The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered – recenzja (PC). Cyrodiil lśni nowym blaskiem

Gra dostępna na:
PC
PS5
XSX
Oficjalna grafika The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered
Artur Janczak
Artur Janczak

Po niemal dwóch dekadach możemy ponownie odwiedzić imperialne Cyrodiil w pełnej krasie, tym razem w odświeżonej oprawie graficznej. The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered to z jednej strony dowód na to, że klasyki nigdy się nie starzeją, a z drugiej – że nawet najpiękniejszy makijaż nie ukryje wszystkich zmarszczek. Sprawdziłem, czy remaster kultowej gry z 2006 roku zasługuje na uwagę zarówno weteranów, jak i nowych graczy.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Stare wino, lśniąca butelka

Pierwsze, co uderza w odświeżonym Oblivionie, to przeskok wizualny między oryginałem a wersją zremasterowaną. Jest to zmiana tak dramatyczna, że trudno uwierzyć, iż patrzymy na tę samą grę. Przesiadka na Unreal Engine 5 zrobiła cuda — promienie słońca przedzierające się przez korony drzew, błyszczące tafle jezior i dynamiczne oświetlenie zmieniające się wraz z porą dnia sprawiają, że Cyrodiil wygląda zjawiskowo. Ważki latają nad wodą, motyle leniwie machają skrzydłami, a kwiaty delikatnie kołyszą się na wietrze. Momentami krajobraz wygląda tak dobrze, że instynktownie szukałem trybu fotograficznego, którego niestety zabrakło.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 3

Nie wszystko jednak błyszczy tak samo mocno. Modele postaci, choć technicznie lepsze, nadal wyglądają dziwacznie. Animacje i mimika są karykaturalnie przesadzone, co tworzy niezamierzony kontrast z wysokiej rozdzielczości teksturami. To często psuje nastrój, wprowadzając dysharmonię między intrygującymi przygodami i świetnym aktorstwem głosowym a komediowym spektaklem rozgrywającym się na ekranie.

Mechaniki na pograniczu epok

Oblivion Remastered umiejętnie balansuje między zachowaniem oryginału a wprowadzeniem nowoczesnych udogodnień. System walki został nieco usprawniony, ale wciąż czuć jego archaiczność — zwłaszcza w starciach wręcz, w których brakuje odpowiedniego feedbacku i poczucia rzeczywistego kontaktu z przeciwnikiem. Za to skradanie się, strzelanie z łuku czy rzucanie zaklęć sprawia znacznie więcej frajdy. Dodano również sprint oraz ulepszono widok z trzeciej osoby, co znacząco poprawia komfort eksploracji.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 2

System rozwoju postaci zachowuje ducha oryginału, ale jest znacznie przystępniejszy dla nowych graczy. Teraz rozwijamy zarówno główne, jak i poboczne umiejętności po prostu korzystając z nich — usprawniamy włamywanie się przez otwieranie zamków, stajemy się lepsi w przekonywaniu poprzez rozmowy z NPC. To eleganckie rozwiązanie, które usuwa bariery karzące graczy za zachowania niezgodne z wybraną klasą, jednocześnie nie upraszczając nadmiernie systemu RPG.

Zwiedzanie nieidealne

Eksploracja Cyrodiil pozostaje jednym z największych atutów gry. Każda nowa osada, każda samotna karczma pośrodku niczego kryje kogoś wartego rozmowy lub tajemnicze miejsce, którego zbadanie przyniesie satysfakcję. Świat jest napakowany sekretami — od ukrytych grobowców po zamkniętymi podejrzanymi włazami. To, że praktycznie każde miejsce zaznaczone na mapie oferuje jakąś wartościową przygodę, sprawia, że odkrywanie Cyrodiil nadal potrafi wciągnąć na długie godziny.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 6

Problemem pozostają zadania. Choć wiele z nich jest kreatywnych i zabawnych, to w erze postbaldurowej widać ich ograniczenia. Przykładowo, wystarczy jedna przypadkowo wypuszczona strzała, by posłaniec Mrocznego Bractwa uznał mnie za zimnego mordercę i zmusił do przyjęcia zlecenia, bez możliwości odmowy. To pokazuje, jak mało sprawczości oferuje ten świat w porównaniu do współczesnych RPG-ów.

Czar Bethesdy, bugi Bethesdy

Paradoksalnie, nadanie Oblivionowi nowoczesnych szlifów uwypukla pochodzącą z 2006 roku duszę gry. Nowa jakość grafiki i poprawiona mechanika sprawiają, że każda niedorzeczność staje się jeszcze zabawniejsza. NPC prowadzący absurdalne monologi o błotnych krabach, losowe bójki na ulicach czy niemożliwe do przewidzenia zachowania sztucznej inteligencji — wszystko to nabiera nowego wymiaru komizmu w kontraście z pięknymi widokami.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 5

Niestety, razem z duszą oryginału, przetrwały również liczne błędy, znane z wydania z 2006 roku. Problemy z zadaniami, w których kluczowe postacie utykają w tych samych kwestiach, czy sekwencje skryptowe odmawiające przejścia do następnego etapu, pojawiają się zbyt często. To już nie są urocze glitche, a frustrujące przeszkody, zwłaszcza że występują nawet w głównych questach. Po prawie 20 latach można było oczekiwać, że podstawowe problemy zostaną naprawione. Ciężko mi jednak zarzucić cokolwiek przy działaniu gry, bo wszystkie opcje miałem ustawione na najwyższe i mogłem cieszyć się produkcją w najlepszym wydaniu — warto jednak wspomnieć, że komputer mam raczej z tych droższych.

Kulturowy fenomen

Oblivion Remastered to nie tylko gra, ale także powrót kulturowego fenomenu. Patrząc na memiczny potencjał rozmów z NPC czy nieoczekiwanych zachowań postaci, łatwo zrozumieć, dlaczego oryginał zajmuje tak silne miejsce w sercach graczy. Remaster nie tylko zachowuje te momenty, ale wręcz je wyostrza — jak kolekcjoner staroci wystawiający artefakt w nowej gablocie pod lepszym oświetleniem.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 1

Wśród najbardziej pamiętnych questów są te związane z Mrocznym Bractwem, które nagradzają przeprowadzanie zabójstw w konkretny sposób, przypominając bardziej mechaniki z serii Hitman niż standardowe fantasy RPG. Z kolei zadania Gildii Złodziei oferują coś dla fanów skradanek, a Gildia Magów zachęca do eksperymentowania z systemem zaklęć, który jest tutaj znacznie głębszy niż w Skyrimie.

Podsumowanie

Oblivion Remastered to przykład remastera, który zręcznie balansuje między modernizacją a zachowaniem ducha oryginału. Mógłby pójść krok dalej w naprawianiu niektórych przestarzałych mechanik i błędów, ale trudno zaprzeczyć, że jest to najlepsza możliwa wersja kultowej gry. Wszelkie wady i niedociągnięcia można łatwo wybaczyć, gdy po raz kolejny odkrywamy nową jaskinię, pomagamy ekscentrycznemu NPC lub po prostu podziwiamy zachód słońca nad jeziorem.

Screenshot z gry The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered - 4

Zarówno dla weteranów serii, jak i nowych graczy, Oblivion Remastered oferuje doświadczenie, które pomimo swojego wieku, nadal potrafi oczarować i wciągnąć na długie godziny. To prawdziwe świadectwo ponadczasowości oryginalnego projektu i dowód, że czasami stare gry, jak dobre

PS. The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered możecie ograć w ramach Game Passa zarówno na PC, jak i konsolach Xbox Series.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Bethesda Polska.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

 

Kup Game Pass

Reklama produktu w Ceneo.pl



Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top