Turtle Beach Stealth Pro to flagowiec, który próbuje połączyć świat czystego gamingu z segmentem lifestyle. Po tygodniach testów na PC oraz PlayStation 5 mogę stwierdzić jedno: to sprzęt dla kogoś, kto szuka bezkompromisowej przewagi w grach i jest w stanie przymknąć oko na kilka specyficznych cech konstrukcyjnych. Turtle Beach postawiło na uderzenie technologiczne, oferując system, który w teorii ma wyeliminować największą bolączkę słuchawek bezprzewodowych – rozładowaną baterię w środku ważnego meczu. Sprawdziłem, jak ten „kombajn” radzi sobie w praktyce i czy cena na poziomie 329 USD znajduje odzwierciedlenie w jakości dźwięku i komforcie.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Ciężka artyleria i ergonomia na co dzień
Pierwsze spotkanie ze Stealth Pro uświadamia, że mamy do czynienia z produktem premium, ale w wydaniu surowym i profesjonalnym. Zapomnijcie o krzykliwym podświetleniu RGB czy tandetnych plastikach – dominuje tu matowa czerń, stalowe wzmocnienia pałąka i aluminiowe wykończenia. To jednak przekłada się na konkretną masę: 422 g (z mikrofonem) to wynik, który czuć na głowie. Choć producent zastosował technologię ProSpecs (wgłębienia w padach ułatwiające grę w okularach) oraz miękką piankę memory foam z ekoskórą, po trzech godzinach sesji w Returnal na PS5 ciężar staje się zauważalny. Nacisk pałąka jest dość duży, co z jednej strony świetnie izoluje, ale u osób z większą głową może powodować lekki dyskomfort po dłuższym czasie.
Sterowanie rozwiązano w sposób przemyślany, choć wymaga ono przyzwyczajenia. Prawa muszla to centrum dowodzenia z dużym, programowalnym pokrętłem i przyciskami o różnych teksturach. Możliwość przypisania konkretnych funkcji (np. poziomu ANC czy sidetone) do koła głośności to strzał w dziesiątkę dla graczy PC, którzy nie chcą alt-tabować podczas rozgrywki. Na lewej muszli znajdziemy magnetyczną klapkę skrywającą gniazdo baterii. Mechanizm jest szybki, choć przy wpiętym mikrofonie zdjęcie klapki bywa odrobinę upierdliwe. Całość sprawia wrażenie solidnego sprzętu, który przetrwa lata, o ile nie będą Wam przeszkadzać odciski palców na specyficznym wykończeniu obudowy.
Specyfikacja techniczna
| Parametr | Szczegóły techniczne |
|---|---|
| Przetworniki | 50 mm Nanoclear™, selekcjonowane magnesy neodymowe |
| Pasmo przenoszenia | 10 Hz – 22 kHz |
| Impedancja / Czułość | 32Ω / 105 dB |
| Łączność | Radiowa 2.4 GHz (transmiter) + Bluetooth 5.1 (jednoczesne) |
| ANC | Hybrydowe, do -22 dB (redukcja niskich częstotliwości) |
| Mikrofon (Boom) | TruSpeak™ CardioID, odłączany, flip-to-mute |
| Mikrofony ukryte | Podwójny system beamforming (do rozmów bez pałąka) |
| Zasilanie | Dwie wymienne baterie (hot-swap), 11-16 h na jednej |
| Konstrukcja padów | Pianka Memory Foam z ekoskórą (PU Leather) |
| Masa | 422 g (z mikrofonem), 400 g (bez mikrofonu) |
Brzmienie i brutalnie skuteczne ANC
Audio w Stealth Pro bazuje na 50-milimetrowych przetwornikach Nanoclear, które zestrojono z myślą o szerokiej scenie i precyzji. Testując je na PlayStation 5, słuchawki idealnie współpracują z dźwiękiem 3D Sony. W grach takich jak Uncharted 4 czy Apex Legends kierunkowość jest wręcz chirurgiczna – dokładnie wiadomo, gdzie dzieje się akcja. Bas jest mięsisty, szybki i nie zalewa środka pasma, co jest częstą przypadłością tańszych headsetów. Jeśli chodzi o muzykę, domyślny profil „Signature Sound” jest poprawny, ale nieco zbyt skupiony na średnicy. Dopiero zabawa 10-pasmowym korektorem w aplikacji uwalnia pełny potencjał tych słuchawek, czyniąc z nich całkiem niezły sprzęt do okazjonalnego słuchania playlist ze Spotify przez Bluetooth.
Aktywna Redukcja Szumów (ANC) w tym modelu to absolutny top w kategorii gamingowej. Hybrydowy system wycina do ok. 22-25 dB hałasu z otoczenia. W praktyce oznacza to całkowitą eliminację szumu klimatyzacji czy wentylatorów mocnego peceta. Tłumienie jest tak skuteczne, że przy ustawieniu 100% można odczuć lekkie „ciśnienie” w uszach, a osoby postronne muszą nas fizycznie dotknąć, by zwrócić na siebie uwagę. Co ważne, tryb ANC działa niezależnie od źródła dźwięku i można go płynnie regulować, co przydaje się, gdy chcemy zachować resztki kontaktu z rzeczywistością.
Mikrofon TruSpeak i system Bluetooth
Główny mikrofon TruSpeak na odłączanym pałąku to jeden z najmocniejszych punktów zestawu. Rejestrowany głos jest pełny, czysty i pozbawiony charakterystycznej dla bezprzewodówek „płaskości”. Skutecznie odcina dźwięki mechanicznej klawiatury, co potwierdzili moi współgracze na Discordzie. Mechanizm flip-to-mute działa pewnie – podniesienie mikrofonu do góry fizycznie go wycisza, co jest sygnalizowane czerwoną diodą na transmiterze. Mała przestroga: wejście na mikrofon jest zaślepione plastikową zatyczką, którą ekstremalnie łatwo zgubić po wyjęciu z pudełka.
Headset posiada też wbudowane mikrofony typu beamforming w muszlach, które aktywują się po odpięciu pałąka. Są świetne do odbierania telefonów podczas gry (dzięki jednoczesnej łączności 2.4 GHz i Bluetooth), ale ich jakość jest zauważalnie niższa – głos staje się bardziej oddalony i mniej dynamiczny. To jednak świetny dodatek „lifestyle’owy”, pozwalający wyjść w słuchawkach na miasto bez wyglądania jak kontroler lotów.
Nieśmiertelność dzięki dwóm bateriom
System zasilania to game changer. W zestawie otrzymujemy dwie baterie oraz stację bazową, która służy jednocześnie jako transmiter 2.4 GHz i ładowarka. Podczas gdy jedna bateria napędza słuchawki, druga zawsze czeka naładowana w doku. Realnie jedno ogniwo wytrzymuje od 11 do 14 godzin (zależnie od tego, jak mocno dociśniemy ANC i Bluetooth). Sama wymiana typu hot-swap trwa dosłownie kilka sekund i jeśli zrobimy to sprawnie, słuchawki nawet nie zdążą się rozłączyć.
Trzeba jednak wspomnieć o jednym detalu: stacja bazowa podczas ładowania potrafi solidnie się nagrzać – pomiary wskazują nawet do 50°C, co czuć pod palcami przy wyjmowaniu akumulatora. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale warto o tym wiedzieć. Dodatkowo stacja posiada port USB-A, który pozwala podpiąć dodatkowe urządzenie, co częściowo rekompensuje zajęcie gniazda w konsoli czy PC.
Audio Hub
Aplikacja Turtle Beach Audio Hub V2 jest dostępna zarówno na PC, jak i na telefony (iOS/Android). To kluczowe, bo pozwala na konfigurację headsetu w locie z poziomu smartfona bez przerywania gry na PlayStation. Możemy tam ustawić czułość mikrofonu, sidetone (słyszenie własnego głosu) oraz zarządzać słynnym trybem Superhuman Hearing. Ten ostatni to funkcja, którą można albo kochać, albo nienawidzić – drastycznie kompresuje ona dynamikę dźwięku, by uwypuklić kroki i przeładowania broni. W Call of Duty faktycznie daje to przewagę, ale sprawia, że gra brzmi metalicznie i nienaturalnie. Na szczęście można to szybko wyłączyć dedykowanym przyciskiem na obudowie.
Podsumowanie
Turtle Beach Stealth Pro to kawał solidnego sprzętu, który swoją wysoką cenę (ok. 1500-1600 zł) nadrabia funkcjonalnością. To potężne, niemal półkilogramowe słuchawki, które dowożą tam, gdzie jest to najważniejsze: w precyzji dźwięku, jakości mikrofonu i komforcie psychicznym, który daje system wymiennych baterii. Choć masa 422 g i nagrzewająca się stacja bazowa mogą niektorych irytować, to dla gracza szukającego topowej wydajności na PC i PS5, Stealth Pro jest obecnie jednym z najmocniejszych kandydatów na rynku.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie produktu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.






