Kiedy w portfolio Logitech G pojawił się Yeti GX nie mogłem sobie odpuścić i musiałem go przetestować. Nowy mikrofon może wydawać się niepozorny, ale świetnie się sprawdzi dla tych, którzy głównie nagrywają solo. Brak w nim rozwiązań grupowych, jak to było w przypadku Blue Yeti X. Nie zmienia to jednak faktu, że producent upchał w nim sporo ciekawych rzeczy, a całość wzbogaca dość zaawansowane oprogramowanie. Sam soft nie tylko wpływa na jakość rejestrowanego audio, ale dba również o inne aspekty. Mamy także rozwiązanie o nazwie Smart Audio Lock, które dba o odpowiednie „brzmienie” przy nagrywaniu. Nie jest to jednak sprzęt idealny, o czym jeszcze wspomnę. Zapraszam na materiał.
Dalsza część tekstu pod materiałem video
Specyfikacja i zawartość
Yeti GX to nic innego, jak mikrofon dynamiczny działający w zakresie 60Hz – 18.5kHz z częstotliwością próbkowania 24bit / 96KHz o charakterystyce superkardioidalnej. Całość oparto na interfejsie USB (C do A), a dedykowanymi systemami pod to urządzenie są Windows oraz macOS. Jak na model od Logitech G przystało, nie zabrakło tutaj podświetlenia. RGB jest jednak bardzo schludne i świetnie wkomponowuje się w wygląd sprzętu. W opakowaniu znajdziemy same najważniejsze rzeczy. Oprócz mikrofonu, mamy również podstawkę, kabel do podłączenia z PC oraz adapter do wysięgników i statywów w dwóch wariantach (⅝” i ⅜” ). Oczywiście, nie mogło zabraknąć również małej dokumentacji produktu.
| Wymiary i Dane Techniczne | Informacje dodatkowe |
|---|---|
|
Wymiary Masa: 616 g Wysokość: 170 mm Szerokość: 100 mm Głębokość: 100 mm Dane Techniczne |
Informacje o gwarancji Dwuletnia, ograniczona gwarancja na sprzęt Kompatybilność Zawartość Opakowania |
Jakość elementów i budowa
Yeti GX jest wykonany głównie z metalu. Przy pierwszym kontakcie czuć, że mamy do czynienia z czymś konkretnym, a nie jedynie zabawką. Obudowa, chociaż pokryta matową fakturą, lubi zbierać odciski palców. Te jednak dzięki ciemnemu odcieniowi, nie są aż tak widoczne. Pokrętło do wzmocnienia jest natomiast z tworzywa sztucznego i mocno przypomina scroll z myszki. Pokryte na niej linie są dobrze wyczuwalne, ale delikatne, przez co obsługa jest przyjemna w dotyku. Znajdujący się pod nią przycisk odpowiada za wyciszenie sprzętu i tutaj ponownie zastosowano metal. Sam mikrofon jest naprawdę lekki, nie przekracza 300 gramów, co na pewno będzie miało znaczenie przy montażu do ramienia. W zestawie mamy oczywiście podstawę ze statywem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić konfigurację. Z tego powodu w pudełku mamy odpowiedni adapter.
Jeżeli ktoś lubi podświetlenie, ale nie takie rażące, to możecie być spokojni. Jedynie logo oraz dół mikrofonu posiadają światło, ale takie dość lekkie, które nie powinno nikogo drażnić. Kolory i animacje można ustawić w aplikacji G-HUB. Od dołu znajdziecie również port USB-C, zaś u góry mamy gąbkę, którą w razie potrzeby można łatwo zdjąć. W przyszłości jednak dobrze by było, gdyby zamiast fizycznego mechanizmu do wyłączenia rejestracji głosowej zastosowano mały panel dotykowy, a diodę informującą o spoczynku urządzenia umiejscowiono tak, aby dało się to dostrzec z kilku stron. Jeżeli konkurencji się udało, to i Logitech G powinien coś podobnego zastosować.
Mały mankament
Wadą, jaką zaobserwowałem w czasie testów, było wyłapywanie drgań na biurku. Mam kilka konsol i takie PS5 wprowadza pewne wibracje, które przenosiły się na mikrofon. Z początku nie byłem tego świadomy. Zarówno przy oryginalnej podstawie, jak i zamontowany do ramienia dawał ten sam efekt w postaci lekkiego buczenia. Wystarczyło jednak odizolować go od problematycznej powierzchni i wszystko wróciło do normy. Można też wyłączyć konsolę, ale jednak to dziwne, że tak to działa. Brak koszyka w tym przypadku robi swoje, a jego montaż wydaje się dość utrudniony. Warto więc mieć to na uwadze przy zakupie.
Yeti GX to dobry wybór dla streamera
Niby dość oczywiste stwierdzenie, ale w przypadku tego mikrofonu ma to większe znaczenie. To właśnie osoby transmitujące w sieci mają takie urządzenia dość blisko siebie, a omawiany model, który stawia na charakteryzację superkardioidalną — rejestracja głównie z przodu — najlepiej wypada, gdy nie jest zbyt daleko oddalony od źródła dźwięku. Oczywiście, jest w stanie wyłapać głos z nieco większych odległości, ale od razu słychać, że wtedy traci na sile. Specjalnie dlatego nagrałem odpowiednią próbkę, która przedstawi, jak to wypada w praktyce.
Warto zaznaczyć, że sprzęt po podłączeniu od razu jest gotowy do pracy. Całkowicie surowe nagranie bez dodatkowych ulepszeń macie powyżej. Jeżeli jednak domyślne ustawienia i jakość rejestrowanego audio nie będą Wam odpowiadać, to mamy tutaj pełną obsługę technologii Blue Voice. Jej efektami możemy zarządzać z aplikacji G-HUB, gdzie wszystko zostało dobrze opisane, zaś sam interfejs jest prosty i przejrzysty. Co dokładnie możecie osiągnąć, jeżeli zdecydujecie się jej użyć? Tutaj efekt końcowy może być bardzo różny i wiele będzie zależało od własnych preferencji. Sprawdźcie natomiast, jak brzmię, kiedy Yeti GX jest dodatkowo wsparte przez oprogramowanie producenta.
Muszę jeszcze wspomnieć o jednej dość istotnej rzeczy związanej z tym mikrofonem. Chodzi o Blokadę Smart Audio (Smart Audio Lock), która po aktywacji za sprawą wciśnięcia rolki dba o to, aby nie występował tak zwany „przester”, a także niweluje wyłapywanie dźwięków z otoczenia. W praktyce rozwiązanie to działa naprawdę dobrze. Dla mniej zaawansowanych użytkowników będzie to jedna z najważniejszych funkcji i czuję, że na stałe zostanie w rodzinie produktów producenta. Yeti GX nie jest jednak uniwersalny. Odbiorcom są tutaj właśnie streamerzy, casterzy czy osoby nagrywające materiał pod wideo, o ile działają w pojedynkę. Sam sprzęt nie ma innych trybów i ciężko będzie sprawić, aby wypadał idealnie przy kilku głosach, podczas wywiadu czy nieco większej przestrzeni. Na tym polu lepiej pomyśleć o czymś innym i tutaj dobrym przykładem będzie Yeti X.
Mały, zgrabny, ale…
Nowość od Logitech G to propozycja dla tych, którzy doskonale wiedzą, czego chcą. Nie tylko sama jakość przechwytywanego dźwięku będzie tu istotna. Takie elementy, jak waga urządzenia, wygląd, możliwości konfiguracji za sprawą oprogramowania czy wyciszenie tła będą równie istotne. To sprzęt dla określonego odbiorcy, który sprawdzi się przy konkretnych zadaniach. O ile nic nie wibruje na biurku. Nie czuję, aby stał się hitem dla mas, głównie ze względu na cenę na poziomie 650zł, ale może być interesującą opcją dla konkretnych twórców treści.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.






