Recenzja – Tools Up! Remont na wesoło

Tools Up! - okładka

Remonty, zawsze prowadzą do ogromnych konfliktów. Każdy, kto choć raz planował odświeżyć pokój czy mieszkanie wie, z czym to się wiąże. Wybór koloru ścian zamienia się w wielogodzinną tułaczkę po sklepach budowlanych w poszukiwaniu tego jednego wymarzonego, a tu jeszcze trzeba kupić dywan i panele. Studio The Knight of Unity, twórcy Tools Up! chyba niejedną renowacje ma za sobą.

Przebudowa na wesoło

Tools Up to tytuł nastawiony na kooperację, gdzie pod presją czasu będziemy remontować domy. Wszystko opiera się na pomyśle przypominającym Overcooked, ale zamiast przygotowywać potrawy w kuchni: modernizujemy domy. Malujemy ściany, kładziemy panele, a w nowym DLC dochodzi dbanie o ogród. W podstawowej wersji mamy 30 poziomów, a w dodatku otrzymujemy kolejne 15.

Tools Up! - screen 1

Proste jak malowanie

Całość skupia się na grze, maksymalnie do 4 graczy. Po wyborze planszy musimy znaleźć plany. A potem możemy zająć się przydzieleniem pracy. To, co w Tools Up błyszczy to współpraca. Ponieważ aby nie wchodzić sobie w drogę, musimy rozmawiać z osobą siedzącą obok na kanapie.

Meta gra moim zdaniem stanowi o sile tego produktu. Nawet kilka razy zdarzyło mi się z żoną podczas gry kłócić o zadania, ale wszystko oczywiście na wesoło. Sterowanie opiera się na kilku przyciskach i nawet dla niezbyt wprawionej osoby, ruch postaci nie powinien stanowić problemu.

Tools Up! - screen 2

Układałeś kiedyś kafelki?

Dodatkowo przed każdą misją schemat przycisków wyświetla się na ekranie.
Warto zaznaczyć, że w produkcji możemy wyłączyć ogranicznik czasu oraz uruchomić tryb imprezy, gdzie możemy rozegrać wcześniej ukończone poziomy.

Renowacje, są zróżnicowane. A stopniowo zwiększający się poziom trudności, daje nam szansę oswoić się z nowymi mechanikami. Całą akcję obserwujemy z góry, co pomaga w odczytaniu sytuacji. Obracać kamerę możemy tylko wtedy gdy posiadamy w ręku plany. Nie wprowadza to zamętu do i tak chaotycznego rodzaju rozgrywki.

Tools Up! - screen 3

Kto tu postawił to wiadro?

A jak mi się grało? Po prostu świetnie spędziliśmy z żoną przy tej produkcji kilka miłych wieczorów, śmiejąc się i potykając o własne narzędzia czy nieraz rozlewając cement. Materiały promocyjne, może nieco przesadzają z ilością wpadek, jakie dzieją się podczas gry, albo po prostu z żoną jesteśmy tak dobrze zorganizowani. Mimo wszystko jest to przyjemna i angażująca rozgrywka. Proste sterowanie sprawia, że każdy zrozumie jego schemat, może z wyjątkiem waszego kota. Próbowałem.

Tools Up! - screen 4

Panie kto panu tak spie…zepsuł.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to do oprawy graficznej. Gra jest kolorowa, a modele postaci sympatyczne, ale jednak obecne konsole stać zdecydowanie na więcej. Nie jest to oczywiście wada, bo Tools Up stoi przede wszystkim rozgrywką, ale jednak mogło być trochę ładniej.

Muzyka jest tutaj przyjemna i wpada w ucho. Nie zostanie z nami na długo po zakończeniu przygody. Prawdę mówiąc, nie ma co się dziwić. Utwory spełniają swoje zadanie wprowadzenia nas w humorystyczny klimat gry. Chociaż jeden motyw z krain zimowych wbił mi się w pamięć z powodu swojej przesadnej “epickości”.

Nie jest to też tytuł przeznaczony dla samotników. Da się w ten sposób grać, ale nie jest to sposób, w jaki należy tej gry doświadczać i zdecydowanie nie polecam tak grać. Szkoda, że w tytule tak silnie nastawionym na kooperacje, jedyna forma rozgrywki to lokalna przy jednej konsoli. Niestety nie posiada ona trybów sieciowych.

Tools Up! - screen 5

Podsumowanie

Tools Up to świetny kooperacyjny tytuł. Spędziłem przy nim z żoną kilka świetnych wieczorów i polecam go każdemu. Prosta i przyjemna rozgrywka. Stworzono produkt tak przestępny, że dla wielu może stać się to produkcją obowiązkową na imprezy. Dodatek z ogrodami również daje radę, poszerzając możliwości o nowe i świetne mechaniki. Polecam każdemu, jeśli tylko macie z kim grać.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie better.

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top