Kącik Retro: Pac-Mania (PS5). Pac-Man w prawie 3D

Gra dostępna na:
ARCADE
C64
NES
WII
NS
NS2
PC
PS4
PS5
XONE
XSX
ZXS
Pac-Mania - grafika główna
Konrad Noga
Konrad Noga

Historia serii Pac-Man jest dość kuriozalna, a przy okazji świetnie pokazuje, jak bardzo różni się obecne podejście wydawców do kontynuacji od dawnego. Marka po fenomenalnym debiucie w 1980 roku leżała dwa lata odłogiem, by nagle na przełomie 1982 i 1983 roku dostać osiem nowych odsłon, z czego zaledwie jedna – Super Pac-Man – opierała się na tej samej mechanice. Potem, po premierze Pac-Landu w 1984 roku, ponownie nastała kilkuletnia posucha. Tego typu przerwy stały się standardem serii i co kilka lat nagle dostajemy kilka nowych produkcji z rzędu, by później dać poczciwej żółtej kulce odsapnąć. Najdłuższą z nich stanowiły lata 1985-1992, w którym to okresie ukazała się wyłącznie jedna, ale za to bardzo dobra produkcja – Pac-Mania.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Pac-Mania Pac-Manii nierówna

Tekst ten oparty jest na wersji automatowej, w którą zagrać można chociażby, odblokowując ją w tegorocznym Pac-Man World 2 Re-Pac, a także w najrozmaitszych kompilacjach gier Namco. To ważne, bo choć Pac-Mania ukazała się na różnych innych sprzętach popularnych w tamtym okresie, to jednak automaty – jak było to w zwyczaju – otrzymały najlepszą wersję, zwłaszcza w kontekście wizualnym. Musiałem kilkukrotnie przetrzeć oczy, kiedy odczytywałem datę premiery. Pac-Mania prezentuje się bowiem jak na rok swojej premiery przepięknie i mogłaby spokojnie uchodzić za grę wydaną w kolejnym dziesięcioleciu, głównie za sprawą pozorowanego przy pomocy kopniętej perspektywy i odpowiedniego cieniowania trójwymiaru. Swoje robią też całkiem ładne plansze w czterech rodzajach, poczynając na legopodobnych klockach i kończąc na udających wertykalność schodach.

Pac-Mania - ucieczka
Momentami robi się naprawdę gorąco.

Kula, nie koło

Zacząłem trochę od tyłka strony, ale to tylko dlatego, że to właśnie ta nowa perspektywa przyciąga uwagę jako pierwsza, a z czasem okazuje się także jedną z ważniejszych i dość znaczących zmian. Pac-Mania to bowiem z grubsza dokładnie ta sama gra, co oryginalny Pac-Man. Żółta kulka z paszczą? Jest! Cel główny w postaci kropek do zjedzenia? Również! Różnokolorowe duchy próbujące nas dorwać? No jakżeby nie?! Niemniej, choć całość powinna się wydać znajoma każdemu graczowi, to dość szybko okazuje się, że kopnięta perspektywa i zdecydowanie większe przybliżenie na bohatera czynią grę bardziej chaotyczną i trudniejszą. Nie tak łatwo jest bowiem teraz ocenić odległość duchów od Pac-Mana, a brak widoku na całą planszę sprawia, że polowanie na ostatnie, zgubione gdzieś po drodze kropeczki staję się jeszcze bardziej emocjonujące.

Kauczukowy Pac-Man

Jest to też niestety powód do frustracji, bo nierzadko zdarza się, że duch wyskoczy na nas niemalże znikąd. Zwłaszcza że jest ich teraz więcej – zarówno pod względem wersji kolorystycznych (do ekipy dołączyli Sue, Funky i Spunky), jak i ich liczby na mapie. Na całe szczęści Pac-Mana nauczono nowej sztuczki w postaci skoku, dzięki czemu może on tutaj przeskakiwać nad nadciągającymi przeciwnikami. To niby mała zmiana, ale kompletnie zmieniającą dynamikę rozgrywki, zwłaszcza kiedy odkryjemy, że w trakcie skoku możemy skręcać i zawracać. Wyprowadzenie w ten sposób pościgu w pole sprawia masę satysfakcji, aczkolwiek wkraczający na scenę w późniejszych rundach Funky i Spunky również potrafią skakać, więc manewrowanie i zbieranie power-upów (również nowych, pojawiających się czasami na środku mapy i między innymi zwiększających naszą prędkość) pozostaje niezwykle ważne.

Pac-Mania - zjadanie kropek

Pac-Man w prawie 3D

Pac-Mania ma już na karku niemalże 40 lat, a wciąż wciąga jak diabli, nie siląc się przy tym na odważne szarże w kierunku innowacji. To wciąż stary, znajomy Pac-Man, choć ładniejszy i nieco zniuansowany, ale udowadniający tym samym, że wytworzona w 1980 roku formuła po prostu się nie starzeje. Pewnie, nie wszystko zagrało, nowa perspektywa potrafi być frustrująca, a udźwiękowienie jest w moim odczuciu fatalne, ale, kurczę, kiedy już się siądzie, to trudno jest się od tej gry oderwać. Warto sprawdzić, zwłaszcza że z dostępnością problemów nie ma i zagrać można w nią nawet w streamingu dzięki Antstream.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Avatar photo
Moim ulubionym kolorem jest zielony, ale akceptuję też niebieski i czerwony. Choć preferuję siedzenie na kanapie, nie wzgardzę nawet taboretem. Staram się bowiem nie ograniczać i grać we wszystko, na wszystkim. Pasję do grania z radością łączę ze swoją drugą miłością – pisaniem.
Scroll to top