Dragon Ball Daima – recenzja 12. odcinka. Przemiana Vegety!

Recenzja odcinka numer XII anime Dragon Ball Daima
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Dwunasty odcinek Dragon Ball Daima to moment, w którym seria na chwilę przestaje być jedynie nostalgicznym powrotem do przeszłości, a staje się czymś naprawdę istotnym dla całego uniwersum. To tutaj, po latach oczekiwań i pół-żartów fandomu, Vegeta w końcu dostaje swoją upragnioną chwilę — moment, który zmienia sposób, w jaki patrzymy na tę postać. „Prawdziwa siła” nie jest tylko tytułem odcinka, ale symbolicznym podsumowaniem całej jego drogi.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Walka w głębinach

Starcie Vegety z Tamagamim Numer Dwa od początku jest inne niż te, do których przyzwyczaił nas Dragon Ball. Walka odbywa się pod wodą, w środowisku, które ogranicza jego ruchy, odbiera mu kontrolę i każe działać bardziej instynktownie niż zwykle. Ten wizualny ciężar i powolność ruchów sprawiają, że każdy gest Vegety nabiera znaczenia, a kiedy pojawia się jeszcze gigantyczny kraken oplatający go mackami, napięcie rośnie do poziomu, którego dawno w serii nie czuliśmy. To ten moment bezsilności, kiedy widz zaczyna zastanawiać się, czy książę Saiyan faktycznie tym razem został zepchnięty do narożnika.

Chwila, na którą czekaliśmy od dekad

I właśnie wtedy to się dzieje. Po latach memów, fanartów i niespełnionych obietnic — Vegeta przechodzi w Super Saiyana 3. Nie jako poboczna wizja, nie w grze, nie w alternatywnej historii. *Po raz pierwszy w kanonie. Mimo że w Daimie bohaterowie funkcjonują w dziecięcych formach, emocjonalna potęga tej transformacji nie traci absolutnie nic. Wręcz przeciwnie — wybuch mocy w małym ciele Vegety wygląda jak symbol jego natury: zbyt wielkiej, by zmieścić się w narzuconych mu granicach. To absolutny highlight odcinka i jedna z najważniejszych scen całej serii.

Vegeta z Dragon Ball Daima w wersji SSJ2

Braterska niewinność i nieokiełznana moc

Równolegle tocząca się walka Duu z Tamagamim Numer Jeden prowadzi nas w zupełnie inny klimat. Tam, gdzie Vegeta walczy z ciężarem i presją, Duu bawi się energią świata niczym dziecko, które dostało nowe zabawki. Jest w tym coś urokliwego — to, jak balansuje między psotą a niszczycielską siłą. Relacja z Kuu dodaje temu wątkowi niespodziewanej czułości. Gdy bracia wspólnie rozwiązują logiczną zagadkę, przypominamy sobie, że Daima lubi zbaczać ze schematów, mrugać do widza i rozszerzać formułę znaną z dawnych serii. Ich zwycięstwo i zdobycie kolejnych smoczych kul daje też realne poczucie postępu.

Majin Duu, Majin Kuu oraz ich twórczyni

Dziedzictwo i nowy rozdział

Największą siłą dwunastego odcinka jest połączenie dwóch skrajnych światów: intensywnej, emocjonalnej walki Vegety oraz lekkiej, kreatywnej historii Duu i Kuu. Razem tworzą obraz serii, która w końcu znajduje własną tożsamość — nie musi już ukrywać się za nostalgią, bo potrafi powiedzieć coś własnym głosem. Transformacja Vegety w SSJ3 sprawia, że ten epizod staje się jednym z najważniejszych nie tylko w Daimie, ale w całej historii Dragon Balla.

Vegeta w swojej bazowej formie jako dziecko. Kadr z anime Dragon Ball Daima.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Kup doładowanie Netflix

Reklama produktu w Ceneo.pl


Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top