Genesis Mangan 300/400 – recenzja. Łamacz uprzedzeń

Mangan 300 - grafika głowna
Konrad Noga
Konrad Noga

Zazwyczaj stronię od nieoficjalnych kontrolerów do gier. Zdaję sobie przy tym sprawę, że moja niechęć do nich wynika z potężnie przestarzałej niechęci. Moja ostatnia próba sięgnięcia po nieoficjalnego pada miała w końcu miejsce dobrych kilkanaście lat temu, kiedy śmigałem sobie jeszcze wesoło na PlayStation 2. Rynek zdążył się w tym czasie mocno zmienić, więc nadeszła pora, by zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami. Nadarzyła się do tego świetna okazja, bo firma Genesis podesłała mi paczuszkę, zawierającą komplet padów Mangan 300 i 400 do testów.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Na kablu lub bez

Najsampierw warto nadmienić, że oba te modele, choć matematycznie dzieli je przepaść, są w zasadzie tym samym kontrolerem. Jedyną różnicą jest tak naprawdę fakt, że Mangan 300 z docelowym sprzętem połączymy wyłącznie przy pomocy kabla, z kolei Mangan 400 pozwala dodatkowo na łączność bezprzewodową (do 5 metrów przy pomocy dołączonego adaptera lub 10 metrów przy połączeniu bezpośrednim). Poza tym (i odrobinę większą wagą modelu 400 [216 g względem 192 g trzysteki], wynikającą ze wbudowanego modułu Bluetooth) próżno jest szukać różnic. Oba kontrolery wyglądają i działają identycznie.

Mangan 300 - adapter
Adapter można również przenosić w slocie w etui dla kontrolera.

Sprzęty robią bardzo dobre wrażenie już przy wyjęciu ich z pudełka. Umieszczono je bowiem w twardym, plastikowym etui, pozwalającym na wygodny i bezpieczny transport w plecaku lub torbie. W przypadku obu wersji w pudełku znajdziemy również dwumetrowy kabel USB-A do USB-C, a samo etui zawiera także dodatkowy adapter. Dla przewodowego Mangan 300 jest to dedykowana urządzeniom mobilnym przejściówka do USB-C, pozwalająca na podłączenie kontrolera do telefonu z systemem Android. Mangan 400 oferuje natomiast adapter Bluetooth, który przyda się właścicielom komputerów takowego nie posiadających.

Solidny i wygodny

Sam kontroler jest natomiast solidny, wykonany z twardego plastiku. Dodatkowo uchwyty pokryto chropowatą, gumową powłoką, dzięki czemu pada trzyma się pewnie i – choć to już najprawdopodobniej stricte moje upodobanie – po prostu przyjemnie. Warto też zauważyć, że przedni panel (dostępny bazowo w czerwonym, białym lub czarnym kolorze) jest wymienny, a pudełko zawiera także jego pomalowaną w zielone wzorki alternatywę. Wymiana jest przy tym bajecznie prosta – wystarczy podważyć panel, wyciągnąć go, a na jego miejsce wsadzić nowy. Domorośli artyści mogą więc samodzielnie ozdobić przód kontrolera tak, jak tylko im się zamarzy.

Mangan 300 - etui
Sztywne, plastikowe etui ułatwia transportowanie kontrolera w torbie lub plecaku.

Przekorny Switch

Układ przycisków oparto o ten, znany posiadaczom Xboksa, choć wzbogacono go o dwa dodatkowe przyciski. Pierwszy z nich, oznaczony literką T, odpowiedzialny jest za włączenie turbo (ciągłego lub aktywowanego po wciśnięciu przycisku). Drugi, podpisany niedokończonym kółeczkiem, z kolei pozwala na zrobienie zrzutu ekranu, lecz przez większość czasu pozostaje niestety bezużyteczny. Kontrolery połączyć możemy bowiem z komputerami PC, Steam Deckiem, Asus ROG Ally, Nintendo Switch, a nawet telefonami z systemem Android (Mangan 400 łączy się dodatkowo z urządzeniami Apple’a). Robienie zrzutów ekranu możliwe jest natomiast wyłącznie na konsoli Nintendo.

W tym miejscu pozwolę się na moment zatrzymać, by nieco ponarzekać. Choć Mangan 300 i 400 oferują tę funkcjonalność wyłącznie w przypadku połączenia ze Switchem, a odpowiedzialne zazwyczaj za dostęp do menu gry przyciski oznaczono „nintendowskim” plusem i minusem, to przyciski A/B/X/Y kopiują układ z kontrolerów od Xboxa. W efekcie, jeżeli myślicie o kupnie tego kontrolera z myślą o Switchu, to musicie mieć na uwadze, że nie będzie on przyjazny nowym graczom właśnie ze względu na mylące oznaczenia przycisków.

Mangan 300 - panele
Wymiana paneli jest bajecznie łatwa, a do każdego kontrolera dołączony jest alternatywny front w zielone zawijasy.

Personalizacja

To powiedziawszy, na Genesis Mangan 300 i 400 gra się wyjątkowo przyjemnie. Kontrolery są całkiem ergonomiczne, więc ręce nie męczą się nawet przy dłuższych sesjach, spusty i gałki analogowe są precyzyjne (te drugie pokryto zapobiegającymi ześlizgiwaniu się palców wypustkami i wyżłobieniami), a i akumulator (1000 mAh) trzyma całkiem długo. Producent deklaruje czas trzymania baterii do 15 godzin i faktycznie w ciągu testów musiałem podłączyć kontroler do ładowarki zaledwie raz po kilku dobrych sesjach. Długość pracy akumulatora można dodatkowo wydłużyć, wyłączając lub przynajmniej ograniczając siłę wibracji (0%, 30%, 70% lub 100%) i zmieniając sposób podświetlenia.

Wszystko to, włącznie ze zmianą czułości gałek (30%, 70% lub 100%), zrobimy ponadto z poziomu pada, odpowiednią kombinacją przycisków. Tak samo zresztą przełączymy tryb połączenia (Switch Mode, X-Input Mode, a nawet dedykowany starszym produkcjom PC D-Input Mode) ze sprzętem. Szczegóły znaleźć można w całkiem nieźle napisanej instrukcji. Zakres personalizacji kontrolerów Mangan 300 i 400 jest zatem całkiem szeroki, choć osobiście zabrakło mi możliwości wyłączenia podświetlenia na froncie urządzenia, które ze względu spory rozmiar płytki LED dość mocno odbija się w telewizorze. Jedynym stanem pośrednim między pełną a zerową iluminacją jest wyłączenie podświetlenia przycisków, co sprawia, że sytuacja ta ma w moim odczuciu jeszcze mniej sensu. W końcu to właśnie ono przydaje się najbardziej w ciemności.

Mangan 300 - LED
Przedniego panelu LED niestety nie da się zgasić samodzielnie.

Łamacz uprzedzeń

W żadnym razie nie jest to jednak dyskwalifikująca wada. Genesis Mangan 300 i 400 to bardzo dobrej jakości sprzęty w niezłej cenie (129 zł za wersję na kablu, 159 zł za bezprzewodową). Jeżeli jesteście graczami komputerowymi lub mobilnymi, zdecydowanie warto się skusić. Nieco mniej klarowna jest sytuacja, jeśli Waszą główną platformą jest Nintendo Switch. O ile nie macie wyrytej w pamięci klawiszologii tej konsoli, raczej zdecydowałbym się na kontroler dedykowany wyłącznie jej. Jednak jeżeli nie jest to dla Was przeszkoda, to z oferty Genesisa będziecie jak najbardziej zadowoleni. To solidny i bardzo wygodny pad z szerokim zakresem personalizacji, a dodatkowo dzięki dołączonemu do zestawu etui spokojnie zabierzecie go ze sobą w podróż bez obawy o jego zniszczenie.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Genesis.
Udostępnienie kontrolerów w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.

Kup Genesis Mangan 400

Reklama produktu w Ceneo.pl


Avatar photo
Moim ulubionym kolorem jest zielony, ale akceptuję też niebieski i czerwony. Choć preferuję siedzenie na kanapie, nie wzgardzę nawet taboretem. Staram się bowiem nie ograniczać i grać we wszystko, na wszystkim. Pasję do grania z radością łączę ze swoją drugą miłością – pisaniem.
Scroll to top