Czy istnieje sequel idealny? Wiele zależy, co przez to rozumiemy. Dla mnie takowy powinien być większy, oferować to, co było dobre w oryginale, ale też dać coś nowego od siebie. Do tego szczególnego grona dołącza również Ghostrunner 2 od studia One More Level.
Pierwsza odsłona była naprawdę przyjemna i oczekiwałem czegoś w podobnym tonie, ale twórcy nie poszli na łatwiznę. Wszystkiego jest więcej, całość została wykonana lepiej, a w przypadku kilku rzeczy postanowiono zaryzykować. Niektóre elementy może i wymagają dalszego rozwoju, ale nie wpływa to negatywnie na odbiór kontynuacji.
O krok dalej
Jedynkę przeszedłem najpierw na Switchu, a potem na PC. Muszę przyznać, że w obu przypadkach była to niesamowita przygoda. Wymagająca, ale też szalenie satysfakcjonująca. One More Level doskonale wiedziało, jak chce rozwinąć markę i wyszło im to lepiej niż dobrze. Pierwsze co wyróżnia dwójkę to fabuła. Poznajemy postaci, frakcje i sporo detali o uniwersum. Czuć rozwój.

W środku tego wszystkiego jest nasz protagonista, Jack. Tym razem oprócz przerabiania wrogów na kawałki będzie również rozmawiał. Sequel oferuje sekcje w bazie operacyjnej, gdzie możemy złapać oddech między misjami czy dokonać ulepszeń. Same konwersacje przypominają te z produkcji Bethesdy. Choć postaci nie grzeszą animacjami na poziomie Cyberpunka, element ten odebrałem pozytywnie, bo dodaje całości głębi.
Ghostrunner 2 potrafi dać w kość
Sequel jest bardziej złożony w prawie każdym aspekcie. Mowa tutaj o walce, poziomach czy sposobach poruszania się. Po przyjemnym prologu lokacje stają się bardzo rozległe i pełne detali, co daje ogromne pole do popisu w kwestii radzenia sobie z zagrożeniami. Gra w odpowiednim tempie uczy nas mechanik, które trzeba ze sobą łączyć, by przetrwać.

Lokacje oferują skróty, tory do ślizgania się i elementy do przyciągania. Nowością są shurikeny do obezwładniania wrogów. Przez bardziej skomplikowane środowisko gra stała się wymagająca, ale nigdy niesprawiedliwa. Mimo dziesiątek prób zawsze towarzyszyło mi przeczucie — to jest do zrobienia. Twórcy solidnie wystawiali na próbę nabyte umiejętności i starali się zaskakiwać na każdym kroku.
Nie ma czasu na nudę
W terenie nie ma czasu, aby zwolnić. Jack to maszyna do zabijania – oprócz klasycznych ataków mamy wykończenia, spowolnienie czasu czy odbijanie pocisków. Umiejętności te wzmacniamy modułami w płycie głównej, której wydajność zwiększamy, znajdując ukryte na mapach części. Rozwój protagonisty nie jest bardzo złożony, ale działa i ma sens.

Absolutnym hitem są fragmenty z jazdą na motocyklu. Uczucie tempa, adrenalina i dynamika jazdy to fenomenalne doświadczenie. Segment ten wymaga wprawy, ale daje niesamowitego kopa. Dla tych, którzy zapragną więcej, przygotowano tryb Roguerunner.exe – wariację roguelike’a, gdzie za wykonywanie zadań zyskujemy nowe ulepszenia.
Płynny taniec przy odpowiedniej muzyce
Ghostrunner 2 na wysokich ustawieniach z DLSS bez trudu przekroczył barierę 60 FPS w 1440p, wyglądając przy tym niesamowicie. Lokacje, efekty cząsteczkowe i sekwencje na motorze to bajka. Jedynie modele postaci w hubie pozostawiają trochę do życzenia, ale cała reszta jest bez zarzutu. Sequel to wielki krok naprzód pod względem wizualnym.

Platforma testowa
| CPU | GPU | RAM | SSD | OS |
|---|---|---|---|---|
| Intel Core i5-11400F | GeForce RTX 3060 12GB | 16GB DDR4 | 1TB NVME | Windows 11 Home |
Warstwa audio to świetna lista muzyki synthwave, która zostaje z graczem na dłużej. Odgłosy walki i silnika motocykla to klasa sama w sobie. Czuć klimat cyberpunka, a dzieło One More Level może stać w jednym rzędzie z największymi światowymi produkcjami. Zabrakło jedynie rodzimego dubbingu (mamy napisy), ale liczę na to przy okazji trzeciej odsłony.

Czy warto zagrać w Ghostrunner 2?
Tak. Jeżeli podobała Wam się jedynka, to dwójka jest pozycją obowiązkową. Tytuł jest lepszy od oryginału pod każdym względem. Dla nieprzekonanych zalecam demo lub nabycie pierwszej odsłony. To piękna ewolucja marki, oferująca więcej, lepiej i ładniej. Piękny taniec z kataną w dłoni, który warto przeżyć.
Gameplay

Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.





