Już Pograne! – Kangurek KAO (2022)

Kangurek KAO 2022

Uruchamiając demo Kangurka KAO, trochę nie dowierzałem w to, co widziałem na ekranie. Powrót tak niespodziewany, a jednocześnie niesamowicie oczywisty, patrząc na nostalgiczne trendy zachodu. Tylko właśnie – podobnie jak 20 lat temu, KAO ciągle musi dorosnąć do walki z największymi.

Oryginalny Kangurek KAO był jedną z pierwszych gier, jakie odpaliłem na swoim komputerze. Podobnie jak wielu polskich graczy, nie znałem wtedy jeszcze Crasha, Spyro czy takich wynalazków jak Banjo-Kazooie. Jedynym porównaniem było wówczas Super Mario Bros. oraz seria Adventure Island — legendarne tytuły z NES-a, które w Polsce hurtowo rozchodziły się za sprawą Pegasusa i kartridży zza wschodniej granicy. Dla tych, którzy przeskoczyli z 8 bitów na akcelerator 3D, Kangurek KAO był prawdziwą rewolucją za 49 zł. Bądź 7,50 zł, jeśli kupili Komputer Świat GRY w lipcu 2002 roku.

Mając zerową konkurencję w tej półce cenowej, Kangurek KAO podbił swoim wdziękiem niemalże cały kraj. Prosta, kolorowa platformówka 3D w korytarzowym stylu wyzywała dzieciaki na pojedynek z Hunterem — złośliwym kłusownikiem, porywającym wszystkie zwierzęta w Australii. Precyzyjne sterowanie, stylistyczne i mechaniczne zróżnicowanie etapów (ucieczki, labirynty, sporty ekstremalne). To sprawiało, że trudno we wczesnych latach 2000. było przejść obok żółtego torbacza obojętnie.

Lata jednak mijały, a dziedzictwo KAO rosło w najlepsze. Oryginalny tytuł trafił również na platformę SEGA Dreamcast, a jego kontynuacja — Kangurek KAO: Runda 2 – okrążyła PlayStation 2, GameCube’a oraz klasycznego Xboxa, zdobywając tytuł tej najbardziej dopracowanej. Po dość nieudanej Kangurek KAO 3: Tajemnica Wulkanu, Tate Multimedia przeszło do innych projektów, zostawiając swoją maskotkę na pastwę specjalistów od platformówek i historyków branży.

Choć KAO został zapamiętany jako ta średnia platformówka z Polski, lokalsi o nim nie zapomnieli. Potężna akcja przeprowadzona na Twitterze hasztagiem #BringKaoBack w 2019 roku sprawiła, że studio postanowiło ponownie wypuścić wszystkie trzy klasyczne gry do cyfrowej dystrybucji. Rok później, pojawiła się już oficjalna zapowiedź nowej gry, a dzisiaj mogę podzielić się wrażeniami z jej wersji demonstracyjnej. Żyjemy w ciekawych czasach, prawda?

Niektóre obrazki da się jednak usłyszeć
Niektóre obrazki da się jednak usłyszeć

Kangur skacze, kangur bije

Jeżeli po pierwszym zwiastunie, fragmenty rozgrywki w nowym KAO wyglądały Wam znajomo, to jest ku temu powód. Podobnie jak Spyro Reignited Trilogy, nowa przygoda torbacza będzie działać na Unreal Engine 4. Pomijając wielkie logo na początku dema, trudno tego nie zauważyć. Paleta barw bazująca na zieleni i fiolecie przypomina o smoczku w trybie natychmiastowym.

Widać też, że podstawą inspiracji dla nowej gry była zdecydowanie Runda 2 z 2003 roku. Nasz żółty torbacz odziedziczył wszystkie swoje umiejętności właśnie z tej produkcji. Mamy więc świetnie wyważone podwójny skok, powietrzny atak ogonem, rzut bumerangiem, a także klasyczne okładanie wrogów z rękawic bokserskich. Przy tym warto się na chwilę zatrzymać, bo tutaj właśnie nowy KAO ujawnia swoje aspiracje do mariażu platformówki z chodzoną bijatyką.

I wiecie co? Ja ten koncept całkowicie kupuję. Fragmenty związane z walką dostarczyły mi najwięcej radości w demie dostarczonym przez Tate Multimedia. Wystarczy lekko stuknąć kwadrat, aby KAO spuścił mięsiste manto. Momentami odnosiłem wrażenie, że twórcy ewidentnie grali w ostatnie Battletoads — tak świetnie pokonywało mi się ropusze zastępy żołnierzy. Co ciekawe, nasz kangur w trakcie jatki ładuje pasek, który później pozwala wystrzelić cios ostateczny. Tąpnięcie, które zabija większość przeciwników w promieniu KAO, jest zaskakująco efekciarskie. Naprawdę żałuję, że demo nie skupiło się bardziej na walce.

A na czym jeszcze się skupiło? Na zbieractwie monet oraz innych błyskotek, do których platformówki przyzwyczaiły nas na przestrzeni lat. Dźwięk zebrania monety pozostał niezmienny od 2000 roku, co ukoi nostalgii wszystkim powracającym do marki. W myśl New Super Lucky’s Tale, nasz kangur teraz musi znaleźć trzy litery odpowiadające jego imieniu.

W dość liniowym etapie, znalazłem też rozgałęzienia prowadzące do bonusowych etapów, zablokowanych niestety w wersji demonstracyjnej. Nie zabrakło również prostej zagadki, polegającej na ułożeniu kafelków w linie odblokowującą przejście. Rozczuliła mnie też zabawa w dwa przyciski, gdzie aktywując jeden, trzeba było dobiec do drugiego w ograniczonym czasie. To otworzyło przejście do ostatniej litery, zamykając tym samym moje zbieractwo w demku.

Kangurek KAO — Indie czy AA?

Pomimo wykorzystania Unreal Engine 4, nowy KAO ciągle wygląda niestety tanio. Nawet w segmencie platformówek, poprzeczka również wzrosła. Swoją zasługę mają tutaj głównie Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas oraz Ratchet & Clank: Rift Apart. W obecnym stanie, trudno stawiać produkcję Tate Multimedia obok tych premier. Głównie to widać w przerywnikach filmowych, które niestety są dość oszczędne w szczegółowość animacji. Początkowo bałem się o sam design kangurka, lecz ten zaskakująco świetnie sprawdza się w ruchu.

A skoro o ruchu mowa — nagrany przeze mnie fragment rozgrywki został zapisany w jakości Ultra. Demo obsługiwało 60 kl/s, lecz mój trzyletni laptop gamingowy nie nadążył niestety za wymaganiami produkcji, dlatego zdecydowałem się na obniżenie klatkażu do 30 kl/s. Dla zainteresowanych konfiguracja testowa to Intel i5-7300 HQ, 8GB RAM oraz Nvidia GeForce GTX 1050.

Tak jak wspomniałem — najlepiej bawiłem się z nowym kangurkiem wtedy, kiedy był świetną chodzoną bijatyką. Ten element zdecydowanie wyróżnia się na tle wszystkich innych. Dlatego też liczę, że w pełnej grze będzie więcej rodzajów przeciwników, a także bardziej zróżnicowane sposoby na walkę. W demie nie pojawiła się również linka, którą można zauważyć na zwiastunie. Mam dziwne wrażenie, że deweloperzy dość oszczędnie dawkowali to, co na razie chcą pokazać.

Z jednej strony to dobrze — jeżeli gra na premierę zaskoczy mnie jeszcze bardziej, tylko lepiej dla jej całościowej oceny. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że nawet te 20 lat później, Kangurek KAO ciągle jest daleko za swoją konkurencją. Mając to na uwadze, cierpliwie czekam na ogłoszenie pełnej ceny produktu. Tylko wtedy będzie można przewidzieć, w którą półkę jakości Tate Multimedia ostatecznie celuje. Na ten moment, zachowuję ostrożny optymizm.

Gameplay

Moim marzeniem zawsze było mówić i pisać o grach. Z zazdrością patrzyłem na redaktorów wielkich gazet oraz Hypera, dlatego teraz robię wszystko by być jak moi idole. Choć moim konikiem są wyścigi i platformówki, staram się coraz częściej wychodzić z giereczkowej strefy komfortu.
Scroll to top