Nostalgia to potężna broń

Retro grafika pod felieton "Nostalgia to potężna broń" z GB Color w tle.
Jakub Mrozowski
Jakub Mrozowski

Czym jest nostalgia? Według Wikipedii jest to – doskwierająca tęsknota za ojczyzną, a także tęsknota za czymś przeszłym, co utrwaliło się w pamięci. Jeśli weźmiemy pod uwagę także gry albo ogólnie popkulturę, pojawia się wizja czegoś pozytywnego. Niestety coraz częściej przekonuję się, że jest to pułapka, z której bardzo trudno uciec, szczególnie w kontekście właśnie gier.

Dalsza część tekstu pod materiałem video

Wspomnień czar

Nie wiem, jak Wy, ale ja posiadam w swojej kolekcji gry, filmy i seriale, które poznałem za młodu. Wiem, że będę się przy nich dobrze bawić. Nie jestem w stanie policzyć, ile razy grałem w pierwsze Fable, RollerCoaster Tycoon czy Final Fantasy VII — tytuły, które tak dobrze znam, że mógłbym powiedzieć, że znajdują się w mojej tzw. strefie komfortu.

Z wyjątkiem wspomnień z nimi związanymi i ich pojawieniu się w tym czy innym momencie życia, zagwarantowały mi coś jeszcze. Kształtowały mój gust i dzięki temu sięgałem po coraz to inne tytuły z podobnych gatunków. Gdyby nie Final Fantasy pewnie nigdy bym nie spróbowałbym Golden Sun, Chrono Trigger czy ostatnio Trails of Cold Steel. Tutaj pojawia się mały zgrzyt, bo sięganie po gatunki, które zwyczajnie nam pasują, raczej z nostalgią nie ma nic wspólnego. To w takim razie, gdzie owa nostalgia się objawia?

DuckTales Remastered - zima

Kurła… Kiedyś to było

To zdanie, znane z memów o Polakach i małpach-nosaczach, idealnie oddaje sedno problemu. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jako dzieciak siadacie przed telewizorem czy komputerem, dostajecie do ręki kontroler i nagle otwiera się przed Wami kompletnie nowy świat. Nagle nie tylko jesteście obserwatorem, ale to właśnie Wy jesteście bohaterem. Dla każdego gry mogą być czymś innym, ale według mnie to zawsze byłą pewnego rodzaju ucieczka od rzeczywistego świata.

Jako dzieci mieliśmy inne standardy, a też nasz gust nie był dokładnie wykształcony. Nieraz szliśmy za tłumem, aby tylko nie zostać wykluczonymi z grupy. Na prostej zasadzie, “bo wszyscy w to grają”, poznałem Counter Strike’a 1.6, Mu Online, Tibię i inne.

Teraz można by zadać pytanie, czy czuję więc nostalgię związaną z tymi tytułami? Odpowiedź brzmi — oczywiście. Dały mi te tytuły niezliczoną liczbę godzin spędzonych na rozgrywce online, a nawet i pewne przyjaźnie i znajomości, a jednak nie umieściłem tych produkcji na liście gier, które uwielbiam. Wyryły się w mojej głowie, dalej o nich pamiętam, lecz czy powiedziałbym, że czuje względem nich tę mistyczną nostalgię? Z definicji można by było tak powiedzieć, bo faktycznie jest to tęsknota za czasami, kiedy wszystko wydawało się łatwiejsze.

SWAT 3 - zwłoki na schodahc

Dawne czasy

Za dzieciaka wyciągałem z gier wszystko, co się dało, tym bardziej że nie było takiego dostępu do informacji jak teraz. Takie czasopisma jak CD-Action, Play, Click były nieraz jedynym źródłem informacji. To i tak dość nowe magazyny, bo pewnie niektórzy z Was pamiętają jeszcze kultowe Secret Service czy Bajtka. Gry nie wymagały stałego dostępu do internetu, były to więc pełne produkcje na fizycznym nośniku. Konsole musiały mieć więc gry dopracowane niemal do perfekcji, bo nie było możliwości zrobienia Day-One patcha.

Zapewne część z Was, jak nie większość, teraz by czemuś takiemu przyklasnęła i stwierdziła, że dawne czasy były lepsze. Trudno się z tym nie zgodzić, pozwólcie jednak, że zwrócę uwagę, jak wtedy gry wyglądały. Nie wchodząc w technikalia, podam wam prosty przykład. GTA: San Andreas tworzyło około 80 osób i stworzenie tej produkcji zajęło dwa lata. Przy GTA V, było to już 220 osób z samego Rockstar North, a całkowita liczba, która pomogła przy tworzeniu, to około 1000 osób.

Gry stały się większe, bardziej rozbudowane i ładniejsze. Wymagają teraz dużo więcej pracy. Tak samo kosztują znacznie więcej, nieraz przekraczając już budżety niejednej produkcji z Hollywood. Uważam więc, że Day-One patch to dość niska cena za skok technologiczny, jaki otrzymaliśmy. Gorzej jeśli produkcja po prostu jest źle zoptymalizowana i pełna błędów, ale to już nieco inny przypadek.

Wiele osób patrzy na to przez różowe okulary, zapominając, jaką komputery miały wtedy moc obliczeniową, jak nieraz trzeba było się gimnastykować, aby coś odpalić. Jeśli chodzi o konsole, to, przynajmniej w moim środowisku, królowało piractwo. Dodatkowo polska lokalizacja nawet za czasów PS3 i X360 nie była standardem.

Czy naprawdę nostalgia potrafi być tak silna, że wiele osób o tym zapomina i dalej chcieliby powrotu chwały PS2, gier bez Day-One patchów, DLC czy też pre-orderów? Najlepsze jest to, że zazwyczaj tyczy się to gier AAA, z pominięciem ogromnego rynku indie, który w dużej mierze opiera się właśnie na nostalgii do starszych produkcji z czasów NES-a czy SNES-a

Ikari Warriors - czołg

Konflikt pokoleń

Nostalgia skupia się na pozytywach, a my zapominamy, jak to naprawdę wyglądało. Jeśli weźmiemy poprawkę na to, że wtedy część z nas była dziećmi, to dodatkowo pojawia się tęsknota za beztroskimi dniami, gdy życie było łatwiejsze.

Jako dorośli dostrzegamy więcej, mamy szerszą perspektywę patrzenia i odmiennej interpretacji danego dzieła. Pomimo że dalej lubię wracać do pierwszego Metal Gear Solid, to nie zmienia to faktu, że tytuł ten zwyczajnie się zestarzał. Tak samo jest z uwielbianym przeze mnie Legacy of Kain: Soul Reaver.

Wolę w ten sposób tłumaczyć sobie decyzję o wydaniu remastera, niż poprzez nudne badanie rynku, czy dana marka ma potencjał sprzedażowy w tych czasach, albo klasyczne, łatwe wyciągnięcie kasy od fanów, którzy o tej serii jeszcze pamiętają. Chciałbym, żeby kryło się za tym coś więcej.

Nie ma nic złego w tęsknocie za dawnymi dniami. Sam lubię wracać do mojego ukochanego ”Powrotu do przyszłości” i oglądać całą trylogię raz do roku. Nie jest to film idealny, ale przypomina mi czasy, kiedy wszystko było łatwiejsze i do dziś dostaję ciarek od motywu głównego. To właśnie jest dla mnie nostalgia. Pewnie każdy z was ma taką produkcję. Dla wielu będzie to znienawidzony przeze mnie Gothic. Pomimo że ludzie dostrzegają jej wady, to dalej jest to produkcja u nas kultowa i nie ma w tym absolutnie nic złego.

Jeśli zamiast tego tworzymy odklejone teorie, że te 20 lat temu gry były bardziej prawdziwe, bardziej dopracowane i ogólnie wszystko było lepsze, a trawa była bardziej zielona, to łapiemy się w pułapkę i zwyczajnie stajemy się niewolnikami naszych wspomnień. Co ciekawe, zazwyczaj wtedy nie podajemy tego weryfikacji, właśnie ze strachu, że nasze wspomnienia zostaną zatarte, a zamiast tego pojawi się zawód.

Top Racer 3000 - strefa industrialna

Czasy się zmieniły

Popularyzacja gier jako medium sprawiła, że więcej osób gra, pojawili się gracze niedzielni, i tak dalej. Gry są łatwiejsze, bo przeznaczone dla szerszego grona odbiorców, a nawet granica między gatunkami zaczyna się zacierać. Nasz apetyt rośnie w miarę jedzenia i chcemy cały czas więcej. Obecne produkcje są bardziej złożone, a przez to wymagają sporych nakładów pracy i wiele osób zdaje się tego nie zauważać. Zabawne jest to, że pewnie za kilka lat obecni młodzi gracze będą tak samo opowiadać, że kiedyś gry były lepsze, bo będą tak samo patrzeć na gry przez pryzmat nostalgii.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!



Avatar photo
Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top