeśli zamiast walczyć ze złoczyńcami na ulicach, trzeba by zmagać się z papierologią, zepsutymi ekspresami do kawy i nadąsanymi herosami, którzy bez przerwy utknęli w drzewie? Dispatch, najnowsza propozycja AdHoc Studio, odważnie wkracza w taką właśnie niszę, zmieniając perspektywę superbohaterstwa i sadzając nas za biurkiem dyspozytora. Zapomnijcie o typowych narracjach – tu królują cięte riposty, zakulisowe dramy i zaskakująco ludzkie problemy w świecie, gdzie nadprzyrodzone moce to codzienność.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Bohater po godzinach

Historia Dispatch od samego początku chwyta za serce i skutecznie przykuwa do ekranu. Wcielamy się w Roberta Robertsona, znanego szerzej jako Mecha Man – legendarnego herosa, który po katastrofalnej misji, w której jego potężny kombinezon został bezpowrotnie zniszczony, zmuszony jest przejść na emeryturę. Koniec z epickimi starciami na szczytach wieżowców, koniec z ratowaniem świata w blasku fleszy. Zamiast tego czeka go nowa rola: dyspozytora w Superhero Dispatch Network (SDN). Od teraz to za biurkiem, a nie na pierwszej linii frontu, będzie kierował zespołem mniej i bardziej „udanym” zbiorem herosów, by chronili miasto przed chaosem.

Screenshot z gry Dispatch - rozmowa z Blonde Blazer

Właściwie już po tych kilku zdaniach moglibyśmy pomyśleć, że gra oferuje typową papkę o superbohaterach. Nic bardziej mylnego! Dispatch błyskawicznie udowadnia, że świeżość i autentyzm mogą iść w parze z dobrze znanymi kliszami. Scenarzyści AdHoc Studio postawili na intymność i ludzkie dramaty, wplatając biurokrację i skomplikowane relacje w życie Robertsona. To opowieść o tym, jak radzić sobie z utratą tożsamości, o trudach zarządzania szalonym zespołem, a także – co zaskakujące – o zakulisowych walkach o budżet i wpływy w superbohaterskiej korporacji. Wszystko to podane z fenomenalnym wyczuciem humoru, który potrafi rozśmieszyć do łez, by chwilę później uderzyć w bardziej melancholijne tony, pokazując wrażliwość i głębię postaci.

Dispatch - Robertson i Invisigal

Zarządzanie (nadprzyrodzonym) kryzysem

Sercem rozgrywki, obok angażującej fabuły i dialogów, jest oczywiście system zarządzania superbohaterami. Naszym głównym zadaniem jest monitorowanie zgłoszeń o przestępstwach i wysyłanie odpowiedniego zespołu do akcji. Nie jest to jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać. Każdy bohater dysponuje unikalnym zestawem statystyk: Combat, Vigor, Mobility, Charisma i Intellect. Zgłoszenia natomiast często jasno wskazują, jakie cechy będą kluczowe dla sukcesu misji.

System zarządzania superbohaterami

Decyzje trzeba podejmować szybko i strategicznie. Czy ryzykujemy wysłanie mniej doświadczonego, ale dostępnego herosa, czy czekamy na powrót lepszego, ryzykując, że sytuacja wymknie się spod kontroli? Co więcej, bohaterowie, podobnie jak my, potrzebują odpoczynku. Częste wysyłanie ich na misje sprawia, że są zmęczeni i mniej efektywni. Pojawia się także element preferencji – niektórzy herosi lepiej współpracują ze sobą, co zwiększa szanse na sukces. To wszystko sprawia, że mamy do czynienia z naprawdę satysfakcjonującą warstwą taktyczną, która nie polega na bezmyślnym klikaniu, a na przemyślanym planowaniu.

Gdy QTE spotyka sieć

Oprócz podejmowania decyzji o wysyłaniu herosów do walki Dispatch serwuje nam również sporadyczne, ale angażujące minigry. Mowa tutaj o sekwencjach hakowania, które z początku są dość proste, sprowadzając się do zapamiętywania haseł czy manipulowania prostymi schematami. Z czasem jednak ich poziom skomplikowania rośnie, co wprowadza przyjemne urozmaicenie i podbija stawkę. Czasem hakujemy kamery monitoringu, by zyskać przewagę, innym razem odblokowujemy mosty, czy nawet… sterujemy inteligentnym bidetem.

Jedna z wielu minigier z elementami hackowania

Dla fanów akcji, ale i tych, którzy preferują bardziej pasywne oglądanie fabuły, twórcy przewidzieli również Quick Time Events (QTE). Możemy je włączyć lub całkowicie wyłączyć, co jest naprawdę miłym ukłonem w stronę różnorodnych preferencji graczy. Mimo że miałem je włączone, nie były one specjalnie wymagające, stanowiąc raczej dodatek, który w subtelny sposób angażuje nas w dynamiczne sceny walki, których w grze nie brakuje, mimo biurowej otoczki. Intuicyjne sterowanie, zarówno na klawiaturze i myszy, jak i na kontrolerze, sprawia, że nic nie odciąga nas od chłonięcia rozbudowanej historii.

Audio-wizualna liga mistrzów

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Dispatch to prawdziwy majstersztyk pod względem oprawy audiowizualnej. Gra wygląda, brzmi i oferuje wysoką jakością, od początku do końca. Styl wizualny, łączący 3D z komiksową estetyką, sprawia wrażenie dynamicznej, interaktywnej animacji. Każda scena, każdy ruch postaci, każda eksplozja – wszystko to zbudowane jest z dbałością o detale, które wyróżniają produkcję na tle innych tytułów.

Protagonista z pieskiem w swoim domu

Wisienką na torcie jest fenomenalna ścieżka dźwiękowa i voice acting. Ambientowe brzmienia idealnie podkreślają atmosferę, a synth-heavy tracki podkręcają dramatyzm w kluczowych momentach. Aktorzy tacy jak Aaron Paul, Jeffrey Wright, Laura Bailey, czy nawet Jacksepticeye i MoistCr1TiKaL, wkładają w swoje role tyle emocji i charyzmy, że ciężko nie przejmować się losami ich bohaterskich (i często kompletnie pokręconych) alter ego. Dialogi są dynamiczne, cięte, pełne humoru i świetnie napisane, co tylko potęguje wrażenie, że oglądamy interaktywny serial o najwyższej możliwej jakości.

To, co pamięć zachowa

Dispatch to bez wątpienia jedna z najbardziej wciągających gier, w jakie ostatnio grałem. AdHoc Studio dostarczyło produkt, który nie tylko czerpie garściami z najlepszych tradycji gier narracyjnych, ale też odważnie je rozwija, dodając do tego świeże pomysły i niesamowity sznyt. To nie jest po prostu „kolejna” gra Telltale – to produkcja, która pokazuje, jak ten gatunek powinien wyglądać w 2025 roku. Jestem pod ogromnym wrażeniem spójności, jakości wykonania i dbałości o każdy, nawet najmniejszy szczegół.

Chwilka przez katastrofą

Jeśli szukacie głębokiej, angażującej historii, która potrafi rozbawić, wzruszyć i zaoferować prawdziwy wybór – to Dispatch jest pozycją obowiązkową. To tytuł, który zostaje w głowie na długo po napisach końcowych, a jego format „telewizyjnego serialu” sprawia, że nie mogę się doczekać, co przyniesie drugi sezon. O ile taki dostaniemy. Mam nadzieję, że tak.

Gameplay

YouTube player

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie AdHoc Studio.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top