W świecie filmów rządowe dofinansowanie raczej niekoniecznie kojarzone jest z wysokiej jakości obrazami. Widok logo Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej przed rozpoczęciem seansu wywołuje pewną antypatię (przynajmniej we mnie), ale może jest w tym nauka, którą możemy wyciągnąć my – gracze czy też może prędzej ludzie gry tworzący. Do pewnych, niezmierzających jak na razie w żadnym konkretnym kierunku, przemyśleń natchnęło mnie Hank: Drowning on Dry Land, czyli współfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Unię Europejską miks gry zręcznościowej i logicznej. To powiedziawszy, może lepszym określeniem byłoby tutaj słowo „doświadczenie”.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Sprint przez mechaniki
Hank: Drowning on Dry Land to bowiem produkcja, która zamyka się w jakichś dwudziestu minutach i zawiera śladowe ilości rozgrywki. Do tego stopnia, że jeśli wejdziecie na jej kartę na Steam, to w zasadzie będziecie mogli zobaczyć dosłownie wszystko, co ma ona do zaoferowania. W zasadzie podzielić można ją na trzy części: logiczno-skradankową sekwencję z wykorzystaniem manipulacji czasem, psychologiczno-filozoficzną dyskusję, a także ekscytująco zręcznościowy, acz bardzo krótki przejazd wagonikiem kolejki górskiej w klimacie narkotycznego odlotu. Każdy z powyższych motywów prezentuje się naprawdę ciekawie, dając nadzieję, że w dalszej części przygody podobne mechaniki zostaną rozwinięte. Twórcy robią to jednak tylko po to, by po kilkunastu minutach tę nadzieję nam odebrać.

Wyizolowany fragment opowieści
Niedużo lepiej wygląda kwestia fabuły, która ze względu na swoją „ulotność” nie jest w stanie się jakkolwiek rozwinąć, a w dodatku nie do końca radzi sobie niezależnie od wydanego trzy lata wcześniej, darmowego Hank: Straighjacket. Wprawdzie nie wiem, jak mocno i czy wcale rozświetla on zarys świata przedstawionego, bo w niego nie grałem, ale na potrzeby tej recenzji wystarczy mi poczucie zagubienia po zagraniu w kontynuację. Hank: Drowning on Dry Land mówi graczowi wyłącznie tyle, że tytułowy bohater jest w rzeczywistości tytułowym superbohaterem ze skłonnością do zaglądania do kieliszka, przez co został otruty, a my trafiamy do wnętrza jego umierającego umysłu. Znów, pomysł jest więcej niż bardzo intrygujący, ale jego potencjał jest niemożliwy do zrealizowany w dwadzieścia minut.
Przygoda na kwasie
Z pewnością złego słowa nie można natomiast powiedzieć o oprawie audiowizualnej. To znaczy, można przyczepić się do nieco sztywnej gry aktorskiej i animacji w czasie dialogów, ale zważywszy na to, jak mały jest to projekt, byłoby to czepianie się dla samego czepiania. Hank: Drowning on Dry Land oferuje w końcu śliczną, wręcz dyskotekową pod względem kolorystyki oprawę z komiksowym sznytem. Ten natomiast nie sprowadza się wyłącznie do cel-shadingu, ale też pojawiających się to tu, to tam typowo komiksowych ramek oraz ręcznie rysowanych przerywników filmowych, okraszonych całkiem przyjemną, nawet jeśli niezbyt zapadającą w pamięci muzyką. Nie obraziłbym się jednak o jakiekolwiek opcje ustawień graficznych bądź nieco lepszą optymalizację – gra lubi krztusić się na słabszych konfiguracjach, a bynajmniej nie wygląda jak coś, co powinno zabijać mojego POTĘŻNEGO GTX-a 1050 Ti!
Pomysłowy eksperyment, niewiele więcej
Trudno się oczywiście na Hank: Drowning on Dry Land gniewać, zważywszy na wyjątkowo niższą cenę, ale jednocześnie nie potrafię się delikatnie nań nie boczyć, bo rozbudzili moją wyobraźnię, by przerwać te fantazje, zanim na dobre się rozwinęły. To ciekawe doświadczenie, które pozostaje niestety płytkie i przypomina raczej „proof of concept” dopuszczony do publikacji. Miło, że ta krótkość faktycznie przypomina zeszyt komiksu, ale taka forma nie do końca ma w moim odczuciu sens w świecie gier. Tego typu dofinansowania to oczywiście olbrzymia szansa dla produkcji, który nigdy nie miałyby szansy się sprzedać, ale uważam też, że warto ją raczej wykorzystać w pełni i dogłębnie rozwinąć swój pomysł, aniżeli rozmieniać ją na drobne.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

