Hell is Us – recenzja (PC). Mroczny tytuł, który nie prowadzi za rączkę

Gra dostępna na:
PC
PS5
XSX
Logo i główny bohater gry Hell is Us
Artur Janczak
Artur Janczak

W świecie gier, gdzie każdy tytuł próbuje nas prowadzić za rączkę, a mapy i znaczniki zadań stały się normą, pojawia się gra, która śmiało rzuca wyzwanie utartym schematom. Hell is Us od Rogue Factor to produkcja, która od samego początku intrygowała swoją tajemniczością i obietnicą powrotu do „starej szkoły” projektowania. Czy ten mroczny action-adventure, łączący elementy soulslike’ów z duchem Tomb Raidera, zdołał sprostać wysokim oczekiwaniom i dostarczyć niezapomnianych wrażeń? Czy brak mapy i znaczników to błogosławieństwo, czy przekleństwo? Zapraszam do lektury, bo dziś zanurzymy się w brutalny i fascynujący świat Hadei.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Hadea: Kraj rozdarty i tajemniczy

W Hell is Us wcielamy się w Remiego, mężczyznę, który po latach wygnania wraca do swojej ojczyzny, Hadei. To fikcyjny kraj, przesiąknięty alternatywną historią i głębokimi, mrocznymi sekretami, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Zastajemy go w samym środku brutalnej wojny domowej między dwiema grupami etnicznymi – Sabinianami i Palomistami – które niegdyś dzieliły wspólną ziemię, a teraz dążą do wzajemnej eksterminacji.

Glówny bohater - Remi

Fabuła, choć początkowo skupia się na osobistej misji Remiego odnalezienia rodziny i odkrycia własnych korzeni, szybko rozszerza się o polityczne intrygi, ludobójstwo, głód i mroczną naturę człowieka. To opowieść, która nie boi się poruszać trudnych tematów, a jej wydźwięk jest często tragiczny i niepokojąco aktualny. Świat Hadei, choć piękny w swojej mrocznej estetyce, jest miejscem brutalnym i bezlitosnym, gdzie każdy zakątek opowiada historię cierpienia i nienawiści. Od podziemnych grobowców, przez starożytne sanktuaria, po zapomniane zamki – Remi musi przemierzyć te wszystkie miejsca, by powstrzymać apokaliptyczną Kalamitę.

Zagadki i eksploracja, czyli brak mapy to nie koniec świata

Jednym z najbardziej wyróżniających się elementów Hell is Us jest podejście do eksploracji. Gra stawia na „player platting”, czyli całkowicie rezygnuje z mapy, znaczników zadań czy kompasu. Jesteśmy detektywem, poszukiwaczem skarbów, archeologiem, który musi polegać na własnych instynktach i uważnej obserwacji otoczenia. To odświeżające, choć momentami frustrujące doświadczenie.

Rozmowa z jedną postacią
Świat gry składa się z półotwartych, rozległych stref, do których docieramy za pomocą naszego pojazdu opancerzonego. Brak mapy zmusza do dokładnego zapamiętywania trasy i zwracania uwagi na detale, co jest miłą odmianą od współczesnych gier. Jednakże, przy częstym backtrackingu i respawnujących się wrogach, te rozległe obszary potrafią zamienić się w nużący „symulator chodzenia”. Na szczęście, różnorodność lokacji i ich bogactwo w zawartość (przynajmniej przez większość czasu) łagodzą te niedogodności.

System śledzctwa

Rdzeniem rozgrywki jest rozwiązywanie zagadek. I to nie byle jakich! Hell is Us zamienia niemal każdy element w łamigłówkę. Musimy uważnie słuchać dialogów, czytać dokumenty, analizować wskazówki z otoczenia. To podejście przypomina klasyczne survival horrory, takie jak pierwsze odsłony Resident Evil, gdzie logika i spostrzegawczość były kluczowe. Większość zagadek jest kreatywna i satysfakcjonująca, ale zdarzają się też takie, które są zbyt zawiłe, prowadząc do frustrującego błądzenia po mapie w poszukiwaniu brakującego elementu. Mimo to, ogólna formuła działa i dostarcza sporo frajdy, zwłaszcza gdy towarzyszy jej tak intrygująca historia.

Walka z potworami i ludźmi: System walki

Walka w Hell is Us to mieszanka soulslike’owych mechanik z elementami action-adventure. Choć gra nie stawia na typowe dla soulslike’ów walki z bossami (poza kilkoma „bossami pętli czasowej”, które są bardziej gimmickami), to czerpie z nich pełnymi garściami, oferując satysfakcjonujący, choć momentami nierówny system. Mamy tu manualne punkty zapisu, które pełnią rolę ognisk, oraz wiele innych mechanik znanych z gatunku, w tym agresywny styl walki przypominający Bloodborne.

Cutscenka z walki w Hell is Us

Do naszej dyspozycji oddano szeroki wachlarz broni – od toporów, przez miecze, po broń drzewcową. Co ciekawe, uzbrojenie jest powiązane z emocjami, a broń zyskuje kolorowe afiliacje związane z takimi pojęciami jak żal, gniew czy ekstaza. Broń awansuje wraz z użyciem, a stały dopływ nowego ekwipunku zachęca do eksperymentowania. Nasz dron również może być wyposażony w potężne ulepszenia i unikalne ataki, które pomagają w walce z hordami potworów. Gra nagradza agresywną grę, pozwalając na odzyskiwanie zdrowia i wytrzymałości w trakcie walki, co sprzyja dynamicznym starciom.

Chwilę przed walką

Niestety, system walki ma swoje bolączki, szzczególnie gdy wrogowie nagle zaczynają zadawać absurdalne obrażenia. Często jesteśmy atakowani przez duże grupy przeciwników, co prowadzi do frustrujących „ganków”. Wrogowie dystansowi, z tendencją do zabijania jednym strzałem, są często umieszczani w niesprawiedliwych miejscach. Niska różnorodność przeciwników również daje się we znaki. Te elementy, w połączeniu z długimi powrotami po śmierci i brakiem szybkiej podróży w niektórych strefach, potrafią zepsuć zabawę. Mimo to, gdy walka jest sprawiedliwa, jest naprawdę dobra i satysfakcjonująca.

Oprawa audiowizualna: Brutalizm i surrealizm

Hell is Us, napędzane silnikiem Unreal Engine 5, to często gra po prostu piękna. Za jej artystyczną wizję odpowiada Jonathan Jacques-Belletête, znany z pracy przy serii Deus Ex, co widać w dbałości o detale i unikalnym stylu. Zamiast futurystycznego świata, otrzymujemy estetykę lat 90. połączoną z brutalizmem i surrealistycznymi istotami zwanymi Hollow Walkers, które wyglądają jak ożywione współczesne rzeźby.

Widok na krainę pełną zła

Świat Hadei jest pełen kontrastów – od spokojnych krajobrazów, lasów i miasteczek, po mroczne i opresyjne lochy. Gra doskonale oddaje poczucie miejsca, z wiarygodnymi postaciami i środowiskami, a także mnóstwem elementów budujących świat, które powoli wyłaniają się z mroku. Narracja jest często prowadzona poprzez środowisko i opisy przedmiotów, co dodatkowo pogłębia immersję.

Droga pełna kwiatów

Na osobny akapit zasługuje oprawa audio, która w Hell is Us stoi na wyjątkowo wysokim poziomie. Ścieżka dźwiękowa Stéphane’a Primeau to majstersztyk budowania atmosfery. Oparta na ambientowych, syntetycznych dźwiękach z mistycznymi elementami, tworzy niepokojącą i mroczną aurę, idealnie oddając tematykę wojny i nadprzyrodzonych zjawisk. Eksperymentalna muzyka, daleka od tradycyjnych melodii, sprawia, że gra brzmi oryginalnie i nieprzewidywalnie.

Uzupełnieniem muzyki jest jakość dźwięków otoczenia oraz voice actingu. Elias Toufexis, podkładający głos pod główną postać Remiego, wnosi do gry realizm i podkreśla emocje, co znacząco zwiększa immersję. Zachecam do grania na słuchawkach, aby w pełni docenić każdy detal i głębię stworzonej atmosfery.

Podsumowanie: Piekło jest w nas i jest dobre?

Hell is Us to gra, która z pewnością nie jest dla każdego. Jej bezkompromisowe podejście do braku znaczników i mapy, w połączeniu z momentami frustrującą trudnością, może odstraszyć graczy przyzwyczajonych do bardziej „przystępnych” produkcji. Jednak dla tych, którzy szukają wyzwania, głębokiej narracji i satysfakcjonującej eksploracji, dzieło Rogue Factor może okazać się prawdziwą perełką.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry dziękujemy firmie Retall.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Kup Hell is Us (PC)

Reklama produktu w Ceneo.pl



Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top