Monster Hunter Stories 1 & 2 – recenzja (XSX). Czy łapanie potworów zadziała na Xboxie?

Gra dostępna na:
PC
PS5
XSX
Kolekcja Monster Hunter Stories 1 & 2 (screeny z główny artów)
Artur Janczak
Artur Janczak

To niesamowite, jak bardzo potrafi zaskoczyć rynek. Kiedy wydawało się, że pewne serie okopały się na swoich pozycjach, oferując fanom to samo, tylko w trochę innym sosie, nagle pojawia się coś, co wywraca stolik do góry nogami. Tak właśnie było z Monster Hunter Stories. Seria, która od 2004 roku przyzwyczaiła nas do dynamicznych polowań i epickich starć w czasie rzeczywistym, nagle postanowiła uderzyć w zupełnie inne tony. Zamiast zręcznościowej akcji, otrzymaliśmy turowego JRPG-a, który, ku zaskoczeniu wielu, okazał się strzałem w dziesiątkę. Teraz, po latach, ta urocza odnoga uniwersum Monster Hunter trafia w zbiorczym wydaniu na Xbox Series S|X, dając szansę kolejnym graczom na zanurzenie się w świat, gdzie zamiast bezmyślnego zabijania, liczy się więź z potworami. Ale czy ta nietypowa para skradnie serca Xboxowych Graczy? Sprawdźmy.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Co to w ogóle jest?

Seria Monster Hunter, znana z intensywnych polowań na gigantyczne bestie, od zawsze kojarzyła się z akcją. Jednak w 2016 roku, na Nintendo 3DS, Capcom zaserwował fanom coś zupełnie innego – Monster Hunter Stories. Zamiast roli łowcy, wcielamy się w Ridera, który nie zabija potworów, a zaprzyjaźnia się z nimi, rozwija więzi i wykorzystuje je w turowych walkach. To powiew świeżości, który zyskał olbrzymią popularność, przypominając nieco kultowe Pokémon, ale z wyraźnie Monster Hunterowym sznytem.

Screen z gry Monster Hunter Stories

Druga część, Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin, wydana w 2021 roku na Nintendo Switch i PC, poszła o krok dalej, szlifując mechaniki i rozwijając świat przedstawiony. Teraz obie gry, w odświeżonej formie, trafiają na Xbox Series S|X, dając graczom możliwość przeżycia kompletniej przygody. To idealna okazja, by poznać tę unikatową perspektywę na uniwersum, która zaskakuje głębią i urokiem, a przede wszystkim – stawia na budowanie relacji, a nie tylko na brutalne starcia.

Opowieści spod znaku Rathalosa

Pierwsza odsłona, Monster Hunter Stories, wprowadza nas w rolę młodego bohatera, który wraz ze swoim towarzyszem Felyne, Navirou, próbuje odkryć prawdę o „Czarnej Zarazie” (Black Blight) – tajemniczej sile, która infekuje potwory. Po ataku na wioskę nasz protagonista odkrywa moc Kamienia Więzi (Kinship Stone) i wyrusza w podróż, aby ocalić świat. To klasyczna opowieść o dorastaniu i odpowiedzialności, osadzona w baśniowym świecie, pełnym barwnych postaci i prostych, ale wciągających zwrotów akcji.

Kolekcja Monster Hunter Stories 1 & 2 - #1

Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin kontynuuje tę tradycję, choć z nowym protagonistą – wnukiem legendarnego Ridera o imieniu Red. Historia rozpoczyna się od tajemniczego zniknięcia wszystkich Rathalosów i powierzenia nam specjalnego jaja Rathalosa przez dziewczynę z rodu Wyverian. Przepowiednia o Rathalosie, który może zniszczyć świat, popycha nas do podróży z Eną i Navirou, aby odkryć prawdę o zjawiskach, które nawiedzają świat. Co ważne, choć to sequel, znajomość pierwszej części nie jest wymagana, by czerpać przyjemność z „dwójki”, jednak połączenia między grami i powracające postacie z pewnością umilą zabawę weteranom.

Zostań Riderem – poznaj swoich Monsties

Sercem rozgrywki w Monster Hunter Stories jest relacja z Monsties. Zamiast polować na potwory, aby zdobyć części do ekwipunku, zbieramy jaja, z których wykluwają się nasi podopieczni. Każdy Monstie ma swoje unikalne statystyki, zdolności i odporności, co pozwala na tworzenie zróżnicowanych zespołów. System walki jest turowy i opiera się na prostym modelu „kamień-papier-nożyce” (Power-Speed-Technical), gdzie każdy typ ataku ma przewagę nad innym. To wymaga strategicznego myślenia i przewidywania ruchów przeciwnika, szczególnie w późniejszych etapach gry.

Kolekcja Monster Hunter Stories 1 & 2 - #3

W Monster Hunter Stories 2 mechaniki te zostały znacząco rozwinięte. Do systemu Power-Speed-Technical dochodzą słabości broni (slash, blunt, pierce) oraz możliwość celowania w konkretne części ciała potwora. Zwycięstwo w starciu „jeden na jeden” (Head-to-Head) nadal nagradza Kinship Energy, co pozwala na dosiadanie Monstie i wyprowadzanie potężniejszych ataków. Co więcej, w drugiej części często towarzyszyć nam będą „Battle Buddies” – sojusznicy z własnymi Monsties, co dodaje głębi taktycznej starciom, a możliwość przyspieszenia tempa walki, to prawdziwy „game changer”. Eksploracja również jest przyjemniejsza, dzięki unikalnym umiejętnościom Monsties, które pozwalają na pokonywanie przeszkód, takich jak wspinaczka, pływanie czy latanie.

Obraz i Dźwięk – Dwie generacje w jednym

Pierwsza odsłona Monster Hunter Stories, pierwotnie wydana na 3DS-a, doczekała się solidnego liftingu graficznego. Modele postaci i potworów wyglądają znacznie lepiej, choć środowiska, mimo poprawy, nadal odczuwają swoje mobilne korzenie. Kreskówkowa estetyka nadaje grze uroku, a bogata paleta barw sprawia, że świat jest przyjemny w odbiorze. Dodanie dubbingu w języku japońskim i angielskim to ogromny plus, który ożywia postacie i narrację, nawet jeśli nasz protagonista milczy jak wół.

Kolekcja Monster Hunter Stories 1 & 2 - #2

Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin to już zupełnie inna bajka. Gra została stworzona na nowsze platformy, co widać od razu. Detale są znacznie bardziej wyrafinowane, animacje płynniejsze, a cutscenki – filmowe i robią wrażenie. W obu grach muzyka jest odpowiednio dopasowana do klimatu – od prostych, radosnych melodii w „jedynce”, po bardziej epickie i rozbudowane utwory w „dwójce”, które potrafią oczarować fanów serii tradycyjnych. Należy jednak pamiętać, że w „dwójce” brakuje zawartości DLC z edycji Deluxe, którą trzeba zakupić osobno.

Podsumowanie

Kolekcja Monster Hunter Stories 1 & 2 na Xbox Series X to świetna propozycja zarówno dla fanów serii, jak i dla tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z uniwersum. Pierwsza część, choć pod względem technicznym wciąż zdradza swój rodowód z 3DS-a, stanowi doskonałe wprowadzenie do świata Riderów i Monsties. „Dwójka” natomiast to pełnokrwisty JRPG, który rozwija koncepcje poprzedniczki, oferując bardziej dopracowaną rozgrywkę, głębszą fabułę i piękniejszą oprawę audiowizualną.

Jeśli miałbym wskazać, którą z gier wybrać, gdyby były sprzedawane osobno, na pewno poleciłbym Wings of Ruin ze względu na jego ogólną jakość i ewolucję mechanik. Jednak zakup obu gier w pakiecie to najlepsza opcja, by w pełni poznać tę uroczą i wciągającą historię. To doskonała okazja, aby zanurzyć się w świat Monster Hunter z zupełnie innej perspektywy, gdzie więź z potworami jest równie ważna, co umiejętność walki. Przygotujcie się, by ostrzyć kły i wyruszyć na przejażdżkę w świat Monster Hunter Stories!

Trailer

YouTube player

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top