Kuriozum Gier – Gothic

Gothic logo

Gra legenda. Najstarsi bardowie śpiewają, że każdy Polak wypija z mlekiem matki, skłonności do narzekania, bycia ekspertem we wszystkim, o czym nie ma pojęcia i miłości do serii Gothic. Tytułu, który na pokolenia zagościł na komputerach polskich graczy i jest ogrywany do dziś.

Tymi pięknymi słowami wchodzę ja, który nigdy w Gothica nie grałem. Nie rozumiem fenomenu tej gry. Podejrzewam, że jednym z powodów, dla którego był tak chętnie ogrywany była pełna polska lokalizacja oraz przystępna cena. Postanowiłem się jednak zmierzyć z tą “legendą” i oto moje przemyślenia o pierwszym Gothicu wydanym w 2001 roku.

Trudne początki

Przed zagraniem uważałem, że Gothic to brzydki, drewniany RPG z pretensjonalną fabułą, beznadziejnymi questami i denerwującymi postaciami. Po skończeniu produkcji i spędzeniu w niej około 20 godzin uważam, że Gothic to brzydki, drewniany RPG z pretensjonalną fabułą, beznadziejnymi questami i denerwującymi postaciami.

Dalej nie rozumiem fenomenu tej produkcji. Najlepiej bawiłem się w momencie, kiedy odkryłem, że mogę każdego atakować, zabierać mu sprzęt i nie ponosić za to żadnych konsekwencji. W ten sposób w 15 minut stałem się właścicielem ogromnej ilości rudy oraz uzbrojenia, które bezkarnie ukradłem innym postaciom.

Początki były trudne, zaczynając od dziwnego sterowania, drewnianych animacji i braku jakichkolwiek podpowiedzi poza głównym zadaniem. Dodatkowo rzucane przez inne postaci fabularne kłody pod nogi, nawet nie wspomnę o częstych zgonach.

Kolonia karna

Męczyła mnie również sama struktura fabularna. Rozumiem, że znajduje się w kolonii karnej, ale czy naprawdę tylko jeden bohater przejmuje się losem tego miejsca. Gry RPG zazwyczaj traktują naszego bohatera jako zwykłego przynieś/podaj/pozamiataj. Gothic w tym aspekcie moim zdaniem przesadził. Robiąc z Bezimiennego jedyną osobę, której jakkolwiek zależy.

Tym bardziej że klimat mrocznego fantasy tutaj nie wybrzmiewa. Być może to wpływ licznych przeróbek i memów, jednak nie potrafię traktować tego świata na serio. Całość wydaje mi sztuczna i wręcz przesadzona. Jakbym miał do czynienia z parodią.

Przebudzenie Śniącego

To nie tak, że wszystko mi się w pierwszym Gothicu nie podobało. Twórcy stworzyli swój autorski świat i pomimo że koncepcja nie podoba mi się, to trzeba przyznać, że jest to spory wyczyn. Szczególnie w 2001 roku. Gra nie traktuje nas również jak idiotów, nie prowadzi za rączkę. Musimy zwiedzać i słuchać dialogów. Inaczej nie będziemy wiedzieć gdzie mamy się udać i co zrobić.

W końcu system rozwoju postaci choć irytujący to na papierze bardzo ciekawy. Aby rozwinąć, postać musimy znaleźć nauczyciela, który nas podszkoli. Daje to pewną iluzję żyjącego świata. To również trzeba Gothicowi oddać, bardzo dobrze tworzy tą iluzję.

Kultowy dubbing

Trudno mi teraz przypomnieć sobie muzykę. To na co zwrócę jednak uwagę to okropny teatralny dubbing. Domyślam się, że w wielu kręgach jest on kultowy. Słuchając go jednak teraz, bije od niego sztuczność i teatralność.

Być może w tamtych czasach było to ogromne osiągnięcie, jednak teraz ciężko mi się słuchało dialogów w Gothicu. Dodatkowo nie wiem, kto wpadł na pomysł, aby do naszego bohatera zwracano się chłopcze. Pomimo sporego zarostu na twarzy.

Marvin

Pierwszy Gothic kompletnie mnie nie zachwycił. Wymęczyłem się okropnie, aby go nadrobić. Dalej nie rozumiem jego fenomenu, chociaż podchodzę teraz do niego z nieco większą sympatią. Niedawno zacząłem przygodę z drugą odsłoną oraz dodatkiem Noc Kruka. To już jest zupełnie inna historia.

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top