Dying Light 2: Stay Human – recenzja najnowszego dzieła Techlandu

Dying Light 2 1.3.0

W poprzednim tekście opowiadającym o moich pierwszych wrażeniach mogliście przeczytać niemal same „och i ach”, o czym możecie przeczytać tutaj. Nadszedł jednak czas, aby nieco zweryfikować pogląd na temat najnowszego dzieła studia Techland, jakim jest Dying Light 2: Stay Human. Ogólnie rzecz biorąc, już teraz mógłbym powiedzieć, że tak, lecz niestety, jak to w życiu bywa, zawsze musi się pojawić to nieszczęsne „ ale”. Zatem zapraszam do lektury związanej z najnowszą grą studia.

Wątki fabularne w Dying Light 2: Stay Human

Na wstępie zaznaczę, że jeśli nie graliście w Dying Light 1/ The Following. To niczego nie straciliście względem historii, jaką przedstawia „kontynuacja”. Jest to całkowicie osobny wątek, który praktycznie nie nawiązuje do wydarzeń z pierwszej części poza intrem. W grze wcielamy się w Aidena, który jako dziecko był obiektem doświadczalnym w jednej z wojskowych baz GRE. A obecnie jest kurierem- zwanym potocznie pielgrzymem, przenoszącym informacje z jednej do drugiej wioski. Dzięki temu jest w stanie rozpocząć poszukiwania swojej siostry Mia’i. Tak oto trafiamy po zakończeniu prologu do miasta Old Villedor, gdzie zaczyna się prawdziwa przygoda.

Dying Light 2_ Stay Human ognisko

To tyle, jeśli chodzi o część związaną z fabułą, żeby też za wiele Wam nie spoilerować. Pamiętam te huczne zapowiedzi, jak to na świat gry wpłyną nasze wybory, jak ten będzie się zmieniał. No i tutaj mam tak naprawdę chyba największy zgrzyt. Owszem nasze decyzje wpływają na część świata przedstawionego w grze. Ale przez brak jednej funkcji, jaką jest „New Game+/NG+” nie jestem w stanie stwierdzić w 100%, czy faktycznie, gdybym podjął inną decyzję, to świat wyglądałby inaczej.

Jasne, mógłbym zacząć całkowicie od początku, tylko gra wówczas ma jeden problem. Grywalność przy pierwszym przejściu robi wrażenie, ale jeśli miałbym znowu przechodzić prolog i początkowe etapy gry bez rozwiniętej postaci tylko po to, by zobaczyć jak moje wybory wpłyną na fabułę, to bym pewnie zrezygnował po kilku pierwszych zadaniach. Warto natomiast wspomnieć, że w przypadku Dying Light 2: Stay Human, fabuła jest zdecydowanie lepiej poprowadzona niż w pierwszej części. I tutaj przejdźmy do omówienia rozgrywki.

Rozgrywka w nowym Dying Light 2: Stay Human

Mimo iż rozgrywka sprawia ogromną radość przez całą grę, od deski do deski, to jest jednak pewien dysonans poznawczy, w momencie, gdy zaczynamy prolog na New Game. Doświadczając wcześniej już rozgrywki na wyższym „poziomie rozwoju”, na początku nasz bohater nie jest w stanie wytrzymać dłuższej wspinaczki, gdyż ma za mało wytrzymałości. Ta względem pierwszej części otrzymała nową mechanikę.

W momencie, gdy wykonujemy jakąkolwiek czynność jak bieganie, wspinaczka czy walka wręcz nasza stamina stopniowo się zmniejsza. Jest to krokiem w przód, jeśli chodzi o realizm rozgrywki. Tym samym, jeśli nasz bohater nie jest jeszcze „wysportowany”, wówczas ten pasek kończy się znacznie szybciej niż w dalszym etapie gry. Jest to moim zdaniem ogromną zaletą tego tytułu, ale sprawia, że po jego ukończeniu, rozpoczęcie gry od nowa może być „mało przyjemnym doznaniem”.

Kolejną zmianą względem pierwszej części jest tak zwana itemizacja oraz crafting. Tu pojawia się mój kolejny zgrzyt, ponieważ o ile sama itemizacja jeszcze jest zrobiona w miarę sensownie, to craftingu nie ma prawie wcale. W przypadku przedmiotów, jakie znajdujemy podczas rozgrywki to poza broniami, gromadzimy następujące rodzaje itemów:

  • Czapka
  • Kurtka
  • Rękawiczki
  • Karwasze
  • Spodnie
  • Buty

Są one jeszcze podzielone nie tylko pod względem jakości jak np. pospolite, rzadkie itd, ale również na swego rodzaju „klasy” jak medyk czy łowca. Moim zdaniem pozwala to na dodatkowe rozwinięcie tak zwanych buildów postaci. Natomiast, ogromnie brakuje craftingu, znanego z pierwszej części, który dawał nam, chociażby możliwość naprawy broni, a ta w Dying Light 2: Stay Human, po prostu zostaje wyrzucona. Jedynymi elementami, jakie możemy tworzyć w grze, są modyfikacje do broni, apteczki i tego typu elementy, które nie wpływają moim zdaniem jakoś szczególnie na rozgrywkę.

Oprawa audiowizualna w Dying Light 2: Stay Human

Jeśli chodzi o samą oprawę graficzną, to mam wrażenie, że jest ona nierówna. O ile krajobraz może robić wrażenie, to niektóre modele postaci wyglądają, jakby były robione przez osobę, która dopiero uczy się takowe tworzyć. Jeszcze pal licho, jeśli są to NPC, z którymi nie wchodzimy nawet w najmniejszą interakcję. Jednak jeśli dotyczy to jednej z głównych postaci, to ma się wrażenie, jakby gra wyszła w czasach 2 generacji wstecz. Nie mam tutaj na myśli samego wyglądu postaci, co bardziej jej anatomię. Po prostu, ilekroć ją widzę, to coś we mnie pęka. Zaletą PCtowej wersji jest możliwość wrzucenia moda, który podmienia modele z innym NPC z zadania pobocznego, który wygląda zdecydowanie lepiej.

No ale nie samymi ludzkimi NPC gracz żyje, ale również nieumarłymi zombie. Tutaj brakowało mi jakiejś różnorodności. Pamiętam jeden ze zwiastunów, gdzie z wody wynurzył się zombie z jakimiś kolcami, sprawiając tym samym wrażenie, że spotkamy nowych przeciwników. Tak naprawdę poza „wyjcami” nic się nie zmieniło pod tym kątem.

Trzeba jednak oddać cesarzowi co cesarskie, że jeśli chodzi o oprawę audio to tutaj, Techland odwalił kawał świetnej roboty. Muzyka tu nie jest jedynie jakimś tam tłem do tego, co mamy na ekranie, a jego pełnoprawnym dopełnieniem. Dla przykładu, w momencie, gdy mamy misję ograniczoną czasem, to muzyka jest szybsza, bardziej żwawa. Dzięki temu czujemy presję czasu z każdą mijającą sekundą. Tak jest z każdym elementem rozgrywki. Pod tym kątem jest naprawdę świetnie.

Czy Dying Light 2: Stay Human to godna kontynuacja?

I tutaj przechodzimy już do podsumowania związanego z grą Dying Light 2: Stay Human. Ogólnie rzecz biorąc w tytuł od Techlandu grało mi się bardzo przyjemnie. Jeśli weźmiemy pod uwagę jedynie element walki oraz parkouru znanego z części pierwszej to w drugiej odsłonie jest tego „więcej i lepiej”. Osobom szukającym takiej rozrywki poleciłbym grę z całego serca. Natomiast nie jest to tytuł dla wszystkich. Zdecydowanie nie jest dla tych, którzy oczekują, powiewu świeżości w gatunku.

Dying Light 2: Stay Human tego po prostu nie dostarcza, mimo zmian w systemie poruszania się opartym w 100% o wytrzymałość to innowacji w grze na ten moment nie widzę wcale. Nie wywołała ona u mnie efektu „wow”, jak to było w przypadku pierwszej odsłony. Jest to może spowodowane właśnie brakiem NG+, dzięki któremu mógłbym się bawić dalej po jej przejściu, sprawdzając tym samym każdy zakamarek i testując różne opcje zmieniającego się świata. Miejmy nadzieję, że gra faktycznie otrzyma obiecane 5-letnie wsparcie, dzięki temu będę mógł wrócić do Villedoru. Na ten moment pozostaje jedynie czekać.

Avatar photo
Pasjonat gier komputerowych od najmłodszych lat, pamiętający czasy ZX-Spectrum i C64. Wieloletni fan gier spod stajni Blizzarda. Najbardziej lubi oglądać rozgrywki esportowe Starcrafta.
Scroll to top