LEGO Horizon Adventures – recenzja (PS5). Apokalipsa na wesoło

Gra dostępna na:
NS
PC
PS5
Logo Lego Horizon Adventure, a na nim Aloy główna bohaterka wokół niej drzewa i mechaniczne dinozaury
Marcin Ćwiek
Marcin Ćwiek

Gry LEGO to bardzo ciekawy temat. Za swojego żywotu wielokrotnie sięgałem po nie w momencie kiedy potrzebowałem czystej rozrywki. Wszak biorąc na tapet każdy z tytułów, mamy w nich wszystko, co uwielbiam. Niczym nieskrępowany humor, masę aktywności wraz z poszukiwaniem skarbów oraz ulubione marki jako tło dla zabawy. Aż tu nagle pojawia się produkcja ze świata, którego do końca nie potrafiłem docenić. Czy zatem udało mi się otworzyć dla nowych doznań? Czy uścisnąłem dłoń na zgodę z Aloy? Zapraszam was na spotkanie z wielkimi maszynami i dzikim światem postapokaliptycznej przyszłości. Chodźcie razem ze mną na spotkanie z przygodą! Oto bowiem recenzja LEGO Horizon Adventures.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

LEGO Apokalipsa – początek

LEGO Horizon Adventures to gra z gatunku przygodowych z elementami akcji przedstawiona z rzutu izometrycznego. Tytuł ten nie powstałby nigdy gdyby nie Guerilla Games i wydany w 2017 roku przez Sony Inreactive Entertainment Horizon Zero Dawn. Wspomnieć tutaj warto, że omawiany projekt mocno inspiruje się wydarzeniami zawartymi w oryginale, ale przedstawia nam znane sceny w sposób przystępny dla młodszego odbiorcy. Na początku naszej drogi poznajemy Aloy oraz Rosta. Aloy jest wesołą, żadną przygody dziewczyną, która od najmłodszych lat cechowała się wielkimi zdolnościami do używania łuków. Rost zaś dumnym wojownikiem, który musiał odejść w cień, by wychować wyjątkowe dziecko. W wyniku pewnych wydarzeń są Oni wplątani w poszukiwanie Arcymatrony Teersy, która została porwana przez Kult Zaćmienia. W miarę postępującej fabuły poznajemy kolejne postacie, z którymi nie tylko wchodzimy w interakcje, ale także dołączą do naszej drużyny. Historia, mimo prostego przekazu oraz dość przewidywalnego finału, jest angażująca i nie pozostawia nas bez celu. Postacie takie jak lubujący się w komiksach Varl czy też wiecznie głodny Erend wprowadzają dodatkowe elementy rozgrywki, jak możliwość korzystania z innego rodzaju uzbrojenia oraz dodatków, dzięki czemu zabawa do samego końca nie nudzi.

Leśna sceneria w grze przedstawiająca otoczenie zbudowane z klocków LEGO. W centrum znajduje się postać stojąca przy wózku z hot dogami, otoczona przez skrzynie oraz dużą maszynę przypominającą zwierzę z elementami LEGO. Widoczne są także kolorowe drzewa, budki i elementy dekoracyjne, a w rogu widnieją ikony gry oraz licznik monet.

Trochę walki

Czymże jednak byłaby najlepsza fabuła gdyby nie gameplay. Ten zaś składa się z wielu części. Pierwszą z nich są ciekawie skonstruowane potyczki. Do dyspozycji naszej bohaterki oddany jest łuk, ale też wiele innych gadżetów związanych z żywiołami. Jedne z nich potrafią podpalić wroga, inne zaś zamrozić. Dzięki temu, że otoczenie reaguje dynamicznie na nasze działania, nie raz rzucałem lodową bombą w stronę wody, by w ten sposób spowolnić kilku przeciwników naraz. Oczywiście dostępnych broni jest znacznie więcej i w zależności od wybranej postaci różnią się od siebie. Dzięki temu całość dodaje pewnego taktycznego sznytu, a możliwość korzystania z pułapek tylko dodaje więcej opcji rozprawiania się z adwersarzami. W LEGO Horizon Adventures powraca także system słabych punktów wrogich maszyn znany z oryginału. W ten sposób jednym, celnym atakiem możemy zedrzeć nie tylko odrobinę więcej paska życia, ale czasem urwany tak element wrogiej maszyny użyć, chociażby jako bomby.

Postać LEGO z rudymi włosami triumfalnie trzymająca duży, złoty klocek. Scena ma kolorowe tło z rozbłyskami oraz elementami LEGO, a nad postacią znajduje się napis „Do Zielonej Dąbrowy” oraz wizualizacja postępów w poziomie.

Chodźmy poszukać skarbów!

Sami widzicie, walka zrealizowana jest naprawdę dobrze. Czy zatem poza nią jest coś do roboty? A i owszem, bo pomiędzy etapami mamy też momenty, w których możemy pozwiedzać sobie świat LEGO Horizon Adventures. Wprawdzie same etapy w gruncie rzeczy są korytarzowe, to nie zabraknie w nich ukrytych skrzynek oraz punktów, do których możemy dostać się za pomocą specjalnych gadżetów. Raz będziemy musieli wskoczyć na wyższą półkę za pomocą podwójnego skoku, innym zaś razem użyjemy płonących strzał do spalenia winorośli blokujących półki, po których możemy się wspinać. Nie zdradzę wam wszystkich tajemnic, ale takich opcji jest sporo więcej. W ogólnym rozrachunku samo zwiedzanie lokacji może bawić, ja się nie nudziłem, a fakt, że w przeciwieństwie do innych gier z serii LEGO, nie jesteśmy w stanie zniszczyć każdego elementu, a same lokacje nie są zapchane przesadnie znajdźkami, nie miałem uczucia, że tracę w nich czas na niepotrzebne zbieractwo, oddalając się od głównego wątku. Gra posiada ogólnie cztery rozległe etapy dzielące się na kilka mniejszych plansz, a każdy akt wieńczy walka z bossami, którzy na pewno sprawdzą nasze umiejętności i będą wymagali odrobiny sprytu oraz rozpracowania jak ich pokonać.

Obszar gry przedstawiający malowniczy krajobraz z drzewami LEGO i wysoką strukturą przypominającą żyrafę zbudowaną z klocków. Teren jest otoczony skałami i mgłą, co dodaje klimatu przygodowej eksploracji. Na dole ekranu widoczne są ikony stanu zdrowia i ekwipunku gracza.

Zdobyłeś kolejny poziom!

LEGO Horizon Adventures, posiada dość prosty system zdobywania poziomów z małym twistem. Otóż za każdego pokonanego wroga otrzymujemy odrobinę punktów doświadczenia. Po zdobyciu odpowiedniej ilości nasi bohaterowie są nagradzani wyższym levelem, a wraz z nim rozwija się losowa umiejętność. Może to być dodatkowe serduszko, zwiększony procent do ataku broni neurobalistycznej czy też zwiększony obszar rażenia żywiołów. Jednakże po powrocie do serca matki (głównej lokacji), możemy również wydać sekretne klocki na ulepszanie dodatkowych atrybutów postaci. Widzę, że ktoś miał zdecydowanie chęć odrobinę eksperymentować w tej produkcji i zapewnić nam dodatkowe możliwości zabawy tak, aby gracz nie miał poczucia znużenia. Jest to produkcja w głównej mierze skierowana do młodego odbiorcy. Czy wyszło to zatem dobrze? I tak i nie. Niestety większość z tych ulepszeń jest pasywna, przez co ograniczyłem się w pewnym momencie do losowego wrzucania ulepszeń, na które mnie było aktualnie stać, zamiast rozwijania najbardziej potrzebnych statystyk.

 Scena dialogowa z gry LEGO, przedstawiająca dwie postacie: kobietę z długimi pomarańczowymi włosami oraz mężczyznę z brodą. Tekst dialogu brzmi: „Rost: Najlepiej będzie podkraść się do niego.” W tle znajdują się elementy krajobrazu LEGO, w tym drzewa i konstrukcje.

A czy gra jest trudna? Osobiście nie miałem problemów z przechodzeniem poziomów. Ustawić możemy aż pięć dostępnych konfiguracji trudności rozgrywki, a dodatkowo dla dzieciaczków twórcy dostarczyli do zabawy tryb bez śmierci. Sam grałem na ustawieniach normalnych, dzięki czemu walka nie była frustrująca, ale i korzystałem z praktycznie każdego dostępnego uzbrojenia jak i również otoczenia etapów.

Bajkowa customizacja

Jednym z ważnych elementów omawianego tytułu jest wioska, w jakiej się znajdujemy, i możliwość jej rozbudowy. W miarę postępującej fabuły odblokowujemy nie tylko wygląd okolicznej flory (co również można zmieniać), ale przebudowania całej lokacji na nowo. Obszar możemy zmieniać prawie do woli: na zimowy, letni, a także jesteśmy w stanie ustawić kompozycje nawiązująca do klasyków LEGO jak seria Ninjago, czy chociażby uniwersum Undercover. Osobiście lubię takie zabiegi kosmetyczne, a dzięki temu, że nie jesteśmy też w stanie zebrać dużej ilości klocków na raz, to wiele z tych konstrukcji zobaczymy dopiero w późniejszych etapach rozgrywki.

Menu gry z figurką LEGO na pierwszym planie. Po lewej stronie widać ekran wyboru stroju, oznaczony jako "Najnowsze". Są na nim różne stroje postaci LEGO, z podanymi cenami w walucie gry. Figurka po prawej stronie jest ubrana w tradycyjny strój inspirowany kulturą nordycką.

Dzięki takiemu zabiegowi starałem się kupować nawet te mniej bogate wizualnie dodatki, by sprawdzać, czy będą pasować do otoczenia i jakie mamy dostępne z nimi interakcje. Jeśli zaś i tego wam za mało to wspomnę jeszcze o tym, że tytuł ten posiada mnóstwo modeli postaci do odblokowania, wraz z nimi dodatkowe ciuszki. Poza standardowymi ubiorami z serii Horizon otrzymamy takie z serii LEGO, o których wspomniałem przy okazji zmiany terenu. Jest tego naprawdę wiele i każdy znajdzie na pewno odpowiedni outfit dla siebie. Mam nadzieję, że z czasem dodane zostaną nam dodatkowe paczki z zawartością z innych zestawów, jakie znamy z prawdziwego życia.

Mogę z Tobą zagrać?

LEGO Horizon Adventures kontynuuje zapoczątkowaną lata temu możliwość kanapowej zabawy dla wielu graczy. Po odblokowaniu krótkiego prologu możemy cieszyć się zabawą z drugą osobą na tym samym ekranie. Spokojnie, jeśli nie macie kogoś takiego na podorędziu, to możecie liczyć także na zabawę z przyjaciółmi za pośrednictwem internetu. Szkoda, że nie pokuszono się jednak na rozszerzenie zabawy o większą ilość graczy. Nie można jednak mieć wszystkiego. Szkoda też, że nie postarano się w kooperacji o większe wykorzystanie umiejętności każdej z figurek. Gry LEGO trochę nas przyzwyczaiły przez lata do tego, że wspólna zabawa z innymi osobami owocowała w znajdywaniu dodatkowych skarbów dzięki zarezerwowanym dla danej postaci umiejętności. Tak jedynie co-op sprowadza się do wspólnego przemierzania świata i wspólnej walki. Cieszy to, ale mogło być lepiej.

Ekran wyboru poziomu trudności w grze LEGO. Opcje obejmują „Opowieść”, „Zwiadowczyni”, „Podróżniczka”, „Łowczyni Maszyn” oraz „Bohaterka”. Każda opcja jest reprezentowana przez grafikę przedstawiającą maszyny z gry, a podświetlona jest opcja „Podróżniczka” z opisem: „Równowaga między walką a opowieścią.”

LEGO Horizon Adventure to widowisko dla oczu

Grafika w grze to małe arcydzieło. Osobiście uważam, że jest to jedna z najładniejszych gier, w jakie grałem w tym roku. Figurki dostępnych postaci są wymodelowane z pieczołowitością. Sama produkcja jest niesamowicie kolorowa, przykuwająca oko, a etapy przepchane rozpadającymi się budynkami, starymi technologiami przeplatającymi się z bujną, dziką roślinnością oddają ducha oryginału. Wszystko wygląda i działa sprawnie dzięki zadbaniu o dodanie odpowiedniej fizyki. Trawa bujnie porusza się na wietrze, elementy otoczenia niszczą się w stosy pomniejszych klocków. Zadbano tu także o takie szczegóły jak osobne animacje dla rozchodzącego się po podłożu ognia. Nie mam naprawdę pod tym względem nic do zarzucenia. Na konsoli Sony do dyspozycji oddane nam są dwa tryby graficzne. Pierwszy jakości, który działa w 30 klatkach w pełnej rozdzielczości 2160p oraz tryb wydajności. Ten drugi działający w dynamicznym 2160p, wygląda nadal imponująco, utrzymując w większości rozgrywki 60 klatek na sekundę. Osobiście grałem w tym drugim trybie i polecam go każdemu na tej platformie, gdyż w dynamicznej walce z wieloma przeciwnikami płynność zawsze będzie górowała ponad liczbę pikseli.

Postać LEGO wspina się po skalistej ścianie za pomocą żółtych uchwytów przypominających liny. W tle widoczna jest woda, a w górnej części ekranu znajduje się zielona roślinność. W interfejsie widoczne są punkty życia i monety.

Audio i jego drobne wady

Muzyka w LEGO Horizon Adventures stoi na najwyższym poziomie. Poza znanymi z oryginału, a zremiksowanymi na potrzeby produkcji utworami, znajdziemy tu mnóstwo kawałków, które miło wpadały w ucho podczas podróży do świata maszyn. Tytuł ten posiada również polską lokalizację wraz z dubbingiem. Jednakże podczas zabawy zauważyłem naprawdę irytujący problem związany z nagraniami. Mianowicie nie działa w tej grze synchronizajca ruchu ust z wypowiadanym dialogiem. Fanów serii na pewno ucieszy powrót Julii Kołakowskiej-Bytner wcielającej się w Aloy czy też Piotra Grabowskiego w roli Rosta. Są to naprawdę wybitni ludzie, ale ktoś po prostu w post produkcji nie zauważył tego problemu, przez co całość delikatnie traci, jeśli na tym się skupimy. Nie ma za to tego błędu zaś w angielskiej wersji językowej, więc jeśli nie przeszkadza wam kinowa lokalizacja, to śmiało możecie przestawić głosy w menu głównym.

rbanistyczny teren zbudowany z klocków LEGO, nawiązujący do podniszczonego miasta. Widać budynki z roślinnością, balonami i szyldem „Jazz Club”. Postać siedzi na ławce obok białej figurki. Scena rozgrywa się na platformie, a w dolnym rogu widnieją elementy interfejsu gry.

LEGO Horizon Adventures – Podsumowanie

Jeśli lubicie Horizon Zero Dawn, kupujcie. Jeśli lubicie gry LEGO, kupujcie dla siebie i dla waszych pociech. Jest to naprawdę świetny tytuł, który mimo pewnych delikatnych problemów z lokalizacją oraz brakami w zawartości dla wielu graczy bawi do ostatniej minuty. Jeśli nie przeszkadza wam miejscami infantylny humor, znacie się na języku młodszego pokolenia, albo po prostu poszukujecie gry dla zagrania z przyjacielem, dzieckiem czy też drugą połówką, to gwarantuję wam dobrą zabawę. Osobiście ciężko mi powiedzieć coś złego o tej produkcji poza tym, że tytuł ten uzależnia. No może jest też delikatnie za krótki, bo przejście jego oscyluje w okolicy od ośmiu do dziesięciu godzin. Oczywiście skompletowanie wszystkich strojów i wykonanie dodatkowych aktywności może rozciągnąć wam rozgrywkę o kilka kolejnych chwil. Powodzenia w poszukiwaniu swojej tożsamości oraz przy niszczeniu nikczemnych planów okropnych kultystów!

Widok gry osadzony w postapokaliptycznym świecie LEGO. Widać zrujnowane budynki, porzucone pojazdy i bujną roślinność. W centrum ekranu znajduje się postać LEGO otoczona wodą i zniszczonymi strukturami. Zadanie wskazuje na konieczność znalezienia postaci o imieniu Karst.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie PlayStation Polska.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Kup LEGO Horizon Adventures (PS5)

Reklama produktu w Ceneo.pl

Banner reklamowy X-KOM


LUB



Marcin Ćwiek
Imperator krainy jeży, pasjonat ciężkiej muzyki, gracz i obieżyświat. Cześć! Mam na imię Marcin i uwielbiam grać oraz gotować, podróżować, aktywnie spędzać czas z moją kochaną rodzinką. Za dnia jestem ojcem oraz menadżerem hostelu w centrum Gdańska, w nocy zaś zakładam kocyk i ratuję wirtualne światy 😄 Gram na wszystkim i nie lubię wojen konsolowych!
Scroll to top