GetsuFumaDen: Undying Moon (Switch) – recenzja. Giń by powrócić silniejszy

GetsuFumaDen: Undying Moon - Cover

Nigdy nie myślałam, że sięgnę po grę, która jest osadzona w klimacie rogue-like. Jakoś nie zawsze było mi po drodze z tym gatunkiem, a tu proszę – nadszedł ten historyczny dzień. Co więcej, muszę przyznać, że ta przygoda całkiem przypadła mi do gustu! Czy to oznacza, że GetsuFumaDen: Undying Moon jest dobrą pozycją dla tych, których marzeniem jest zrobienie pierwszego kierunku w stronę wymagających tytułów? Przekonajmy się!

Początek trudnego związku

Wiadomo, początki zawsze są dość… dużym wyzwaniem. GetsuFumaDen: Undying Moon charakteryzuje się wysokim poziomem trudności, co w pierwszej chwili może zniechęcić do siebie gracza. Poziomy, które co śmierć zmieniają swoje korytarze, przeciwnicy czekający na nas na każdym kroku, bossowie, którzy pragną naszej zguby… Nie jest kolorowo. Mimo to po każdej porażce jest chęć powrotu po więcej i więcej, dlatego to jest takie piękne! Każdy upadek buduje w nas jeszcze większą determinację i chęć dokonania niemożliwego. Dla jednych masochizm, dla innych wyzwanie.

Wielki mix

Tak jak wcześniej wspomniałam – poziomy zmieniają swój szyk w momencie naszej śmierci. Według mnie – super. Dzięki temu nie jesteśmy aż tak znudzeni kolejnymi porażkami, a dodatkowo pojawia się chęć eksploracji. Co możemy znaleźć podczas poszukiwań? Skrzynie wypełnione różnorodnymi brońmi, itemkami, oraz duszami, które przekazują nam oręż, a to jak z niego skorzystamy zależy tylko od nas. Gra dysponuje szerokim katalogiem broni białej oraz palnej. Na ręce możemy mieć 4. Bazując na fakcie, że tytuł oferuje nam różnorodne pozycje, tworzenie własnych i dogodnych kombinacji stoi otworem – wszystko wedle uznania.

Poza orężem znajdujemy też itemy. Po co one są? Pomagają ulepszać nasze bronie, aby stawały się jeszcze silniejsze podczas walki. Każdy przeciwnik “wyrzuca” z siebie po pokonaniu konkretne przedmioty, więc jeśli czegoś potrzebujemy, możemy bez problemu zapolować i znaleźć to co nas interesuje.

Dodatkowo do dyspozycji mamy permanentne levelowanie postaci. Co to daje? Znacznie większa moc, możliwości oraz przeżywalność. Po śmierci tracimy wszystko – itemy, oręż, progress – chyba, że władujemy odpowiednie punkty w umiejętności bohatera. Dzięki temu ponowne starcia na konkretnych mapach nie będą aż tak uciążliwe.

Każda mapa posiada coś takiego jak “złotą bramę”. Jest to miejsce gdzie możemy wydać zdobyte złoto i fioletowe dusze. Pomaga to ulepszyć nasze statystyki w danym momencie przed walką z krwiożerczym bossem. Bardzo przydatne i ratujące skórę przed niechcianym powrotem do samego początku.

Gra jednym wielkim wyzwaniem

Tak jak wcześniej wspomniałam – GetsuFumaDen: Undying Moon jest tytułem trudnym, ale mimo to nie niemożliwym do przejścia. Kwestia odpowiedniej taktyki. Jeśli opanujemy podstawy i w pewnym momencie stwierdzimy “w sumie zaczyna być za łatwo”, to twórcy również przychodzą z małym bonusikiem w postaci zwiększenia poziomu trudności. Wiadomo, im wyższy, tym więcej itemów oraz złota otrzymujemy, co jeszcze bardziej pomoże rozbudować postać oraz umiejętności. Warto wspomnieć o najważniejszym – jeśli zginiemy, niezależnie na której mapie się znajdujemy, odradzamy się na samym początku przygody.

Totalny pochłaniacz czasu

Jedyny minus tej gry, to fakt, że jest złodziejem czasu. Zdobywanie przedmiotów, nauka zachowań bossów, zwiedzanie map, levelowanie postaci. To wszystko jest bardzo długotrwałym procesem, który co prawda przynosi efekty, lecz kosztem godzin, a nawet dni. Nie jest to złe, bo jednak poświęcając czas widzimy efekty, ale nie każdy jest zwolennikiem tego typu rozrywki. Ja wciągnęłam się bez opamiętania pomimo, że nie jestem fanką gier rogue-like.

Ta grafika!

GetsuFumaDen: Undying Moon poza wysokim poziomem trudności charakteryzuje się również przepiękną grafiką, która cieszy oko i rekompensuje nam każdą porażkę. Przyznam, że to właśnie ona w głównej mierze przekonała mnie do tego tytułu. Jest nietypowa i uważam, że totalnie oddaje klimat gry. Pomimo, że tytuł sam w sobie jest brutalny, to grafika powoduje, że aż tak tego nie widać na pierwszy rzut oka. Każda mapa różni się od poprzedniej i aż kipi od bogatej palety barw. Szczegóły jakie możemy zauważyć podczas eksploracji lub pokonywania przeciwników są na wysokim poziomie. Kupiło mnie to totalnie i myślę, że nawet jeśli ktoś nie jest zwolennikiem rogue-like, to pomimo tego powinien choć na 15 minut spróbować, bo dla tej grafiki po prostu warto.

Rozgrywka na Nintendo Switch

GetsuFumaDen: Undying Moon było mi dane ogrywać na Switchu i przyznam, że jestem mile zaskoczona. Testowałam grę w trybie przenośnym oraz stacjonarnym (w doku) i nie mam się do czego przyczepić. W obu przypadkach rozgrywka jest płynna, przyjemna oraz wizualnie śliczna. To ogromny plus, bo dzięki temu mamy możliwość stawienia czoła wyzwaniu nie tylko w domu, ale również w podróży, czy nawet w łóżku!

Fabuła

Fabuła jest, ale znikoma. Jak przystało na gry z gatunku rogue-like – nie liczy się historia, a rozwijanie postaci oraz eksploracja. Mimo to, otrzymujemy choć odrobinę historii. Wcielamy się w obrońcę żywych istot, który jest członkiem klanu Getsu. Jego zadanie: walka ze złymi duchami. Cel: wyeliminowanie przyczyny kataklizmu, który pojawił się na świecie.

Czy to cokolwiek zmienia w rozgrywce? Nie, zaledwie ją urozmaica. Mimo to twórcy kładą znacznie większy nacisk na wyżej wymienione aspekty, co ma swoją magię.

Czy warto?

Tak jak wcześniej wspomniałam, GetsuFumaDen: Undying Moon to tytuł specyficzny, trafiający w gust nie każdego gracza. Jedni kochają tego typu gry, inni omijają szerokim łukiem starając się zapomnieć. Ja pomimo tego, że nie przepadam za tym gatunkiem bawiłam się dobrze i z pewnością jeszcze nie raz chwycę Switcha do ręki żeby zmierzyć się z różnorodnymi przeciwnikami. Jeśli ktoś ma ochotę rozpocząć przygodę z grami rogue-like, to GetsuFumaDen: Undying Moon jest dobrą okazją żeby zrobić pierwszy krok. Niemniej jednak, jeśli gracz nie czuje się na siłach, to powinien odpuścić, albo chociaż spróbować i przekonać się na 100%. Dla zwolenników – tytuł idealny i z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie KONAMI Digital Entertainment.

Gameplay

GetsuFumaDen: Undying Moon ukazało się na platformy PC i Nintendo Switch.

Cześć, jestem Kasia – z zawodu technik weterynarii, a po godzinach mały metal, który gra w gry. W świecie gamingu poszukuję dynamicznej rozgrywki trzymającej w napięciu, czarnego humoru rodem z najokrutniejszych memów oraz mocnego brzmienia definiowanego jako „szarpidruty”, lub potocznie nazywanego „darciem wiadomo czego”.
Scroll to top