Spellbound Survivors (PC) – Pierwsze wrażenia

Gra dostępna na:
PC
Spellbound Survivors - główne menu

Jak to w życiu bywa, człowiek nie zawsze ma ochotę na dłuższe sesje w grach. W niektórych sytuacjach przydałby się mniejszy tytuł, gdzie nie trzeba się mocno koncentrować, co nie zmienia faktu, że przyjemność z rozgrywki byłaby odczuwalna. Z propozycją takiej gry wychodzą twórcy z Toasted Squad Studios, którzy przygotowują się do premiery Spellbound Survivors pod koniec grudnia 2023 roku. W związku z tym, iż miałem okazję zapoznać się wstępnie z produkcją. Jest to dobra pora, aby podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Zapraszam do materiału.

Spellbound Survivors - wybór bohatera

Jakaś znajoma ta gra

Zacznijmy od tego, że Spellbound Survivors to tytuł, który łączy w sobie mechaniki gry akcji, RPG i roguelike w pixel-artowej oprawie graficznej. Jeśli pierwsza rzecz, która przyszła Wam teraz na myśl, to gra podobna do Vampire Survivors, odpowiadam z miejsca – trafiliście idealnie! Rozbudowanego wątku fabularnego tutaj nie uświadczymy, ponieważ nie na tym zabawa polega. Pobieżnie można przyjąć, że świat jest zagrożony w wyniku pojawienia się potężnego czarnoksiężnika. Zadaniem gracza będzie wcielenie się w jednego z dziewięciu bohaterów do wyboru (m.in. Ronin, Łowca, Assassin, Paladyn, Mnich) i podjęcie walki z hordami potworów.

Spellbound Survivors - Ronin w akcji

Na dobry początek będziemy mieli dostęp do leśnego poziomu o nazwie Rainfall Haven, w którym gracz będzie musiał poskromić zastępy goblinów, jaszczurek, czy pająków. Za pokonane stworzeń będziemy zbierali dusze, które pozwolą podnieść poziom naszej postaci oraz wybrać umiejętność aktywną lub pasywną. Co najciekawsze, twórcy zdecydowali się zaimplementować po cztery sloty na wspomniane talenty. Wybór postaci odgórnie definiuje nam przy tym pierwszą aktywną broń, czyli z pierwszej grupy zostają nam trzy skille do wyboru. W trakcie naszych działań bojowych natkniemy się na swojego rodzaju pochodnie, które mogą zawierać w sobie przedmioty do leczenia lub złote monety. Dlatego warto je regularne niszczyć. Problem jednak jest taki, że nowych lamp trzeba szukać w dalszej części mapy, która ewidentnie się zapętla.

Wybór umiejętności

Jakieś większe wyzwania?

Łączny czas trwania jednego poziomu wynosi trzydzieści minut, ale aby nie było za lekko, to równo co pięć minut będzie pokazywał się boss do ubicia. Na szczęście twórcy zdecydowali się wstrzymać odmierzanie czasu do chwili pokonania większego przeciwnika. Za rozprawienie się z dużą sztuką, otrzymamy skrzynkę wypełnioną złotem i losowym wzmocnieniem umiejętności, które już posiada nasza postać. Mechanika ta dotyczy wszystkich pięciu dostępnym map w grze, które stopniowo będziemy odblokowywać. Do gry zaimplementowano jeszcze jeden ciekawy system umiejętności specjalnych, który ładuje się w efekcie zbierania dusz z potworów. Kiedy pasek się naładuje, gracz otrzymuje możliwość wyboru zatrzymania czasu, zebrania wszystkich dusz z mapy, deszczu złotych monet oraz użycia ataku specjalnego, który wykonuje nasz summon.

Atak summona

Czegoś tu jeszcze brakuje…

W początkowym etapie gry warto skupić się na zbieraniu złota, co umożliwia wykupienie ulepszeń dla wszystkich bohaterów, zaczynając od zadawania zwiększonych obrażeń, szybkości ruchu, regeneracji zdrowia czy pozyskiwaniu większej ilości punktów doświadczenia, więc z góry uprzedzam, że jest tego znacznie więcej do odblokowania. Dodatkowo po przetestowaniu każdego bohatera w akcji, doszedłem do wniosku, że wyświetlane statystyki, nie mają większego znaczenia. Liczy się odpowiedni dobór umiejętności, który pozwoli bez większego wysiłku dotrwać do trzydziestej minuty, co w sumie jest też problemem, bo tak naprawdę w Spellbound Survivors nie ma możliwości na tworzenie urozmaiconych buildów. W dłuższej perspektywie zaczniemy niestety odczuwać znużenie.

Zdobywanie dusz

Podsumowanie?

W chwili obecnej Toasted Squad Studios może zaoferować przyjemny tytuł na kilkanaście godzin. W moim przypadku licznik wskazał ponad dwadzieścia, więc nie jest źle. Na każdą z pięciu map, przypadają osobne utwory muzyczne, które mi osobiście się podobały. W kwestii oprawy graficznej, tutaj wszystko zależy od tego, czy ktoś lubi stare klasyczne gry i piksele mu niestraszne. A jeśli twórcy zdecydują się na regularne aktualizacje po premierze, to gra może trafić do większej liczby odbiorców.

Gameplay


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie gry dziękujemy firmie Toasted Squad Studios.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.


Gra dostępna na:

Avatar photo
Początek przygody z grami rozpoczął w 90 latach, kiedy pierwszy raz miał styczność z Commodore 64. Obecnie najbardziej lubi grać na konsolach. Prawdziwy fanatyk serii gier Resident Evil oraz Diablo. Jeśli czas pozwala, to nie pogardzi książką lub filmem z gatunku fantasy, horror, czy science fiction.
Scroll to top