Fallout 4 – recenzja (NS2). Apokalipsa w „kieszeni”

Gra dostępna na:
NS2
PC
PS4
PS5
XONE
XSX
Fallout 4 na Nintendo Switch 2
Artur Janczak
Artur Janczak

Doczekaliśmy się – marka Fallout w końcu zadebiutowała na nowym sprzęcie Nintendo i to w swojej najbardziej kompletnej formie. Fallout 4: Anniversary Edition na Switcha 2 to wydarzenie, na które fani postapokalipsy czekali z wypiekami na twarzy. To świetna okazja, by ruszyć szlakiem zniszczonego Bostonu w wersji przenośnej, która oferuje pełne doświadczenie znane z dużych platform. Choć od premiery pierwowzoru minęła już dekada, powrót do Wspólnoty na najnowszym handheldzie wciąż ma w sobie ten sam, niepodrabialny magnetyzm, nawet jeśli techniczny rodowód studia miejscami daje o sobie znać.

W pogoni za Shaunem

Historia startuje klasycznie dla gier tego studia: sielanka w Sanctuary Hills, nagły atak nuklearny, ucieczka do Krypty 111 i mroźny sen. Nasza postać budzi się tylko po to, by być świadkiem morderstwa współmałżonka i porwania niemowlęcia – Shauna. Zostajemy wrzuceni w brutalny, napromieniowany świat z jednym, jasnym celem: odzyskać syna.

Screen z Fallout 4 (NS2) - Rozmowa z detektywem

Zderzenie dawnego życia z postapokaliptyczną rzeczywistością wypada dobrze i stanowi sensowny pretekst do ruszenia w nieznane. Problem w tym, że jak to w grach Bethesdy bywa, główny wątek szybko schodzi na dalszy plan. Teoretycznie pędzimy ratować dziecko, a w praktyce po dwóch godzinach łapiemy się na tym, że pomagamy przypadkowym osadnikom bronić farmy przed bandytami. Motywacja do gnania za synem przegrywa z naturalną chęcią zajrzenia do każdego opuszczonego budynku – i szczerze mówiąc, eksploracja to wciąż najmocniejszy punkt tego tytułu.

Prawdziwe serce pustkowi

Największą siłą Fallout 4 absolutnie nie jest ścieżka główna. Gra zyskuje najwięcej tam, gdzie schodzimy z utartego szlaku. Eksplorowanie opuszczonych budynków, czytanie wpisów w starych terminalach i odkrywanie losów ludzi, którzy zginęli tu 200 lat temu – to buduje ten specyficzny klimat. Odkrywanie tajemnic rodziny Cabotów czy zabawa w Srebrnego Szaradowca to momenty, w których produkcja naprawdę błyszczy.

Screen z Fallout 4 (NS2) - Piękny widok miasta

Wspólnota żyje też dzięki frakcjom. Mamy Bractwo Stali, tajemniczy Instytut czy Minutemanów pod wodzą Prestona Garveya. Ten ostatni potrafi wprawdzie irytować prośbami o ratowanie kolejnych osad, ale całe tło fabularne sprawdza się przyzwoicie. Na Switchu 2 zgłębianie tych pobocznych ścieżek jest niezwykle przyjemne i idealnie wpisuje się w charakter krótkich, mobilnych sesji.

Złoty środek w 40 klatkach

W menu głównym mamy do wyboru trzy tryby wydajności: 30, 40 i 60 FPS, które oferują kolejno: jakość, balans i płynność. Biorąc pod uwagę, że gra ma już na karku parę generacji i została zoptymalizowana pod obecne platformy, wszystkie te opcje są zadowalająco stabilne pod kątem wizualnym.

Screen z Fallout 4 (NS2) - Miły spacer

Trzeba jednak pamiętać, że wyższy klatkaż wiąże się ze zmiękczeniem krawędzi tekstur, co niestety nieco psuje szczegółowość widoków na dalszych dystansach. We wszystkich trybach można też uświadczyć sporadycznych chrupnięć animacji w bardziej zatłoczonych miejscach, jednak w perspektywie długiej rozgrywki nie zdarza się to często. Osobiście najwięcej grałem w trybie 40 FPS, ponieważ usuwa on owo rozmycie tekstur i pozwala utrzymać stabilną płynność. Warto również wspomnieć o zapowiedzianej aktualizacji, która ma dodać obsługę DLSS dla trybów 40 i 60 klatek na sekundę, a także przynieść kolejne poprawki stabilności.

Pełny pakiet Anniversary

Decydując się na Anniversary Edition, otrzymujecie potężny pakiet zawartości. W zestawie znalazły się wszystkie mniejsze i większe rozszerzenia. Zdecydowanie najjaśniejszym punktem jest tutaj Far Harbor. Mroczna, odizolowana wyspa pokryta radioaktywną mgłą to świetnie napisany dodatek, który fabularnie i klimatycznie potrafi przyćmić podstawową wersję gry.

Screen z Fallout 4 (NS2) - Krwawy pojedynek

Do tego dochodzi Nuka-World, Automatron oraz masa pakietów warsztatowych. Samo budowanie osad to mechanika, którą można pokochać albo całkowicie zignorować. Na nowej konsoli Nintendo proces ten działa stabilnie, a skrócone ekrany ładowania sprawiają, że żonglowanie zasobami i rozbudowa bazy są znacznie mniej uciążliwe niż na sprzętach poprzedniej generacji.

Błędy, crashe i techniczne zgrzyty

Nie da się ukryć, że mamy do czynienia z klasycznym portem gry Bethesdy. Przeprowadzka na Switcha 2 nie sprawiła, że wszystkie znane bolączki magicznie zniknęły. Wersja ta nie podejmuje wręcz żadnego wysiłku, by wyprasować stare błędy. Wciąż można natrafić na zepsute skrypty czy klasyczne crashe. Przez sporą część gry użerałem się również z błędem całkowicie blokującym możliwość sprintu – co bywa bardzo bolesne, gdy po piętach depcze wam Szpon Śmierci. To usterki, z którymi seria boryka się od lat i warto o nich pamiętać, zawsze robiąc szybki zapis.

Screen z Fallout 4 (NS2) - Taniec z radoskorpionem

Rozczarowuje również całkowity brak wsparcia dla unikalnych funkcji systemu Switch 2. Brak obsługi żyroskopu w strzelance, szczególnie przy tak wygodnym modelu celowania myszką na PC, jest w tym porcie po prostu rażący.

Podsumowanie

Fallout 4: Anniversary Edition na Switcha 2 to dziwna bestia. Z jednej strony to ogromna, niesamowicie wciągająca gra RPG, która idealnie sprawdza się w formacie przenośnym. Tryb 40 FPS wypada świetnie, a zawartości jest tu tyle, że spokojnie zarwiecie z grą kilkadziesiąt długich nocy. Tak, znów lizałem ściany i eksplorowałem każdy kąt Bostonu.

Z drugiej strony – nie da się zignorować słonia w pokoju, czyli ceny. Żądanie ponad 200 złotych za dziesięcioletnią grę, w której nawet nie pokuszono się o naprawienie znanych od dekady błędów czy dodanie obsługi żyroskopu, to mocna przesada. Jeśli jesteście wygłodniali po serialu i nie graliście w „czwórkę”, bawić się będziecie świetnie. Jeśli jednak szukacie tylko pretekstu do powrotu, radzę poczekać na pierwszą solidną obniżkę w eShopie. Wtedy ta radioaktywna pigułka będzie znacznie łatwiejsza do przełknięcia.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Bethesda.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Kup Fallout 4 Anniversary Edition (NS2)

Reklama Fallout 4 w Ceneo.pl


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top