Front Mission 3: Remake – recenzja (PC). Trzeci raz to samo

Gra dostępna na:
PC
PS4
PS5
XONE
XSX
Ekran tytułowy gry. Przedstawia on widok z góry na pole bitwy, na którym leżą wraki Wanzerów tworzące charakterystyczny wzór. W centrum znajduje się logo gry „front mission 3” na tle zniszczonego, postapokaliptycznego terenu – gruzów i szczątków maszyn bojowych. Całość utrzymana jest w ciepłej, sepiowej tonacji, budującej atmosferę wojennej melancholii.
Jakub Mrozowski
Jakub Mrozowski

Jestem wielkim fanem Front Mission odkąd Forever Entertainment rozpoczęło swoją serię remake’ów. Po świetnej jedynce i nieco rozczarowującej dwójce przyszedł czas na część trzecią, w której pokładałem wiele nadziei. Niestety nie wszystko było tak, jak sobie zakładałem.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Awantura o tajną broń

Do zagrania w trzecią odsłonę nie potrzebujecie znać poprzednich części. FM3 to oddzielna historia, ale rozgrywająca się w tym samym świecie. W zasadzie wystarczy wam informacja, że Front Mission to gry RPG oparte na taktycznych pojedynkach. W trójce wcielamy się w Kazukiego Takemurę, pilota testowego, który został wplątany w badania nad tajną bronią zwaną MIDAS. Przy okazji próbuje też odnaleźć zaginioną siostrę, a potem zostaje wmieszany w międzynarodowy konflikt zbrojny, a gra rzuca go do Japonii, Singapuru oraz na Filipiny.

Warto dodać, że tytuł podzielony jest na dwie kampanie, które trochę się od siebie różnią. Wybór, którą rozegramy, dokonujemy już na samym początku gry. Scenariusze Emmy i Alisy mają innych bohaterów i pracujemy dla innych organizacji. Oba mają swoje słabe i mocne strony. Jeśli chodzi o wątek Emmy, to ten jest zdecydowanie dłuższą historią skupiającą się na postaciach, podczas gdy w wątku Alisy mamy większy nacisk na relacje rodzinne.

Front Mission 3: Remake
Bo w podróży najważniejsza jest komunikacja

Nieraz co prawda fabuła nieco mnie nużyła, ale to już trochę wina podania jej w formie tekstowej. Wiem, że Megapixel Studio bardzo wiernie odtwarza oryginalne odsłony, ale chciałoby się, aby te historie były przedstawione w nieco bardziej atrakcyjny sposób. Być może taki jest urok tych gier, że mocno bazują na pierwowzorach.

Tak jak w poprzedniej odsłonie mamy również dostęp do “Sieci” – jest to nic innego jak pokaźna baza danych o świecie Front Mission. Dla miłośników lore jest to rzecz, w której mogą spędzić kilka minut, wczytując się w założenia
polityczne tego świata.

Front Mission 3: Remake
Dwa kroki do przodu i trzy w tył

Taktyka przede wszystkim

Przez większość czasu przyjdzie nam kierować drużyną złożoną z czterech Wanzerów. W tej odsłonie zdecydowanie położono większy nacisk na indywidualność pilotów i ich umiejętności, a także wprowadzono możliwość opuszczenia kokpitu, co jeszcze bardziej podkręciło aspekt taktyczny produkcji. W niektórych sytuacjach przeciwnik może katapultować się i dzięki temu dostajemy możliwość wyłączenia maszyny z potyczki, po prostu wyłączając pilota. Miłym dodatkiem jest również, że przeciwnicy w zależności od sytuacji na polu walki mogą zwyczajnie skapitulować, wywieszając białą flagę.

W poprzednich odsłonach wypracowałem już sobie dany styl rozgrywki, a tutaj musiałem się przestawić i, patrząc na mocne strony każdego pilota, dostosowywać do niego części oraz uzbrojenie. Dzięki temu rozgrywka jest dużo bardziej różnorodna i taktyczna. Nie opiera się już na tym, kto ma więcej broni i silniejszy pancerz.

Front Mission 3: Remake
Lepiej podejdę bliżej, bo mogę chybić

W moim przypadku stawiałem na jednostkę z rakietami, snajpera i dwóch jednostek na blisko-średni dystans. Zazwyczaj dawało mi to odpowiedni balans, ale nie przewagę. Nieraz przyjdzie nam stawić czoło przewyższającej nas sile wroga. Nie będziemy toczyć bitew jedynie z wrogimi Wanzerami. Znajdą się czołgi, pojazdy kroczące czy nawet działo samobieżne. Kluczowe było tutaj dobre przygotowanie i stopniowe ulepszanie naszych maszyn.

Teren, na którym przyjdzie nam walczyć, jest dosć różnorodny. Doki, lasy, góry czy obszary miejskie. Wszystko ma znaczenie, jaki przyjmiemy plan działania. Postawić z tyłu jednostki rakietowe i ostrzelać wroga, a może przypuścić
zmasowany czterech Wanzerów na jedną jednostkę? Schować się za drzewami, aby utrudnić przeciwnikowi trafienie, a może strzelać ze wzgórza? Możliwości jest tutaj masa i wiem, że wprawieni taktycy będą zadowoleni.

Graficznie jest poprawnie

Nie ukrywajmy, remake Front Mission 3 nie jest najpiękniejszą grą na rynku. To produkcja, która ma działać na pierwszym Nintendo Switch. Osobiście więc, nie ma się do czego przyczepić. Oprawa wizualna jest przede wszystkim czytelna, a tereny, po których się poruszamy, przypominają małe dioramy. Maszyny mają ładne detale i zostały wykonane z odpowiednią starannością. Efekty typu iskry lecące z robotów przy uderzeniach to przyjemne szczegół.

Jedyne co mi się nie podobało to dość proste obrazy w tle podczas eksploracji. Rozumiem, że to w duchu oryginału, ale można było dodać tam więcej detali. Dodatkowo modele postaci też nie zachwycają szczegółowością i animacjami. Wiem, że maszyny grają tutaj pierwsze skrzypce, ale można się było bardziej postarać.

Przez to, że to bardzo wierny remake to przerywniki filmowe są bardzo statyczne i niestety nudne. Zdradzają, że to jest to tytuł z pierwszego PlayStation. To, do czego się nie przeczepię, to prerenderowane przerywniki filmowe. Re wyglądają świetnie. Nie wymęczy więc za bardzo waszych komputerów. U mnie produkcja działała doskonale. Nawet sprawdziłem, jak radzi sobie na Steam Decku i tam również nie napotkałem większych problemów. Czasy ładowania w obu przypadkach były błyskawiczne.

Front Mission 3: Remake

Ścieżka audio została przygotowana całkowicie od zera, ale fani oryginału mogą spać spokojnie. Deweloper zadbał, aby w razie potrzeby można było włączyć klasyczną wersję z oryginału. Specjalnie porównałem obie i muszę przyznać, że włożono dużo pracy w wykonanie nowych aranżacji.

Mamy tutaj cały przekład muzyki, od spokojnych i relaksujących utworów, po bojowe hymny i masę elektroniki. W większości przypadków utwory sprawdzają się i budują świetny klimat. Odgłosy maszyn i wystrzałów również posiadają odpowiedniego kopa i są bardzo satysfakcjonujące. Wiem, że Front Mission 3: Remake jest tworzone przez małe studio, ale szkoda, że nie zdecydowano się na dodanie głosów postaci. Za to cieszy fakt, pełnej kinowej lokalizacji w naszym rodzimym języku.

Podsumowanie

Z jednej strony polecam Front Mission 3: Remake wszystkim fanom mechów i poprzednich odsłon. To świetna kontynuacja, która rozwija taktyczne aspekt rozgrywki, a dwie ścieżki fabularne dają masę godzin grania. Z drugiej strony, chciałbym, aby włożono tutaj trochę więcej współczesnych rzeczy. Rozumiem idee, która stoi za tymi produkcjami. Jednak ciekaw jestem, co byśmy otrzymali, gdyby budżet pozwolił na więcej. Jeśli nie przeszkadza wam nieco archaiczna forma przedstawienia historii, to warto dać FM3 szansę.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Forever Entertainment.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Avatar photo
Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top