Rise of the Ronin po miesiącach bycia na wyłączność dla PlayStation 5 zawitało w końcu na komputery osobiste. Jako fan gier osadzonych w feudalnej Japonii, z niecierpliwością czekałem na możliwość przetestowania tego tytułu. Mimo mocnego sprzętu, mój początek z tą produkcją był mieszany – problemy z wydajnością i wrażenie niedopracowanego portu towarzyszyły mi od pierwszych minut. Czy mimo to warto sięgnąć po Rise of the Ronin w wersji PC?
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Historia, która wciąga
Rise of the Ronin osadzone jest w fascynującym okresie historii Japonii – roku 1853, gdy amerykańska flota przybywa, by wymusić otwarcie granic na handel. To początek upadku szogunatu Tokugawa i punkt zapalny dla licznych konfliktów wewnętrznych. Wcielamy się w członka klanu Ukrytego Ostrza, stojącego w opozycji do władzy szogunatu. Od gracza zależy, którą ze stron konfliktu będzie wspierać, a podjęte decyzje faktycznie wpływają na przebieg opowieści.
Główna fabuła rozgrywa się na przestrzeni piętnastu lat i pozwala doświadczyć kluczowych wydarzeń z tego burzliwego okresu. Spotykamy historyczne postacie, uczestniczymy w politycznych intrygach i obserwujemy transformację Japonii. Niestety, sposób prowadzenia narracji pozostawia wiele do życzenia – dialogi bywają drętwe, a postaciom brakuje wyrazu emocjonalnego. Japońskie udźwiękowienie nieco ratuje sytuację, ale nie zmienia faktu, że pod względem prezentacji fabularnej czuć tu przestarzałe podejście, które mogło pasować na PS3, ale nie w 2025 roku.
Wydajność – problemy techniczne portu
Pomimo mocnej konfiguracji (RTX 4070 Ti Super, 32 GB DDR5, AMD Ryzen 7 7800X3D), która znacznie przekracza zalecane wymagania, Rise of the Ronin potrafiło zaskoczyć niestabilną wydajnością. Na ustawieniach Ultra w rozdzielczości 2560 x 1440p gra osiągała między 70 a 40 klatek na sekundę. Najbardziej dotkliwe spadki pojawiały się w scenach z bujną roślinnością, co zamieniało dynamiczne pojedynki w frustrującą walkę z interfejsem. Wykonywanie kontr i złożonych kombosów stawało się wówczas prawdziwym wyzwaniem.
Włączenie FSR w trybie Quality pozwoliło uzyskać stabilną wydajność między 100 a 65 klatek, ale wiązało się z pogorszeniem jakości obrazu. Ostatecznie zdecydowałem się na preset High, aby móc grać bez upscalingu. Warto wspomnieć, że gra nie nadaje się do grania na Steam Decku – jest praktycznie niegrywalna na przenośnych PC, a interfejs kompletnie nie współgra z małymi ekranami. Team Ninja ewidentnie potrzebuje jeszcze kilku łatek optymalizacyjnych, by ich tytuł działał na PC tak, jak powinien. Do tego dochodzi kwestia sterowania – kontroler sprawdza się zdecydowanie lepiej niż klawiatura i myszka.
Świat gry – pustka czy swoboda?
Otwarty świat Rise of the Ronin wzbudza mieszane uczucia. Dla jednych może wydawać się pusty i pozbawiony życia – długie przejażdżki konne między lokacjami, niewielka liczba aktywności pobocznych w porównaniu do innych gier z otwartym światem. Jednak po bliższym poznaniu tę pozorną pustkę zaczynamy doceniać. W erze gier przeładowanych znacznikami i zadaniami, Rise of the Ronin oferuje oddech – przestrzeń, w której można po prostu cieszyć się podróżą.
Eksploracja jest przyjemna dzięki różnorodnym metodom poruszania się – od konnej jazdy, przez wspinaczkę, po loty na paralotni. Niestety ta ostatnia działa nieco kapryśnie i nie zawsze trafiamy tam, gdzie zamierzaliśmy. System haka z linką również pozostawia niedosyt – działa tylko w oznaczonych punktach, co wybija z immersji. Na PC wyższa liczba klatek nieco poprawia płynność poruszania się, ale mechaniczne problemy pozostają te same. Fotografowanie widoków, szukanie kotów do pogłaskania, pojedynki z silnymi wojownikami czy eliminacja złodziei – to wystarczająca liczba atrakcji, by umilić eksplorację, choć niektórzy gracze przyzwyczajeni do przeładowanych światów mogą czuć niedosyt.
System walki – mocny punkt produkcji
Walka w Rise of the Ronin to absolutny majstersztyk i na PC działa równie dobrze, a momentami nawet lepiej niż na konsoli – gdy gra utrzymuje stabilną liczbę klatek. System opiera się głównie na kontrach, co wymaga odpowiedniego wyczucia timingu i obserwacji ruchów przeciwnika. Garda i uniki także mają swoje zastosowanie, ale to właśnie perfekcyjne kontrowanie daje największą przewagę w starciach. Każde starcie, nawet z pozornie słabymi przeciwnikami, wymaga koncentracji – jeden błąd może kosztować znaczną część zdrowia.
Różnorodność broni i stylów walki dodaje głębi rozgrywce. Wybór między ciężkim mieczem a lekkim ostrzem, korzystanie z broni palnej czy możliwość przeprowadzania cichych eliminacji – wszystko to składa się na złożony, ale intuicyjny system. Na PC sterowanie kontrolerem sprawdza się wyśmienicie, oferując precyzję niezbędną do wykonywania kontr i kombinacji ciosów. Niestety, przy niestabilnej liczbie klatek, szczególnie w scenach z dużą ilością trawy czy efektów, nawet najlepsze umiejętności nie pomogą – spadki wydajności potrafią zrujnować doświadczenie z walki, co jest szczególnie dotkliwe w trudniejszych starciach z bossami.
Oprawa wizualna na PC
Rise of the Ronin na PC, pomimo teoretycznie lepszych możliwości platformy, wciąż nie zachwyca pod względem oprawy wizualnej. Gra miewa swoje momenty – szczególnie gdy jesteśmy wśród natury, widoki potrafią zachwycić. Niestety, częściej mamy do czynienia z teksturami niskiej jakości, nieprzekonującymi cieniami i problemami z doczytywaniem obiektów otoczenia. Nawet na maksymalnych ustawieniach tytuł wygląda, jakby pochodził z początku poprzedniej generacji konsol.
Na PC dostajemy kilka trybów graficznych, w tym opcję ray-tracingu, ale jej aktywacja daje minimalne efekty wizualne przy sporym koszcie wydajnościowym. Promienie i odbicia widoczne są jedynie w wybranych lokacjach. Modele postaci są daleko w tyle za współczesnymi standardami, elementy otoczenia doczytują się na naszych oczach, a animacje, szczególnie podczas jazdy konnej, to wręcz parodia tego, co oferowały gry sprzed dekady. Najlepiej całość wypada w otwartych terenach, gdzie otacza nas natura – tam gra potrafi prezentować się naprawdę dobrze, niestety w większych miastach czas cofa się o kilka lat.
Porównanie z wersją konsolową
Wersja PC Rise of the Ronin to dokładnie ta sama gra, którą mieliśmy na PlayStation 5, z kilkoma dodatkowymi opcjami typowymi dla platformy. Teoretycznie otrzymujemy lepszą wersję – możliwość grania w wyższych rozdzielczościach, z odblokowaną liczbą klatek i dodatkowym poziomem detali. W praktyce jednak niewiele z tego wynika – gra wciąż wygląda podobnie, a problemy z optymalizacją sprawiają, że nawet na mocnym sprzęcie trudno uzyskać stabilne 60+ klatek na wysokich ustawieniach.
Pod względem zawartości nie ma żadnych różnic – te same misje, ta sama fabuła, identyczny świat. Nie dodano żadnych ekskluzywnych funkcji czy treści dla wersji PC. Jedyną zaletą może być teoretycznie lepsza wydajność przy odpowiednio mocnym sprzęcie, ale biorąc pod uwagę problemy z optymalizacją, nawet to stoi pod znakiem zapytania. Warto wspomnieć, że na PS5 gra również miała swoje problemy z płynnością, ale przynajmniej były one przewidywalne i konsekwentne. Na PC doświadczenie jest bardziej chaotyczne – od płynnej rozgrywki po nagłe spadki wydajności w najmniej oczekiwanych momentach.
Podsumowanie
Rise of the Ronin na PC to kolejny przykład portu konsolowego, który nie wykorzystuje w pełni potencjału platformy. Mimo kilku miesięcy od premiery na PS5, wersja PC sprawia wrażenie pospiesznie przygotowanej, bez należytej optymalizacji i dostosowania do specyfiki komputerów osobistych. Problemy z wydajnością, przestarzała oprawa graficzna i niewykorzystany potencjał platformy to główne bolączki tej konwersji.
Mimo wszystko, za Rise of the Ronin stoi solidna gra akcji z interesującym settingiem historycznym i wciągającym systemem walki. Jeśli jesteś w stanie przymknąć oko na problemy techniczne i przestarzałą oprawę wizualną, znajdziesz tu wiele godzin satysfakcjonującej rozgrywki. Dla posiadaczy mocnych PC, którzy przegapili premierę na PS5, może to być dobra okazja do nadrobienia zaległości. Jednak jeśli liczysz na wzorowy port wykorzystujący potencjał swojego komputera – lepiej poczekać na łatki optymalizacyjne lub promocyjną cenę, bo obecny stan techniczny nie uzasadnia pełnej ceny.
Rise of the Ronin – recenzja (PS5). W poszukiwaniu własnej drogi
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.







