Dragon Ball Daima – recenzja 8. Odcinka. Jest moc!

Grafika promocyjna recenzji VIII odcinka anime „Dragon Ball Daima”. Na pierwszym planie widać tajemniczą postać elfiej kobiety z zieloną aurą, a w tle logo serii.
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

W kolejnym odcinku Dragon Ball Daima dzieje się naprawdę sporo. Jeśli jesteście fanami porządnej akcji, a przy okazji czekacie na kilka chwil z Dr Arinsu, to na pewno się nie zawiedziecie. Jednakże, żeby nie przedłużać, jeśli nie poznaliście jeszcze serii, to zapraszam do naszych poprzednich recenzji. Dziś ze mną jest natomiast niezastąpiony Marek, który doda na koniec kilka słów od siebie!

Dalsza część tekstu pod materiałem video

O bogowie, walka!

Odcinek ósmy rozpoczyna się od ostatniej sceny w poprzedniego. Tym razem akcja rozwija się naprawdę szybko, więc długo nie czekamy na starcie Tamagami z Son Goku. Jest to zdecydowanie główny punkt tego epizodu. Czekaliśmy na niego długo i na szczęście Toei Animation nie zawiodło nas w tej kwestii. Nie tylko możemy zauważyć tutaj fantastyczną animację, ale też to, iż studio postarało się potrzymać nas trochę w napięciu. Strażnik trzeciej kuli to potężny wojownik, przy którym główny bohater musiał dać z siebie więcej niż dotychczas. Jednocześnie widać nadal, że Saiyanin bada dogłębnie teren, w jakim stopniu może sobie pozwolić na użycie większej siły, co jest dość charakterystyczne dla tej postaci. Możliwe, że przez świadomość pewnych ograniczeń związanych z mniejszym ciałem, bądź przez duży “impakt” na kondycję nie stara się używać swoich technik transformacji od razu.

Zbliżenie na postać z anime „Dragon Ball Daima”, przedstawiające młodego bohatera w intensywnym momencie walki, z poważnym wyrazem twarzy i uniesioną ręką w gotowości.

Czy to jest już granica mocy?

W tym odcinku możemy zauważyć też spory wpływ poprzednich animacji z Dragon Ball w nazwie. W pewnym etapie walki Goku przymierza się do ataku 'Kamehame-Ha”, czyli jednej z pierwszej technik mocy, jaką opanował dzięki naukom Genialnego Żółwia. Jednakże to, co może przykuć uwagę osób, które oglądały Dragon Ball GT, to fakt, iż sama pozycja, z której protagonista oddaje strzał oraz jego moc może przypominać scenę walki z Sushinronem. Jest to kolejne subtelne mrugnięcie okiem do fanów, za które kochamy Daimę.

Kadr z „Dragon Ball Daima”, pokazujący białą, przypominającą kota postać z czerwonymi oczami. Wygląda jak mechaniczny lub magiczny stwór.

Podczas pojedynku wydarzyła się jeszcze jedna istotna rzecz, a mianowicie Son po raz pierwszy zamienił się w Super Saiyanina 2. Wydarzeniu temu towarzyszą charakterystyczne wyładowania energetyczne wokół postaci, jak i również specyficzny dźwięk aury, lekko metaliczny z wyraźnie przyśpieszonym tempem. Możemy zatem zastanawiać się, do czego jeszcze zdolna jest ta postać, wszakże jest to kontynuacja wydarzeń z Dragon Ball Z, więc Goku posiada jeszcze jedną transformację w zanadrzu. Pytanie brzmi tutaj tylko, kiedy ją dostaniemy, czy w ogóle ją zobaczymy i czy nie jest ona zbyt dużym obciążeniem dla niego?

Postać z dużymi oczami i czarnymi włosami nosi różowy kaptur z uszami, przypominający głowę zwierzęcia. Jedną ręką dotyka głowy, a na twarzy widać wyraz lekkiego zakłopotania. W tle znajdują się inne osoby, ale są one słabo widoczne.

Podejrzane ściemy i tajne uściski dłoni…

Odchodząc za to od tematu walk, bo wydarzyło się w tym epizodzie trochę więcej. Otrzymaliśmy kolejną dawkę rozszerzenia historii uniwersum smoczych kul. Otóż, jak się okazuje, motywacje podstępnej Dr Arinsu sięgają jeszcze momentu walki z Majinem Buu w serii Z. Poznaliśmy również osobę odpowiedzialną za stworzenie wspomnianego potwora. Zmienia to trochę postrzeganie poprzedniej serii. Możemy zauważyć cały proces tworzenia tej potężnej istoty, a także to, co go kontroluje. Czy zatem nowe wyzwanie stworzone dla naszych antagonistów przerośnie siłą swój oryginał? Tego na ten moment nie wiemy, ale biorąc pod uwagę fakt, że potwór ten powstał również z esencji Buu, możemy spodziewać się niełatwego wyzwania. Jednakże na to jeszcze musimy poczekać, gdyż na ten moment zadaniem głównym przeciwnika jest odebranie dwóch pozostałych kul.

Podsumowanie

Na koniec pozostaje kwestia Vegety. Ten znów pojawia się na chwilę i nie wiemy nic na temat tego, jaką siłą dysponuje. Mimo drobnego starcia z pomniejszymi przeciwnikami ciężko określić, jakim potencjałem mocy dysponuje i czy jest w tyle za Goku lub, wręcz przeciwnie, radzi sobie dość podobnie w trudnych warunkach. Niezmiernie brakuje mi momentów, w których możemy zobaczyć księcia Saiyan na ekranie i mam nadzieję, że wkrótce przyłączy się do regularnych przygód reszty ekipy. Kończąc sam odcinek, uważam za naprawdę udany, chociaż wspomnę na końcu, że nie jestem fanem recyklingu antagonistów. Wybranie świata demonów jako lokalizacji dla głównych wydarzeń daje możliwość na rozszerzenie pewnych wątków związanych z Majinami, jednakże pojawienie się demona na wzór Buu trochę wieje powtarzalnością. By nie być za bardzo marudnym, trzeba oddać, że w historii Dragon Ball Akira Toriyama zawsze trochę nas trollował pierwszymi formami przeciwników, więc kto wie, może się to rozkręci w dobry sposób.

Młoda postać z czarnymi, spiczastymi włosami trzyma w rękach pomarańczową kulę z widocznymi gwiazdkami. Wygląda na skoncentrowaną, a w tle widać purpurowe niebo oraz unoszące się w powietrzu skały.

Marek

Najnowszy odcinek bez wątpienia był tym, czego oczekiwałem. Była walka z pierwszym strażnikiem smoczych kul, jak również rozwinięcie historii o nowe wątki. Jest to odcinek po prostu kompletny, co daje nam nadzieje, że to już ten moment, gdy fabuła nabiera tempa. Z drugiej strony mam wrażenie, że Vegeta, Piccolo i Bulma nie będą pełnić żadnej znaczącej funkcji, a tylko “gonić króliczka”. Chciałbym się mylić. Byłobyto po prostu niewykorzystanie potencjału księcia Saiyan. Do tego typu roli pasowałyby w końcu inne, słabsze postacie. Jeśli moje przewidywania się nie sprawdzą, to sugerować to będzie, iż zagrożenie, z jakim się Wojownicy Z zmierzą, może przewyższać nasze oczekiwania lub to, do czego przywykliśmy w DBZ.

Dwójka postaci – chłopiec z czarnymi włosami, ubrany w zbroję, wygląda na zdenerwowanego, z zaciśniętymi pięściami i grymasem na twarzy. W tle stoi dziewczynka o jasnych, srebrzystych włosach, nosząca czerwono-białą bluzkę. Krajobraz jest pełen drzew i ciepłych kolorów.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Kup doładowanie Netflix

Reklama produktu w Ceneo.pl



Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top