Darwin’s Paradox – recenzja (PS5). Ośmiornica na ratunek

Gra dostępna na:
NS2
PC
PS5
XSX
Darwin's Paradox
Jakub Mrozowski
Jakub Mrozowski

Ośmiornice to fascynujące stworzenia. Potrafią się kamuflować, ruszać każdą macką oddzielnie, a nawet pluć atramentem i uczepiać się płaskich powierzchni. Jak się okazuje, potrafią też powstrzymać inwazję obcych z kosmosu, a wszystko to ubrane w klimatyczną platformówkę z elementami logicznymi, która poziomem trudności przypomni wam stare dobre czasy. Przed wami Darwin’s Paradox.

To kosmici!

Wcielamy się w ośmiornicę o imieniu Darwin. Po porwaniu przez kosmitów zostajemy wyrzucony na wysypisko śmieci. Nasze zadanie wydaje się bardzo proste. Mamy uratować naszego przyjaciela oraz udaremnić inwazję kosmitów na Ziemię. Nie ukrywajmy — fabuła nie jest wybitna ani wciągająca. Nie uświadczymy tu wyborów moralnych ani rozbudowanych dialogów. Jednak tu nie o to chodzi. Darwin jest platformówką z lekko podkręconym poziomem trudności, klimatycznym cinematic platformerem z ośmiornicą w roli głównej.

Darwin's Paradox
Każdy w końcu wraca na dawne śmieci

To zdecydowanie platformówka z tych bardziej wymagających, choć dzięki gęsto rozstawionym punktom kontrolnym unikamy przesadnej frustracji. Mimo to nie poleciłbym jej dzieciom. Niektóre sekwencje mogą okazać się za bardzo wymagające dla młodszego gracza. Darwin posiada dość spory wachlarz ruchów. Może niczym Spider-Man chodzić po ścianach, a także używać kamuflażu. Posiada również możliwość wystrzelenia atramentu, a także pływania. Zaskakujące jest to, jak z biegiem gry wachlarz ruchów się poszerza, a całość przestaje nudzić. Początek gry jest dość powolny, ale szybko wciągnąłem się w produkcję i ukończenie całości zajęło mi około siedmiu godzin. Nie jest więc to długa gra.

Wujek foliarz

Całość ma genialny klimat. Budują go kosmici próbujący za pomocą jedzenia przejąć władzę nad światem, roboty, które mają udawać ludzi, tajne fabryki i tajemnicze biurowce. Skojarzyło mi się to trochę z klasykami kina lat osiemdziesiątych i filmem Oni żyją. Fani wszelkiej maści teorii spiskowych i folii aluminiowej powinni być zadowoleni. To wszystko jest jeszcze bardziej ukazane przez styl graficzny. Darwin’s Paradox nadrabia wszystko stylem i piękną animacją ośmiornicy. Głównie, co prawda, przyjdzie nam zwiedzać fabryki i zamknięte pomieszczenia, ale znalazło się tu kilka spektakularnych sekwencji ucieczek.

Darwin's Paradox
Atmosfera w fabryce zawsze była gorąca

Zaskoczyło mnie spore postawienie na elementy skradankowe i ukrywanie się. Darwin niestety jest bezbronny i przed przeciwnikami będziemy mogli jedynie chować się w cieniu i znajdować sposoby, jak niepostrzeżenie przedostać się do następnego pomieszczenia. Ukrywanie się, używanie atramentu, aby pozostać niewykrytym, czy kamuflaż sprawiają, że Darwin’s Paradox to pełnoprawna skradanka, tyle że zamknięta w dwóch wymiarach.

Oprawa audiowizualna

Wspomniałem, że ta produkcja ma styl. Wszystko jest utrzymane w lekkim, kreskówkowym tonie. Przez pokraczne modele postaci i przesadzone lokacje, dodając do tego pocieszne animacje samego Darwina. Byłem zachwycony, jak to wszystko jest spójne. Spokojnie, produkcja mogłaby ujść za film animowany. Wersja na PS5, którą przyszło mi ogrywać, ma dodatkowo dwa ustawienia graficzne. Jedno stawia na grafikę w 4K i 30 klatkach na sekundę, a drugie na dynamiczne 4K i 60 klatkach. Sam polecam to drugie, bo czasami produkcja wymaga od nas nieco zręczności.

Darwin's Paradox
Praca w biurze

Co do muzyki, to jest ona oszczędna. Postaci nie mówią, a jedynie pomrukują. Zazwyczaj podczas gry towarzyszą nam odgłosy macek Darwina. Nie przeszkadza to w rozgrywce i pozwala skupić się na wyzwaniu. Muszę też wspomnieć o braku polskiej lokalizacji, chociaż jej brak nie przeszkadza, bo jak wspomniałem, nie ma tu tak naprawdę co tłumaczyć. Z wyjątkiem menu i okazjonalnych podpowiedzi i samouczka.

Darwin's Paradox

Podsumowanie

Darwin’s Paradox wzięło mnie znienacka, to świetna gra i pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów platformówek. Jest to też jeden z bardziej nietuzinkowych tytułów ostatnich lat. Zrobiony z lekkim przymrużeniem oka i z dbałością o detale. Nietrudno się podczas rozgrywki kilka razy uśmiechnąć, a wymagająca rozgrywka może zachęcić. Dla fanów platformówek to tytuł, który trudno pominąć.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Konami.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.


Podoba Wam się nasza praca? Wesprzyjcie kawą ☕


Avatar photo
Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top