Walka z Backlogiem – Dishonored (PC). Arcydzieło, jakich mało

Gra dostępna na:
PC
PS3
PS4
PS5
X360
XONE
XSX
Kamil Podryban
Kamil Podryban

Dishonored to wśród fanów skradanek tytuł kultowy. W innych kręgach ta gra nie zrobiła może aż takiej furory, ale i tak podbiła serca wielu graczy. Bardzo ciekawy gameplay, wciągająca historia, żywy i bogaty świat, który aktywnie reaguje na nasz styl gry to jak widać przepis na wyjątkową grę.

Sam miałem do niej kilka podejść. Najpierw z polecenia przyjaciela próbowałem na PC, ale ze względu na mój notoryczny problem z kończeniem gier nigdy nie doprowadziłem historii do końca. Dopiero niedawno, przy okazji pisania tekstu na temat skradanek, podjąłem kolejną próbę ukończenia Dishonored. I jak już mi się udało, zrobiłem to dwa razy z rzędu! Oto moje wrażenia z Walki z Backlogiem.

Człowiek bez honoru

Screen z gry Dishonored. W tle wielka, stalowa budowla. Na pierwszym planie mężczyzna sterujący łodzią.
Gra jest pełna urzekających widoków.

Jedną z największych zalet tej gry jest klimat. Objęte kwarantanną z powodu plagi i popadające w ruinę Dunwall jest piękne w pewien przewrotny, nihilistyczny sposób. Budynki noszą cechy architektury gotyckiej i wiktoriańskiej, a specyficzna technologia przypominająca nieco steam-punk dodaje miastu wyjątkowego charakteru. Do tego sam styl graficzny sprawia, że pomimo upłynięcia dekady gra nadal wygląda estetycznie.

Ogromnym plusem produkcji jest sam Corvo Attano. Osobisty ochroniarz Cesarzowej Jessamine Kaldwin, niesłusznie oskarżony o jej zabójstwo, staje się nieuchwytnym asasynem. Imponujący wachlarz mocy nadprzyrodzonych sprawia, że Corvo staje się praktycznie półbogiem. Całość uzupełnia niesamowicie efektowna maska, tworząc jedną z najbardziej ikonicznych postaci w grach wideo.

Screen z gry Dishonored. Corvo Attano stoi obok tronu, na którym siedzi młoda Lady Emily Kaldwin.
Warto się postarać, aby zobaczyć najlepsze zakończenie.

Warto też wspomnieć, że pozostałe postacie zostały napisane ciekawie i mają swoje wyraźne charaktery. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, jak wiele znanych aktorów i aktorek użyczyło swoich głosów w tej grze! Lena Headey, Chloë Grace Moretz, Carrie Fisher czy Susan Sarandon to tylko początek listy. Niejeden film nie miał tak doskonałej obsady jak Dishonored!

Miasto moje a w nim

Ten tytuł zapadł mi w pamięć przez to, że dokonywane przez nas działania miały wpływ na to, jak wygląda świat przedstawiony. Nic nie stało na przeszkodzie, by utopić Dunwall we krwi, ale miało to swoje konsekwencje! Większa liczba ataków oznaczała większą obecność strażników, a więcej trupów to więcej pożywki dla szczurów roznoszących zarazę.

Z drugiej strony unikanie przemocy sprawiało, że zaraza zdawała się postępować wolniej. Wpływało to też na Lady Emily Kaldwin – im brutalniej graliśmy, tym bardziej bezwzględna się stawała. Jeżeli się postaraliśmy, nawet główne cele można było wyeliminować bez przelewania krwi, co często niosło ze sobą los gorszy od śmierci, bardzo ironiczny i okrutny.

Screen z gry Dishonored. Rysunek Corvo z podpisem "daddy"
Jeśli unikamy rozlewu krwi, możemy znaleźć chociażby taki miły obrazek.

Gra pozostawia nam naprawdę dużą swobodę działania. Mimo że Dishonored nie było pierwszą grą z takim systemem, zostało to zrobione tak dobrze, że nie sposób sobie wyobrazić tej produkcji bez zaimplementowanego systemu moralności.

Nie lubię się czepiać, ale…

Ciężko się do czegoś przyczepić w przypadku Dishonored. Jedyną realną wadą jest jej długość – przy niewielkim wysiłku uda się ją wykończyć w sześć do ośmiu godzin. Na szczęście to tytuł, który bardzo przyjemnie przechodzi się kilkukrotnie, zwłaszcza że gra posiada trzy oficjalne zakończenia zależne od naszej żądzy krwi.

Screen z gry Dishonored. Cesarzowa Jessamine Kaldwin.
To jedna z niewielu postaci, które w tej grze nie są brzydkie. Najwyraźniej cesarzowa była zbyt piękna na ten świat.

Dodatkowo gracze mogą czuć się nieco przymuszeni do konkretnego stylu gry. Chcąc ukończyć grę z najlepszym zakończeniem, trzeba unikać starć. Jest to trochę nieprzyjemne, gdyż wykorzystywanie magicznych mocy Corvo w walce jest szalenie satysfakcjonujące. Wszak nic nie stoi na przeszkodzie, by zmusić przeciwnika, aby wszedł przed pocisk, który sam w nas wystrzelił!

Pozycja obowiązkowa

Niewiele znam gier, które są tak dopracowane jak Dishonored. Tutaj bardzo ciężko zrobić coś, czego twórcy nie przewidzieli. Czuć, jakby była to gra robiona przez ludzi, którzy całą swoją miłość do grania przelali w ten projekt. Gorąco polecam ją każdemu. Osobiście bardzo żałuję, że przeszedłem ją tak późno. Z drugiej strony, walka z backlogiem jeszcze nigdy nie była tak przyjemna!


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Avatar photo
Czołem, na imię mam Kamil! Kocham gry miłością bez wzajemności, ale staram się nie brać ich za bardzo na poważnie. Najlepiej czuję się w taktycznych strzelankach, ale chętnie próbuję wszystkiego, co się da. Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem pisać o grach, a tutaj mogę nareszcie spełniać to marzenie.
Scroll to top