Bandai Namco, wydawca znany między innymi z serii Tekken, Dark Souls, Tales of czy Dragon Ball, w ostatnim czasie coraz śmielej eksperymentuje z nowymi gatunkami gier. SYNDUALITY: Echo of Ada próbuje połączyć intensywną akcję typu extraction shooter, znaną z takich hitów jak Escape from Tarkov, z klimatami rodem z japońskich anime. Jest to również część większego projektu multimedialnego. W 2023 zadebiutował serial Synduality: Noir, dostępny na popularnych platformach streamingowych. Czy połączenie anime-stylistyki, mechów i wymagającej rozgrywki może się udać? Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w zniszczonym świecie przyszłości mam na ten temat mieszane uczucia.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Mechaniczna trumna
SYNDUALITY: Echo of Ada zabiera nas do postapokaliptycznego świata, gdzie ludzkość została zmuszona do życia pod ziemią przez niebezpieczne stworzenia zwane Enders oraz toksyczny deszcz. Gra stanowi część większego uniwersum – wydarzenia rozgrywają się około 20 lat po tych przedstawionych w anime Synduality: Noir, choć sama znajomość serialu nie jest wymagana do zrozumienia fabuły. Jako pilot mecha, nazywanego tu Cradle (lub bardziej mroczno – Cradlecoffin), wyruszamy na powierzchnię w poszukiwaniu cennych kryształów AO i innych zasobów niezbędnych do przetrwania.
Historia zapisana we fragmentach
Fabuła jest podawana w dość nietypowy sposób – poprzez misje fabularne w trybie single player, które odblokowujemy stopniowo. To ciekawe rozwiązanie, bo choć twórcy otwarcie przyznają, że tryb wieloosobowy jest głównym elementem gry, to właśnie kampania dla jednego gracza ma być swoistym zabezpieczeniem na wypadek zamknięcia serwerów w przyszłości. Te samodzielne wyprawy pozwalają nam poznawać historię starego miasta Amasia i jego mieszkańców poprzez znajdowane dokumenty, nagrania i cutscenki. Choć początkowo taka forma narracji może wydawać się chaotyczna, z czasem układa się w intrygującą opowieść o upadku cywilizacji i próbach jej odbudowy. Ciekawie zaprezentowano też relacje między ludźmi a sztuczną inteligencją, która w tym świecie przyjmuje formę spersonalizowanych Magusów – naszych osobistych asystentów.
Na powierzchni liczą się sekundy
Głównym elementem rozgrywki są wyprawy na powierzchnię. W ograniczonym czasie (20-30 minut) musimy zebrać surowce i bezpiecznie wrócić do bazy. Każda ekspedycja to osobna przygoda. Wychodzimy w losowym miejscu jednej z dwóch dostępnych map. Naszym głównym celem jest dotarcie do windy ewakuacyjnej przed wyczerpaniem baterii mecha. Po drodze zbieramy surowce, walczymy z przeciwnikami i realizujemy zadania dla różnych frakcji.
System eksploracji jest całkiem przemyślany. Do dyspozycji mamy dwie rozległe mapy. Każda zawiera wiele interesujących lokacji – od zrujnowanych miast po przemysłowe kompleksy. Każdy obszar ma swój unikalny charakter i wyzwania, gdzie często możemy spotkać bandytów AI. W bardziej odludnych rejonach czekają Endersi. Po każdej wyprawie otrzymujemy szczegółowe podsumowanie. Na mapie 2D widzimy naszą trasę i wszystkie napotkane wydarzenia. To świetne narzędzie do planowania kolejnych wypadów.
Między współpracą a rywalizacją
System pogodowy ma realny wpływ na rozgrywkę. Toksyczny deszcz stopniowo niszczy naszego mecha. Zmusza nas to do szukania schronienia lub szybkiej ewakuacji. To dodaje element taktyczny do eksploracji i wymusza szybkie decyzje.
Choć SYNDUALITY określane jest jako gra PvPvE, element rywalizacji między graczami jest zaskakująco spokojny. W kilkudziesięciu godzinach rozgrywki ani razu nie zostałem zaatakowany przez innego gracza. Większość osób woli eksplorować i zbierać zasoby. System co-op również jest ograniczony – możemy współpracować tylko z przypadkowo spotkanymi graczami. Nie ma opcji wcześniejszego utworzenia drużyny. To intrygujące rozwiązanie z perspektywy budowania społeczności, ale może rozczarować fanów tradycyjnej kooperacji.
Potyczki mechów
System walki w SYNDUALITY jest stosunkowo prosty, ale satysfakcjonujący. Nasze mechy mają dwa rodzaje broni i specjalne umiejętności. Mogą się ślizgać i wykonywać skoki odrzutowe. Ta mobilność jest kluczowa podczas starć. Często trzeba sprawnie manewrować, by unikać obrażeń i szukać dogodnej pozycji do kontrataku.
Wrogowie dzielą się na dwie kategorie – AI oraz innych graczy. Przeciwnicy sterowani przez komputer mają przewidywalne wzorce zachowań. Po kilku spotkaniach łatwo nauczyć się ich słabych punktów. Spotkania z innymi graczami są bardziej nieprzewidywalne. Nigdy nie wiadomo, czy napotkana osoba będzie przyjazna. System emotikonów pozwala na podstawową komunikację. Zawsze jednak istnieje element niepewności.
Arsenał broni jest standardowy. Mamy karabiny maszynowe, strzelby i snajperki. Każda broń ma swoje zastosowanie. Niektóre są wyraźnie skuteczniejsze od innych. System customizacji mechów pozwala dostosować nie tylko uzbrojenie, ale też parametry jak szybkość czy wytrzymałość. Strata dobrego zestawu jest jednak bardzo bolesna i może skutecznie zniechęcić do dalszej gry.
Magus – więcej niż asystent
Wśród wielu elementów SYNDUALITY szczególnie wyróżniają się Magusi – nasi wirtualni towarzysze. To znacznie więcej niż tylko ładne awatary czy kolejny głos w interkomie. Podczas wypraw na powierzchnię stają się nieocenioną pomocą, wskazując cenne zasoby, ostrzegając przed zagrożeniami czy nadciągającą burzą. Co ciekawe, z każdą misją lepiej rozumieją nasz styl gry, dostosowując swoje porady i komentarze do naszych potrzeb.
Sposób, w jaki możemy kształtować osobowość i wygląd naszego towarzysza, robi wrażenie. Każdy z dostępnych archetypów oferuje unikalne zdolności – Weather Catcher uchroni nas przed skutkami toksycznego deszczu, podczas gdy Support Type skupia się na leczeniu i wykrywaniu cennych materiałów. Wybór odpowiedniego Magusa potrafi znacząco wpłynąć na przebieg misji.
Niestety, twórcy część opcji personalizacji ukryli za paywallem w battle passie, co w płatnej produkcji pozostawia niesmak. Również gadatliwość naszych towarzyszy może początkowo irytować, choć na szczęście jej poziom można dostosować w ustawieniach. Mimo tych mankamentów, Magusi stanowią jeden z najjaśniejszych punktów gry, dodając jej charakteru i głębi.
Ciemna strona monetyzacji
Model biznesowy to największy problem SYNDUALITY: Echo of Ada . Mimo ceny 169 zł gra została zaprojektowana jak typowy free-to-play. Mamy battle pass, zadania dzienne i tygodniowe. System czasówek przy tworzeniu przedmiotów można przyspieszyć za dodatkowe pieniądze. Jest to szczególnie kontrowersyjne w produkcji, gdzie strata ekwipunku jest stałym elementem rozgrywki.
Powolny rozwój
Progresja jest bardzo powolna. Odbudowanie straconego mecha zajmuje wiele godzin. Systemu ubezpieczeń kompletnie niezbalansowano. Za zabezpieczenie przeciętnego ekwipunku płacimy kilkadziesiąt tysięcy kredytów. Jedna wyprawa przynosi ich zaledwie kilka tysięcy. Gracze muszą albo spędzać długie godziny na farmingu, albo ryzykować cenny sprzęt bez zabezpieczenia.
Rozwój bazy, choć satysfakcjonujący, cierpi przez system czasówek. Każda znacząca modernizacja wymaga zebrania materiałów i odczekania realnego czasu. Okres oczekiwania trwa od kilku minut do godzin. Proces można przyspieszyć za premium currency. To kolejny element pogłębiający wrażenie gry free-to-play w przebraniu.
Nierówna prezentacja
Pod względem wizualnym SYNDUALITY oferuje mieszane wrażenia. Z jednej strony zachwycają świetnie zaprojektowane mechy i efektowne efekty specjalne podczas walk. Dwie rozległe mapy, choć pełne interesujących lokacji, cierpią jednak na problem powtarzalności elementów otoczenia i niskiej jakości tekstur. Świat gry, mimo swojego potencjału, często sprawia wrażenie pustego i niedopracowanego. Szczególnie razi to w miejscach, które powinny tętnić postapokaliptycznym życiem, jak zrujnowane kompleksy miejskie czy opuszczone bazy.
Problematyczna jest też optymalizacja na PlayStation 5. Gra często zmaga się ze spadkami płynności i freezami, szczególnie podczas intensywnych starć czy w bardziej zaludnionych obszarach. Te problemy techniczne potrafią skutecznie zepsuć najbardziej emocjonujące momenty rozgrywki, kiedy to właśnie płynność i responsywność są kluczowe.
Oprawa dźwiękowa wypada nieco lepiej. Ścieżka muzyczna skutecznie buduje klimat, łącząc elektroniczne rytmy z ambientowymi podkładami. Efekty dźwiękowe, zwłaszcza odgłosy mechów i eksplozji, dodają pojedynkom odpowiedniej mocy. Gorzej prezentuje się voice acting – część dialogów brzmi sztucznie, a nierówny poziom dubbingu potrafi wybić z immersji.
Między potencjałem a problemami
SYNDUALITY: Echo of Ada mogłoby być znacznie lepszą grą. Sama podstawa rozgrywki jest solidna. Eksploracja daje satysfakcję. System Magusów intryguje. Walka, choć prosta, potrafi dostarczyć emocji. Niestety, agresywny model monetyzacji, powolny rozwój i techniczne niedociągnięcia znacząco obniżają przyjemność z gry.
Na ten moment trudno polecić tytuł w cenie premierowej. Fani gatunku i miłośnicy mecha-anime mogą spróbować. Większość graczy powinna jednak poczekać na patche i zmiany w systemie progresji. Bandai Namco ma solidną podstawę do rozwoju. Teraz wszystko zależy od tego, czy wsłuchają się w głosy społeczności i wprowadzą niezbędne zmiany.
Gameplay

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.











