Gry dzieciństwa – wspominamy tytuły z młodszych lat

Zdjęcie: Kelly Sikkema via Unsplash

Dzień dziecka zawsze kojarzy mi się ze świętem każdego z nas. W końcu przecież wszyscy jesteśmy dziećmi. W tym dniu z nostalgią wspominam swoje dzieciństwo pełne wypadków, kraks i awantur z siostrą. Z racji, że to portal poświęcony grom poprosiłam autorów, których teksty czytacie o wspomnienia związane z grami ich dzieciństwa. Zapraszamy do podróży w czasie.

Artur

Miałem sporo szczęścia, będąc dzieckiem, głównie dlatego, że mogłem zagrać w wiele wspaniałych produkcji. Jeżeli nie u siebie, to u znajomych czy rodziny. Wybranie tylko jednej z mojej perspektywy jest po prostu niemożliwe. Tych gier było za dużo, szczególnie na PSOne czy PC. Zdecydowałem się jednak na Tekken 2, przy którym spędziłem najwięcej czasu i dotyczy to całej serii od Namco. Ani jedynka, ani trójka nie przyciągnęły mnie tak, jak dwójka. Wszystko ze względu na ilość dostępnych postaci, jak i ogólny klimat całej produkcji.

Uwielbiałem areny, muzykę i krótkie scenki FMV. Tam wszystko mi pasowało, a odblokowanie wszystkich zawodników nie wymagało “udziwnień” z kolejnej odsłony. Był Kazuya, Devil, Roger i masa innych fantastycznych postaci. Gdyby jakakolwiek bijatyka miała doczekać się odświeżonej wersji, to chciałbym, aby padło na drugiego Tekkena. Do dziś pamiętam combosy, chociaż ostatni raz grałem ponad dekadę temu. Genialna produkcja, którą można było doświadczyć nie tylko solo, ale i z kolegami.

Darek

Zawsze, gdy mowa o pierwszych grach i pierwszych doświadczeniach z tym medium, muszę się przed sobą przyznać, że szczerze ich nie pamiętam. Wiem natomiast, że w moim domu stał Pegasus. Z całej gamy gier, które sobie przez lata przypomniałem, największy sentyment zawsze czułem do Adventure Island III. Gra była kolorowa, żywa i miała dinozaury! Wydaje mi się, że to wystarczyło, aby obraz tego tytułu wypalił mi się w pamięci. Oprócz tego gra jest niesamowicie grywalną platformówką. Choć jeszcze nigdy nie udało mi się jej ukończyć, to wielokrotnie do niej wracałem, aby przeskoczyć kilka poziomów.

Marek

Ciężko wybrać tę jedną jedyną ulubioną grę z dzieciństwa, ale chyba najwięcej grałem z bratem w Micro Machines na NESa/Pegasusa. Oczywiście wybierałem zawsze Spidera, bo był “badass’em”. Chętnie bym kiedyś wrócił do tej gry, ale niestety tytuł ten raczej nigdy nie powróci w odświeżonej formie. Zwłaszcza po koszmarku, jakim była najnowsza odsłona. Ciekawostka taka z mojego gorączkowego wspomnienia, co trudniejsze etapy z bratem zrobiliśmy mapę, aby się ich nauczyć. Bo gra ta była bardzo wymagająca.

Jakub (Spiri)

Pierwsze wspomnienia to czasy Pegasusa i zagrywałem się chyba w to, co każdy. Niestety nie będę zbyt oryginalny. Mógłbym tutaj wymienić Mario, Excitebike czy Contrę. Nie potrafiłbym wybrać jednej ulubionej gry. Te trzy tytuły pamiętam najlepiej i do dziś mam do nich ogromną nostalgię. Pozwolę sobie lekko wysunąć na prowadzenie Mario, z kilku prostych powodów. Dzięki tej grze pokochałem platformówki, pomimopomimo że nie jestem w nich dobry. Również dzięki wąsatemu hydraulikowi poznałem Nintendo oraz jedną z moich ukochanych serii The Legend of Zelda. No i pamiętajmy, że gry z Mario wychodzą do dziś, a ja jakoś nie potrafię ich sobie odmówić.

Paweł

Nie jest to pierwszy tytuł, w który zagrałem, ale jest mi bardzo bliski. Kojarzy mi się z wieczorami spędzonymi z rodzicami przy komputerze i słowniku języka angielskiego. Miałem wtedy około dziesięciu lat i dopiero co poznawałem możliwości PCtów. Uwielbiałem przygodówki point and click, a tą najlepszą była dla mnie Indiana Jones and the Fate of Atlantis. Pamiętam, że ważne było czytanie dialogów i to, co mówiły postacie niezależne, trzeba było zapamiętać, bo inaczej można było gry nie ukończyć. Dlatego właśnie siedzieliśmy we trójkę i tłumaczyliśmy linijka po linijce. Wspólnymi siłami udało się dobrnąć do końca.

Konrad

Trudno mi jest wskazać grę, w którą zagrałem jako pierwszą, bo swoje growe eskapady zaczynałem jeszcze w przedszkolu, ale skłonny jestem wskazać Crash Team Racing jako jedną z tych pierwszych (a przy okazji ulubionych). Z rozrzewnieniem wspominam te chwile, przepełnione narzekaniem na “krzywego doktora”, który zasłaniał pół drogi przy skręcaniu, a także uporczywym odmawianiem korzystania z gałek analogowych. Była to też zabawa dla całej rodziny, bo wraz ze mną grali również moi rodzice. Ba, zaangażowali się w rozgrywkę do tego stopnia, że biernie uczestniczyli w niej również wcześnie rano, kiedy przed przedszkolem uruchamiałem znajdującą się w ich sypialni konsolę i na pełnej głośności grałem sobie w liska. Kiedyś to było…

Kamil

Metal Gear Solid nie jest zdecydowanie pierwszą grą, w jaką grałem. Jest to z kolei na pewno pierwsza gra, którą pokochałem i którą przechodziłem wielokrotnie. Przy pierwszym przejściu moja znajomość angielskiego była na tyle słaba, że fabuły zwyczajnie nie rozumiałem, ale nie przeszkadzało mi to we wcielaniu się w Solid Snake’a raz za razem. Dało też wygodną wymówkę, by sięgnąć po ten tytuł kolejny raz. I jeszcze jeden. I jeszcze jeden. To MGSa obwiniam w dużej mierze za moją miłość do skradanek i gier taktycznych.

Bartek

Z czym kojarzy mi się dzieciństwo? Z dwoma tytułami:

Pierwsza styczność z graniem na PC to pixelowa platformówka “Dangerous Dave”. Ogrywana w pracy mojej Mamusi i uruchamiana przez DOS z dyskietki. Ach to były piękne czasy, gdzie grafika miała 8 kolorów, a rozdzielczość oscylowała w granicach 320x200px. Jednak bardziej świadomie ogrywałem u mojego przyjaciela z dzieciństwa “Zagadki Lwa Leona”. Piękne wydanie typu BigBoxi, a sama gra to kolejne łamigłówkowe etapy.

Świetny trening dla mózgu. Same zadania wymagają od nas zrozumienia, czym jest podstawowa fizyka, oraz jak zachowują się poszczególne elementy świata. Lew Leon czasem będzie musiał przejść z punktu A do punktu B, czasem spłoszy ptaki, które przeszkadzają w osiągnięciu celu, a czasami pomoże w zwrocie zagubionego przedmiotu jakiemuś bohaterowi tła. Do pokonania mamy 45 poziomów, których trudność wzrasta wraz z rozwojem gry (Kamilu – nie ma trybu EASY!). I wiecie co? Chyba zaprzyjaźnię się z tą grą syna. Niech się męczy!

Jakub

Dni, w których do domu trafiła pierwsza Amiga i Pegasus mocno utrwaliły się w mojej pamięci. Ekscytacja sięgała wtedy zenitu pomimo tego, że w pierwszej kolejności zagrywał się starszy brat, a ja musiałem cierpliwie czekać na swoją kolej. Może to właśnie przez to nie lubię teraz oglądać streamów? Równie doskonale pamiętam dzień, w którym położyliśmy łapy na pierwszym pełnoprawnym pececie. W napędzie wylądowała płytka z magazynu Click!. Znajdowało się na niej demo gry Tzar: Ciężar Korony. Epicka strategia, do której wielokrotnie wracałem po latach.

Produkcja Haemimont Games zachwyciła mnie stylistyką, klimatem, oprawą audiowizualną oraz oferowanymi możliwościami. Soundtrack z tej gry należy do jednego z moich ulubionych, po dziś dzień przywołując wspomnienia beztroskich dni. Spędziłem setki godzin, tworząc kamienne golemy i smoki, by toczyć nimi legendarne bitwy. Jako ciekawostkę zdradzę Wam, że teraz możecie zagrywać się w Tzar: Ciężar Korony przy pomocy przeglądarki, o tutaj! To chyba najlepszy czas na szybką partyjkę.

Michał

Przygody Reksia – to jedna z tych nielicznych serii, które nigdy się nie zestarzeją. Perypetie dzielnego psa i kreciego komandora miały w sobie tyle kreatywności i zabawy, że zawstydzają kreskówkę, z której wywodzi się bohater. Niedawno w sieci pojawiła się akcja #bringreksioback i mam nadzieję, że odniesie sukces, tak jak było z Kangurkiem Kao, bo to jedyna w swoim rodzaju przygoda dla każdego.

Paulina

Miałam to szczęście, że podczas mojego dorastania pojawiły się pierwsze, bardziej dostępne konsole domowe. U nas zagościło Atari, które do dzisiaj mam w szafie. Jednak to na grze na PC tak naprawdę zaczęła się moja przygoda z grami. Dyna Blaster dla niektórych Bomberman to syndrom nieprzespanych nocy, zapisywanie kodów do plansz, a także potłuczonych łokci przez rozpychanie się na jednej klawiaturze z siostrą w trybie multiplayer. Nowe odsłony już nie dają mi tyle frajdy co klasyk. Tęsknie za czasami, gdy mogłam podłożyć bombę i czekać aż wybuch utoruje mi drogę dalej lub pokona pixelartowego przeciwnika.

Każdy z nas od czegoś zaczynał i każdy miał swoją pierwszą ulubioną grę. Jak to było u Was Pograni?

Wonder Woman za dnia, fanka książek i gier w nocy. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Uwielbiam koty, pieseły i inne słodkie zwierzaczki. Jestem kapitanem statku, który nosi nazwę „Życie”.
Scroll to top