Nowa odsłona serii Forza Horizon 6 zapowiada się jako prawdziwy festiwal detali i swobody, w którym ponad 550 samochodów przechodzi znaczącą ewolucję wizualną i mechaniczną. Playground Games wyraźnie pokazuje, że tym razem nie chodzi wyłącznie o prędkość i krajobrazy — równie istotne staje się to, jak wygląda i jak bardzo „nasz” jest każdy pojazd.
Światło, lakier i detale, które robią różnicę
Jedną z najbardziej zauważalnych zmian są nowe shadery świateł oparte na refrakcji, które nadają reflektorom zupełnie nową głębię i realizm. To drobiazg, ale taki, który w ruchu potrafi diametralnie zmienić odbiór auta — szczególnie nocą. Jeszcze ciekawiej robi się przy lakierach. Gracze mogą swobodnie przełączać się między wykończeniami gloss, semi-gloss, matte i metallic, a także zapisywać swoje ulubione konfiguracje. Pojawiają się również nowe opcje, jak metal flake czy candy paint, które aż proszą się o bardziej odważne projekty. To właśnie tutaj Forza Horizon 6 zaczyna przypominać coś więcej niż tylko ścigałkę — bliżej jej do cyfrowego garażu marzeń, w którym spędza się długie godziny bez włączania wyścigu.
Personalizacja wchodzi na wyższy poziom
Po latach oczekiwań do gry trafiają również naklejki na szyby, które można rozciągnąć na całej powierzchni auta. Do tego dochodzi możliwość niezależnego malowania elementów pakietów Forza Aero, takich jak zderzaki czy tylne skrzydła — razem z ich wspornikami czy nawet hakiem holowniczym. Brzmi jak detal dla pasjonatów? Owszem. Ale to właśnie takie detale budują tożsamość samochodu. Jeszcze dalej idą zmiany mechaniczne. Silniki motocyklowe w autach typu Kei? Czemu nie. Ponad 100 nowych felg, różne zestawy przód–tył, nowe wzory opon — tuning przestaje być ograniczeniem, a zaczyna być zabawą.
Aftermarket Cars i powrót odkryć
Powracają Barn Finds, ale to dopiero początek. W świecie gry pojawią się również tzw. Aftermarket Cars — ekstremalnie rzadkie modele z unikalnymi modyfikacjami, które można znaleźć w określonych miejscach Japonii. Wśród nich znajdziemy m.in. Honda S2000 z 2003 roku z body kitem Rocket Bunny, Autozam AZ-1 z 1993 roku z częściami Mazdaspeed czy zmodyfikowane McLaren 570S Coupe z 2015 roku od Duke Dynamics. To świetny kierunek — zamiast tylko kolekcjonować auta, gracz zaczyna polować na konkretne historie i projekty.
Treasure Cars i eksploracja na nowym poziomie
Nowością są także Treasure Cars. Gracze otrzymują jedynie zdjęcie i na jego podstawie muszą odnaleźć ukryty pojazd. Po odnalezieniu można go odrestaurować… albo od razu wyruszyć w trasę. Wśród takich znalezisk pojawiają się m.in. Nissan Figaro z 1991 roku, Nissan Safari Turbo z 1985 roku czy klasyczny Dodge Charger R/T z 1969 roku. To rozwiązanie świetnie wpisuje się w otwarty charakter gry — szczególnie że Japonia w Forza Horizon 6 ma być wyjątkowo zróżnicowana, a Tokyo funkcjonuje jako osobny biom.

Wnioski: więcej niż wyścigi
Patrząc na wszystkie zmiany, trudno nie odnieść wrażenia, że Playground Games świadomie przesuwa środek ciężkości serii. Wyścigi wciąż są fundamentem, ale coraz więcej miejsca zajmuje kreatywność, kolekcjonowanie i eksploracja. To może być najlepsza odsłona dla tych, którzy traktują samochody jako pasję, a nie tylko narzędzie do wygrywania. Ale pojawia się też pytanie. Czy Forza Horizon 6 w tej formie jeszcze bardziej wciągnie fanów motoryzacji… czy zacznie oddalać tych, którzy po prostu chcą się ścigać?
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.



