Od lat żartuje się, że każdy kolejny rok będzie rokiem Linuksa. Tym, w którym alternatywa dla Windowsa stanie się na tyle popularna, aby przedrzeć się do szerszej świadomości użytkowników komputerów. Dzięki Valve i ich staraniom z Protonem na Steam Decku i Steam Machines sytuacja się poprawia, ale nadal daleko systemom z pingwinem do popularności. Dlaczego o tym piszemy? Ponieważ wczoraj Epic Games wydało oświadczenie, w którym poinformowali o powstaniu oficjalnego klienta Epic Games na linuksa, a także o rozpoczęciu prac nad dostosowaniem swojego systemu Easy Anti Cheat do Linuksa, aby w przyszłości ich największy hit, Fortnite, działał i tutaj.
Epic Games na linuksie
Pierwszą informacją było doniesienie o nowym launcherze Epic Games. We wpisie załączono porównanie, według którego wynika, że działa on szybciej od Steama, choć przyznano także, że brakuje w nim obecnie wielu funkcji. „Myślcie o nim jak o motorówce, nie jachcie„, wyjaśniono. Aplikacja dostępna jest już na Windowsie, MacOS oraz po raz pierwszy na Linuksie – oficjalnie wspierane są Ubuntu 22.04 LTS i nowsze, Fedora 43 w górę oraz Debian 12 i nowsze jego wersje. Na innych dystrybucjach aplikacja może działać, ale nie jest oficjalnie wspierana ani testowana. Natomiast duże zastrzeżenia budzi przechwałka z wpisu, według której „programowanie jest trudne”, więc aplikacja powstała z pomocą LLM-ów. Z jakiegoś powodu ktoś w Epicu uznał, że to coś, czym warto się pochwalić.
Nie oznacza to jednak, że od dziś można grać w Fortnite, największy tytuł dostępny w Epic Game Store. Tutaj na przeszkodzie wciąż stoi system wykrywający oszustów Easy Anti Cheat. Ogłoszono natomiast, że trwają prace nad dostosowaniem nowej wersji oprogramowania tak, aby umożliwoała ona działanie gier także na systemach linuksowych. W osobnym wpisie wyjaśniają, że EAC Linux V2 ma działać na zasadach zbliżonych do tych, jak EAC na Windowsie, wykorzystując do tego narzędzia charakterystyczne dla linuksa. Zainteresowani znajdą szczegóły techniczne i wymagania w załączonym wpisie. Najważniejszym ogłoszeniem jest, że nowa wersja nie będzie ingerować w jądro systemu, co jest głównym sposobem działania wielu oprogramowań mających uniemożliwić graczom oszukiwanie w grach.
EAC Linux V2 – podzielona reakcja społeczności
W pierwszym odruchu ogromnie ucieszyła mnie ta informacja. Im więcej rozwiązań trafi na linuksa, tym większa szansa, że zyska on na popularności. Steam od lat działa aktywnie na rzecz popularyzacji odejścia od systemu Microsoftu, GOG ogłosił niedawno prace nad swoją platformą w wersji linuksowej, teraz także i Epic zaczął nad tym pracować. To znak, że idą zmiany, choć nie wiadomo, jak istotne się one okażą. Jednocześnie nie wydaje się to być tak jednoznacznie pozytywną informacją, jeśli spojrzeć na spolaryzowane opinie w Sieci. Z jednej strony duża grupa graczy cieszy się, że linuks jest dostrzegany przez kolejne firmy, a nowa wersja EAC może otworzyć furtkę dla kolejnych gier AAA, a wymagania systemowe, które należało będzie spełniać, oceniają jako rozsądne. Z drugiej strony według komunikatu Epic stara się o współpracę wielu różnych dystrybucji, ale nie ma wśród nich archa i jego pochodnych, które są wśród najpopularniejszych dystrybucji dla graczy, a także brak oficjalnego stanowiska o współpracy z Valve i Steam Deckiem, które z kolei jest jednym z głównych urządzeń linuksowych dla graczy.
Jednocześnie wielu użytkowników dostrzega, że Easy Anti Cheat oraz VAC, czyli Valve Anti Cheat, od lat działają na linuksie, a decyzja o braku wsparcia linuksa dla wielu gier zależy od wydawców. Z jednej strony mamy więc choćby Activision i EA, których systemy anti-cheat wykluczają w ogóle działanie, a z drugiej wiele gier, które mogłyby działać, ale z powodód decyzji na wyższym szczeblu nie działają. I nie, linuks z automatu wcale nie wyklucza rozgrywek sieciowych – The Finals, Arc Raiders, Helldivers II czy Overwatch z powodzeniem mogą być uruchomione na linuksie.
Ogromny cień padł także na nową wersję EAC z powodu powyższego komunikatu o launcherze. Choć nigdzie nie ma informacji o tym, że EAC Linux V2 miałby zostać napisany przy wykorzystaniu vibe codingu, beztroskie chwalenie się taką praktyką przy launcherze sprawiło, że wielu z automatu zakłada, że podobnie będzie i w tym przypadku. To z kolei budzi ogromne zastrzeżenia przed uruchamianiem na swoim komputerze bardzo ważnego oprogramowania, które napisane zostało przez LLMy – bo przecież nigdy nie powodowało to żadnych problemów, prawda? Co innego mała aplikacja na własne potrzeby, co innego system walczący z oszustami.
Wolność od systemu – dlaczego warto rzucić wyzwanie Windowsowi?
Temat jest zatem szalenie polaryzujący. Niezaprzeczalnie pozytywną informacją dla miłośników linuksa jest natomiast to, że coraz więcej firm zwraca uwagę nie tylko na Windowsa i MacOS, i podejmuje w tym kierunku jakieś działania. Obawy i ostrożność użytkowników są uzasadnione, a nawet wręcz oczekiwane, biorąc pod uwagę jak wielką wagę przywiązują oni do wolności i niezależności w swoim oprogramowaniu. Sytuacji nie poprawia powszechny brak zaufania do Epic Games, a nawet większość entuzjastów – jak sam twórca ProtonGE, który jest wykorzystywany przez Epic – zdaje się być nastawionych pozytywnie pod pewnymi warunkami. Czyżby jednak faktycznie rok linuksa faktycznie miał kiedyś nastać?
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

