Nie będę ukrywał, że totalnie przespałem wzrost popularności auto battlerów. Mam jednak wrażenie, że sporo dużych firm zainteresowało się tym tematem. Teamfight Tactics stworzone przez Riot Games posiada całkiem sporą rzeszę fanów. Nawet Blizzard wprowadził taki system do swojej karcianki. Sam kilka lat temu za poleceniem młodszego syna miałem przyjemność zagrać w Super Auto Pets. Zresztą chłopak ostatnio zagrywał się w Backpack Battles. Ja z tą produkcją nie obcowałem, ale z przyjemnością oglądałem, jak porządkuje rzeczy w plecaku. Kierowany ciekawością poszperałem trochę na Steamie oraz platformie YouTube i okazało się, że taki projetów jest zatrzęsienie. W związku z takim natłokiem nowych informacji nie byłem w stanie zdecydować, którą pozycję sprawdzić jako pierwszą. Na szczęście w moje ręce przypadkiem wpadła zamknięta beta The Bazaar, która działa na zasadach automatycznej walki. Niewiele myśląc, pobrałem klienta i zabrałem się za tworzenie swojego bohatera.

Dalsza część tekstu pod materiałem video
W przerwach pomiędzy obowiązkami
The Bazaar to przedstawiciel gatunku auto battlerów, w którym budujemy herosa, obdarowując go różnego rodzaju bronią, przedmiotami, przyjaciółmi oraz lokacjami. Wszytko po to, aby stanął bądź stanęła do walki z innymi graczami lub potworami przygotowanymi przez twórców. Im więcej razy zwyciężymy, tym lepsza będzie końcowa nagroda. Podczas rozgrywki odwiedzamy sklepy, bierzmy udział w losowych wydarzeniach i staczamy liczne pojedynki. W zależności od wyniku otrzymujemy złoto i doświadczenie. To pierwsze pozwala na zakup coraz to lepszego ekwipunku. To drugie natomiast zwiększa pojemność inwentarza. Gdy już odpowiednio uzbroimy postać, wysyłamy ją w bój, a sami możemy iść zająć się ważniejszymi sprawami. Po starciu cała pętla się powtarza, dopóki nie wygramy kilku pojedynków z innymi ludźmi lub nie dostaniemy wielokrotnie po tyłku.
Szybka nauka
Na początek beta The Bazaar wrzuca nas do samouczka. Zasady są naprawdę proste, a wszytko sprawdza się do odpowiedniego dobrania rynsztunku. Aby pojedyncze bitwy nie trwały zbyt długo, wprowadzona została mechanika nagłej śmierci, która odpala się, jeśli potyczka trwa już jakiś czas. Oczywiście chwilę zajmuje rozpracowanie wszystkich kruczków i najlepszych kombinacji, ale na tym właśnie taki rodzaj gier polega. Spokojnie można użyć tutaj frazy „łatwe do nauczenia, trudne do opanowania”. Pomimo około 30 podejść nadal nie jestem w stanie dojść do ostatecznego zwycięstwa. Zawsze trafiam na jakiegoś koksa, który zmiata mnie z powierzchni planszy. Mam też wrażenie, że postać, którą dostaje się na początek, jest trochę słaba. Nie będę się jednak w to za bardzo zagłębiał, ponieważ jest to jednak wersja beta, a twórcy co chwila wypuszczają jakieś balansujące łatki.
Doskonała oprawa
Pierwsze co przyciągną wzrok po odpaleniu produkcji studia Tempo to grafika. Ładne, kolorowe obrazki cieszą oko już od pierwszych chwil. Zarówno postacie, jak i przedmioty oraz całe otoczenie bucha życiem. Różnego rodzaju efekty ładnie się prezentują. Wszytko jest widoczne i czytelne. W tej kwestii naprawdę nie mam się o co przyczepić. Przygrywająca w tle muzyka oraz kwestie wypowiadane raz na jakiś czas przez nasze cyfrowe avatary także pozytywnie wpływają na odbiór całości.
Bugi i monetyzacja
Niestety beta The Bazaar zdecydowanie nie nadaje się jeszcze do poważnego grania. Już kilka razy miałem sytuację, w której zwiesił mi się interfejs. Słyszałem odgłosy klikania, ale nie byłem w stanie w żaden sposób wyjść do głównego menu. Jedynie ponowne uruchomienie gry rozwiązywało ten problem. Elementy interfejsu potrafią na siebie nachodzić, czasami nie działa audio, a gdy odpala się wspomnienia wcześniej burza pisakowa, liczba klatek spada niczym kowadło na biednego Toma.
Nie podoba mi się również sposób, w jaki ta wersja jest dystrybuowana. Aby wziąć udział w zamkniętych testach, trzeba na dzień dobry wyłożyć minimum 33 dolary (około 130 złotych). Co gorsza, nie daje to dostępu do wszystkich postaci, co według mnie trochę mija się z celem. Niby można zakupić sobie kolejnych bohaterów za gotówkę lub uzbierać odpowiednią liczbę waluty premium, ale wygrana nie przychodzi zbyt łatwo, więc ja utknąłem na tej dostępnej na początku.
Beta The Bazaar mnie zaintrygowała
Pomimo niezbyt ciekawego systemu monetyzacji oraz takiego sobie stanu technicznego projekt studia Tempo przypadł mi do gustu. W miarę proste zasady, śliczna grafika oraz całkiem spora liczba kombinacji nawet przy posiadaniu jednego przybocznego spowodowały, że mam ochotę pograć więcej. Biorąc pod uwagę, że gra zostanie wydana w formacie free-2-play, chyba się skuszę.
The Bazaar nie posiada jeszcze żaden konkretnej daty premiery, ale najprawdopodobniej możemy się go spodziewać w przyszłym roku. Tytuł wyląduje na platformie PC, gdzie wymagał będzie swojego własnego launchera, oraz na urządzeniach mobilnych z systemem iOS i Android. Po więcej szczegółów oraz odpowiedzi na często zadawane pytania odsyłam Was na oficjalną stronę twórców.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie gry w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.


