Co przyniesie koniunkcja sfer? Nasze pomysły i oczekiwania względem Wiedźmina 4

Chyba nikt nie sądził, że po Wiedźminie 3 CD Projekt Red odeśle markę na zasłużoną emeryturę. Polskie studio dużo mówiło o tym, że nie zobaczymy gier z Geraltem w roli głównej, ale przecież istnieje milion innych sposobów na wykorzystanie wiedźmińskiego uniwersum. Kreatywność w konstruowaniu kolejnych teorii podkręciła niedawna zapowiedź. Fanom wystarczyła jedna, przedstawiająca medalion, grafika, by wzniecić płomyk hajpu. Co przyniesie Wiedźmin 4? Tego jeszcze nie wiemy, ale przecież nikt nie zabroni nam popuścić wodzy fantazji. Przedstawiam Wam zbiór pomysłów redakcji, na to jak mogłaby prezentować się najnowsza produkcja polskiego giganta.

Wiedźmin 4

Kamil Podryban: Pytacie mnie, Waszmość, jaki był ten wiedźmin? A co ja takiego mogę powiedzieć, czego byście się nie dowiedzieli od kasztelana? Ot, każdy, kto go widział, inaczej go opisuje. Jedni mówią, że to chłop, inni, że baba. Jedni mówią, że odziany w czerń i z mieczem przy pasie, a z kolei Ziemko twierdzi, że z włócznią go widział. Na moje to w sumie Ziemko słusznie prawi, bo kto to widział z mieczem na polowanie się wybrać? Nasz myśliwy przeca niby miecz nosi, ale z łuku szyje do zwierzyny, a Paniska jak przyjeżdżają, jeno z włócznią właśnie na dziki się wybierają…

Dobrze, już dobrze, do tematu wracam, jak mi przykazujecie. Ale… nie ma tam w dzbanie aby jeszcze trochę piwa? W gardle mi zaschło od tego gadania. Dziękuję, wielmożny! Więc ten, wiedźmin, no. Na potwory poluje, nie? U kasztelana był, o zlecenia pytał. Widać, że fachowiec, ale odludek. Ponoć dużo nie podróżuje. Ale i po co, skoro potworów przecież mrowie, co nie? Ani za babami się nie uganiał, a każdy wie, że niby wiedźminy to chutliwe bestie. Widać, wszędzie się dziwak trafi.

Rzeźnik z Blaviken? Nie, wielmożny, skądże znowu. Musowo, na pewno się znają, wszak to też wiedźmak, ale to nie był ten, no… Gerwant. Inny jakiś. Ale też groźny. Gdyby mnie kto pytał, to ja mu niewesołą przyszłość zapatruję Skądże, Waszmość, jam nie wróż, tak tylkom powiedział. Teraz to już zwyczajnie nie te wiedźminy, co kiedyś, ot i tyle. Czasy świetności, proszę ja Waszmości, mają już za sobą.

Wiedźmin 4

Marek Wierczyński: Chciałbym, żeby twórcy wrócili do pierwotnego pomysłu ze studia Metropolist. Mianowicie żeby gracze tworzyli własne postacie. Z tą różnicą, że byłby większy wachlarz postaci jak np. czarodziejki, krasnoludzcy tarczownicy itd. Świat wiedźmina jest na tyle duży, że spokojnie można by było coś takiego poprowadzić. Nie obraziłbym się również za bardziej rozbudowane wątki związane z intrygami politycznymi. Wszak zawsze było to niemal głównym nurtem książek.

Oczywiście widok TPP, ponieważ widać, że twórcy lepiej czują ten element kodu. Nie chciałbym, żebyśmy grali postaciami znanymi z książek jak Ciri / Triss/ Yenn czy Yarpen. Zabieg z nowymi postaciami pogłębiłby immersje. Najlepiej, jeśli byłby to okres historyczny bliższy rzezi w Kaern Morghen opowiedzianej w animacji Netflixa opowiadającej losy młodego Vesemira gdzie wiedźminów było zdecydowanie więcej, niż to, co znamy z książek.

Wiedźmin 4

Bartosz Góralski: Kiedy trafiła do mnie po raz pierwszy informacja o rozpoczęciu prac nad nowym Wiedźminem, serce chciało początkowo wyskoczyć mi z piersi. Taka mieszanka adrenaliny, radości, ekstazy wraz ze szczyptą obaw. Jednak po kilku godzinach trzy pierwsze uczucia ustąpiły znacząco temu czwartemu. Nie jestem pesymistą, jednak będę się starać nie nakręcać.

Takie podejście w stosunku do CP2077 było zbawienne. Banieczka została szybciutko napompowana przez graczy wyczekujących ogromnego hitu, a pęknięcie tej bańki było słychać na ostatniej planecie układu słonecznego (pozdrowienia dla Neptuna – jeszcze będziesz planetą!). Najważniejsze by gra miała świetną fabułę (to Redzi potrafią robić!), oraz nie była mocno zbugowana. Wszak jestem człowiekiem który potrafi wybaczyć wiele niedociągnięć w zamian za urzekającą historię

Paweł Kryński: Moja przygoda z grami o sławnym pogromcy potworów zaczęła się i skończyła na części trzeciej. Najwięcej czasu spędziłem na grze w Gwinta w pierwszej karczmie. Gdy w końcu opuściłem ten radosny lokal, zaatakowała mnie banda opryszków. Jednak, zamiast ruszyć na mnie chmarą, postanowili spokojnie atakować jedne po drugim. Skończyło się na tym, że wystrzelałem ich wszystkich z kuszy. To było moje pierwsze podejście. Drugie i trzecie skończyły się podobnie. Z jakiegoś powodu ten tytuł po prostu do mnie nie przemówił.

W związku z tym swoje wymysły bazuję bardziej na tym, co bym chciał zobaczyć w Wiedźminie 4, a nie co takiego można zrobić lepiej w stosunku do poprzedniej część. Przede wszystkim chciałbym zagrać własną postacią, a nie kimś, kto już został wymyślony. Dzięki temu będę mógł bardziej zżyć się z postacią. To będzie moja historia, a nie postaci z książki/serialu/filmu. Fajnie by było zacząć jako szkrab, który zostaje oddany w ręce wiedźminów i przechodzi szkolenie w Kaer Morhen.

Po szkoleniu przeskakujemy do pierwszego poważnego polowania, gdzie zaczyna się główny wątek fabularny. Potem witamy się z otwartym światem. Dobrze by było, gdyby fabuła miała kilka zakończeń w zależności od naszych wyborów. Polowania na potwory zrobione na podobieństwo tych z Monster Huntera. Kilku kompanów, z którymi możemy się zaprzyjaźnić lub stać się śmiertelnymi wrogami. Długo bym tak mógł wypisywać, ale na koniec powiem, że chciałbym coś, co nie odrzuci mnie po pierwszych kilku godzinach rozgrywki.

Artur Janczak: Moja przygoda z Wiedźminami była trudna. Jedynkę pokochałem, dwójkę zmęczyłem w bólach, a trójka, trójka musiała wiele lat czekać, abym ją docenił. Trochę trudno mi sobie wyobrazić, jak mogłaby wyglądać zupełnie nowa saga. Jeśli jednak chwilkę się zastanowić, to wydaje mi się, że to powinna bardziej przypominać strukturą Cyberpunka. Nadal mielibyśmy mocno określoną kampanię z różnymi zakończeniami, ale protagonistę czy protagonistkę tworzylibyśmy sami. Wiem, że w ten sposób ginie trochę to przywiązanie do postaci, ale deweloperzy i tak przygotowaliby główne sylwetki, jak w przypadku V. Odbiorca mógłby jednak wybrać szkołę, z której pochodziłby Wiedźmin i w ten sposób już od początku przygoda byłaby w pewien sposób unikalna.

Ważne jednak, aby podejmowane przez nas decyzje miały istotne konsekwencje. Wystarczy nam już rozwiązań z końca Mass Effect 3. Domyślam się, że to nie jest proste, ale od CDP RED oczekuje produktu najwyższych lotów. Teraz mając technologię po swojej stronie, mogą mocniej skupić się na innych elementach. Natomiast liczba znaczników na mapie nie może być taka jak w ostatnim Wiedźminie. Tutaj deweloper powinien inaczej do tego podejść. Chciałbym również, aby nowe dzieło było nadal mocno otwarte na mody. To jest istotny aspekt, który mocno cenią fani marki, więc nie może go zabraknąć. Jak się pewnie domyślacie, w mojej głowie kolejny Wiedźmin nie pokaże nam Geralta, Ciri i wielu innych postaci. Niech twórcy zaszaleją, bo mają szansę nas zachwycić w zupełnie inny sposób. Tak to widzę, a co z tego wyjdzie? Czas pokaże.

Konrad Noga: Umówmy się, dywagowanie na temat kierunku, w którym pójdzie kolejny Wiedźmin na tym etapie, jest pozbawione sensu, co nie oznacza jednak, że nie można odrobinę wodzów fantazji popuścić. Pewnie niejednokrotnie słyszeliście już o pomysłach obsadzenia tym razem w głównej roli Ciri tudzież dania graczom opcji wykreowania swojego własnego wiedźmina, który ruszy swoim własnym szlakiem niezależności. Nuda, wszystko to już było i jeszcze wróci, więc co byście powiedzieli na coś bardziej szalonego?

Przykładowo, Wiedźmin 4 w wydaniu furry, w którym Geralt i Jaskier odnajdują samych siebie i zgłębiają skrywane przez lata uczucia, posyłając w niepamięć felerny miłosny trójkąt z Triss i Yennefer. Za bardzo ekstremalnie? Cóż, można pójść drogą Sonic Unleashed, przemieniając Geralta w swoje wilcze ja wyłącznie w konkretnych momentach historii. Czyż nie byłoby to dużo lepsze niż kolejne smętna historia o odcieniach szarości?
A tak serio, to życzę sobie po prostu dopracowanego produktu, bo pod względem fabuły i samej rozgrywki CDProjekt Red nigdy jeszcze mnie nie zawiódł.

Kuba Smolak: Wiedźmin Geraltem stoi. Biały Wilk to postać niezwykle charyzmatyczna, mająca zadatki na bohatera niemalże idealnego. Wydaje mi się, że żaden z książkowych lub growych bohaterów nie będzie w stanie udźwignąć ciężaru sympatii, jaką społeczność obdarzyła Gerwanta. Jako niesiona sentymentem bestia mam obawy, że kolejna odsłona serii nie dorówna Dzikiemu Gonowi. Chciałbym się mylić, ale obecnie nie mam pomysłu na to, w jaki sposób ugryźć Wiedźmina 4, by nie rozczarować fanów.

Wiele osób wskazuje na to, że schedę po głównym bohaterze powinna przejąć Ciri. Pomimo sporej sympatii do jej postaci, nie do końca widzę Jaskółkę w roli głównej. Niewykluczone, że gracze dostaną możliwość stworzenia własnej postaci, ale może przez to nieco ucierpieć fabuła, dużo łatwiej bowiem jest napisać historię pod konkretnego protagonistę. No to może prequel? Może Wiedźmin 4 powinien wrzucić nas w wir wydarzeń sprzed historii, które znamy? A może stworzyć zupełnie nowego bohatera, który zostanie pokochany tak mocno jak Geralt? Długo jeszcze można by gdybać na temat tego, co przygotują Redzi. Na koniec zaznaczę tylko, że studio dalej ma moje pełne zaufanie i wierzę, że pozytywnie nas zaskoczą.

Jakub Mrozowski: Teorii w którą stronę pójdzie ewentualna kontynuacja Wiedźmina jest wiele. Jeśli miałbym pobawić się we wróżenie z fusów, to chyba najbardziej chciałbym, aby CDP Red dali nam okazję stworzyć swojego własnego bohatera oraz wybrać mu ewentualną szkołę, którą będzie reprezentował. Liczyłbym na bardziej przyziemną i kameralną opowieść, tak aby poczuć się jak faktyczny zawodowiec, który goni od zadania do zadania. Chciałbym też otrzymać mniejszy, ale bardziej zróżnicowany świat. Wypełniony ciekawymi zadaniami pobocznymi czy ciekawymi polowaniami na potwory.

————

Podsumowując, naprawdę ciężko przewidzieć, co przyniesie koniunkcja sfer i jak będzie wyglądał Wiedźmin 4. Jedno jest pewne, potrzebujemy kolejnego krwistego Wiedźmina, tak samo jak kolejnej gry Redów. Tymczasem postarajmy uzbroić się w cierpliwość i spokojnie czekać na peronie, aż nadjedzie hype train.

Gram więcej niż przewidują normy, konwencje i granice dobrego smaku. Chętnie dzielę się swoimi spostrzeżeniami, czemu daję upust w recenzjach. Gotów do zmierzenia się z każdym tytułem, niezależnie od gatunku, wieku czy klasy. Najbliżej giereczkowego serca trzymam jednak gry niezależne, spośród których staram się wyławiać ukryte perełki.
Scroll to top