Turtle Beach Stealth Pro – recenzja. Flagowiec, który łączy świat gamingu z lifestylem

Turtle Beach Stealth Pro na drewnianym blacie
Artur Janczak
Artur Janczak

Turtle Beach Stealth Pro to flagowiec, który próbuje połączyć świat czystego gamingu z segmentem lifestyle. Po tygodniach testów na PC oraz PlayStation 5 mogę stwierdzić jedno: to sprzęt dla kogoś, kto szuka bezkompromisowej przewagi w grach i jest w stanie przymknąć oko na kilka specyficznych cech konstrukcyjnych. Turtle Beach postawiło na uderzenie technologiczne, oferując system, który w teorii ma wyeliminować największą bolączkę słuchawek bezprzewodowych – rozładowaną baterię w środku ważnego meczu. Sprawdziłem, jak ten „kombajn” radzi sobie w praktyce i czy cena na poziomie 329 USD znajduje odzwierciedlenie w jakości dźwięku i komforcie.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Ciężka artyleria i ergonomia na co dzień

Pierwsze spotkanie ze Stealth Pro uświadamia, że mamy do czynienia z produktem premium, ale w wydaniu surowym i profesjonalnym. Zapomnijcie o krzykliwym podświetleniu RGB czy tandetnych plastikach – dominuje tu matowa czerń, stalowe wzmocnienia pałąka i aluminiowe wykończenia. To jednak przekłada się na konkretną masę: 422 g (z mikrofonem) to wynik, który czuć na głowie. Choć producent zastosował technologię ProSpecs (wgłębienia w padach ułatwiające grę w okularach) oraz miękką piankę memory foam z ekoskórą, po trzech godzinach sesji w Returnal na PS5 ciężar staje się zauważalny. Nacisk pałąka jest dość duży, co z jednej strony świetnie izoluje, ale u osób z większą głową może powodować lekki dyskomfort po dłuższym czasie.

Sterowanie rozwiązano w sposób przemyślany, choć wymaga ono przyzwyczajenia. Prawa muszla to centrum dowodzenia z dużym, programowalnym pokrętłem i przyciskami o różnych teksturach. Możliwość przypisania konkretnych funkcji (np. poziomu ANC czy sidetone) do koła głośności to strzał w dziesiątkę dla graczy PC, którzy nie chcą alt-tabować podczas rozgrywki. Na lewej muszli znajdziemy magnetyczną klapkę skrywającą gniazdo baterii. Mechanizm jest szybki, choć przy wpiętym mikrofonie zdjęcie klapki bywa odrobinę upierdliwe. Całość sprawia wrażenie solidnego sprzętu, który przetrwa lata, o ile nie będą Wam przeszkadzać odciski palców na specyficznym wykończeniu obudowy.

Specyfikacja techniczna

Parametr Szczegóły techniczne
Przetworniki 50 mm Nanoclear™, selekcjonowane magnesy neodymowe
Pasmo przenoszenia 10 Hz – 22 kHz
Impedancja / Czułość 32Ω / 105 dB
Łączność Radiowa 2.4 GHz (transmiter) + Bluetooth 5.1 (jednoczesne)
ANC Hybrydowe, do -22 dB (redukcja niskich częstotliwości)
Mikrofon (Boom) TruSpeak™ CardioID, odłączany, flip-to-mute
Mikrofony ukryte Podwójny system beamforming (do rozmów bez pałąka)
Zasilanie Dwie wymienne baterie (hot-swap), 11-16 h na jednej
Konstrukcja padów Pianka Memory Foam z ekoskórą (PU Leather)
Masa 422 g (z mikrofonem), 400 g (bez mikrofonu)

Brzmienie i brutalnie skuteczne ANC

Audio w Stealth Pro bazuje na 50-milimetrowych przetwornikach Nanoclear, które zestrojono z myślą o szerokiej scenie i precyzji. Testując je na PlayStation 5, słuchawki idealnie współpracują z dźwiękiem 3D Sony. W grach takich jak Uncharted 4 czy Apex Legends kierunkowość jest wręcz chirurgiczna – dokładnie wiadomo, gdzie dzieje się akcja. Bas jest mięsisty, szybki i nie zalewa środka pasma, co jest częstą przypadłością tańszych headsetów. Jeśli chodzi o muzykę, domyślny profil „Signature Sound” jest poprawny, ale nieco zbyt skupiony na średnicy. Dopiero zabawa 10-pasmowym korektorem w aplikacji uwalnia pełny potencjał tych słuchawek, czyniąc z nich całkiem niezły sprzęt do okazjonalnego słuchania playlist ze Spotify przez Bluetooth.

Front słuchawek Turtle Beach Stealth Pro

Aktywna Redukcja Szumów (ANC) w tym modelu to absolutny top w kategorii gamingowej. Hybrydowy system wycina do ok. 22-25 dB hałasu z otoczenia. W praktyce oznacza to całkowitą eliminację szumu klimatyzacji czy wentylatorów mocnego peceta. Tłumienie jest tak skuteczne, że przy ustawieniu 100% można odczuć lekkie „ciśnienie” w uszach, a osoby postronne muszą nas fizycznie dotknąć, by zwrócić na siebie uwagę. Co ważne, tryb ANC działa niezależnie od źródła dźwięku i można go płynnie regulować, co przydaje się, gdy chcemy zachować resztki kontaktu z rzeczywistością.

Mikrofon TruSpeak i system Bluetooth

Główny mikrofon TruSpeak na odłączanym pałąku to jeden z najmocniejszych punktów zestawu. Rejestrowany głos jest pełny, czysty i pozbawiony charakterystycznej dla bezprzewodówek „płaskości”. Skutecznie odcina dźwięki mechanicznej klawiatury, co potwierdzili moi współgracze na Discordzie. Mechanizm flip-to-mute działa pewnie – podniesienie mikrofonu do góry fizycznie go wycisza, co jest sygnalizowane czerwoną diodą na transmiterze. Mała przestroga: wejście na mikrofon jest zaślepione plastikową zatyczką, którą ekstremalnie łatwo zgubić po wyjęciu z pudełka.

Turtle Beach Stealth Pro położone na pudełku na tle ściany

Headset posiada też wbudowane mikrofony typu beamforming w muszlach, które aktywują się po odpięciu pałąka. Są świetne do odbierania telefonów podczas gry (dzięki jednoczesnej łączności 2.4 GHz i Bluetooth), ale ich jakość jest zauważalnie niższa – głos staje się bardziej oddalony i mniej dynamiczny. To jednak świetny dodatek „lifestyle’owy”, pozwalający wyjść w słuchawkach na miasto bez wyglądania jak kontroler lotów.

Nieśmiertelność dzięki dwóm bateriom

System zasilania to game changer. W zestawie otrzymujemy dwie baterie oraz stację bazową, która służy jednocześnie jako transmiter 2.4 GHz i ładowarka. Podczas gdy jedna bateria napędza słuchawki, druga zawsze czeka naładowana w doku. Realnie jedno ogniwo wytrzymuje od 11 do 14 godzin (zależnie od tego, jak mocno dociśniemy ANC i Bluetooth). Sama wymiana typu hot-swap trwa dosłownie kilka sekund i jeśli zrobimy to sprawnie, słuchawki nawet nie zdążą się rozłączyć.

Stacja ładowania Turtle Beach Stealth Pro wraz z akumulatorami

Trzeba jednak wspomnieć o jednym detalu: stacja bazowa podczas ładowania potrafi solidnie się nagrzać – pomiary wskazują nawet do 50°C, co czuć pod palcami przy wyjmowaniu akumulatora. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale warto o tym wiedzieć. Dodatkowo stacja posiada port USB-A, który pozwala podpiąć dodatkowe urządzenie, co częściowo rekompensuje zajęcie gniazda w konsoli czy PC.

Bok słuchawek z fizycznymi przyciskami głośności i slotem na baterię

Audio Hub

Aplikacja Turtle Beach Audio Hub V2 jest dostępna zarówno na PC, jak i na telefony (iOS/Android). To kluczowe, bo pozwala na konfigurację headsetu w locie z poziomu smartfona bez przerywania gry na PlayStation. Możemy tam ustawić czułość mikrofonu, sidetone (słyszenie własnego głosu) oraz zarządzać słynnym trybem Superhuman Hearing. Ten ostatni to funkcja, którą można albo kochać, albo nienawidzić – drastycznie kompresuje ona dynamikę dźwięku, by uwypuklić kroki i przeładowania broni. W Call of Duty faktycznie daje to przewagę, ale sprawia, że gra brzmi metalicznie i nienaturalnie. Na szczęście można to szybko wyłączyć dedykowanym przyciskiem na obudowie.

Interfejs app Turtle Beach z presetami EQ, Superhuman Hearing i chat mix dla PS5

Podsumowanie

Turtle Beach Stealth Pro to kawał solidnego sprzętu, który swoją wysoką cenę (ok. 1500-1600 zł) nadrabia funkcjonalnością. To potężne, niemal półkilogramowe słuchawki, które dowożą tam, gdzie jest to najważniejsze: w precyzji dźwięku, jakości mikrofonu i komforcie psychicznym, który daje system wymiennych baterii. Choć masa 422 g i nagrzewająca się stacja bazowa mogą niektorych irytować, to dla gracza szukającego topowej wydajności na PC i PS5, Stealth Pro jest obecnie jednym z najmocniejszych kandydatów na rynku.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Turtle Beach.
Udostępnienie produktu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Kup Turtle Beach Stealth Pro

Reklama produktu w Ceneo.pl



Artur Janczak
Cześć! Mam na imię Artur i uwielbiam gry wideo niezależnie od platformy. Mimo 30 lat na karku cały czas sprawiają mi radość i liczę, że to się nie zmieni.
Scroll to top