Pokemon Brilliant Diamond & Shining Pearl po kilku godzinach

Pokemon Brilliant Diamond Shining Pearl

Bezsprzecznie Pokemony są dla mnie jedną z bliższych marek. Dorastałem w jej otoczeniu nie tylko za sprawą serialu animowanego, ale również gier. Niestety nigdy nie miałem okazji zagrać w czwartą generację serii. Pokemon Diamond/Pearl było dla mnie zawsze małą plamą na honorze fana. Szczególnie że z biegiem lat odsłona ta urosła do statusu kultowej, a zdaniem niektórych nawet tej najlepszej z odsłon. Tym bardziej wypatrywałem na premierowym horyzoncie zapowiedzi odświeżonej wersji.

W piątek stało się, premierę miał remake zatytułowany Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl. Można by się spodziewać, że miałem duże oczekiwania. Na szczęście po ostatnich rozczarowaniach związanych z marką oczekiwałem tylko jednej rzeczy. Starych pokemonów z nową warstwą farby. Po spędzeniu z grą 10 godzin mogę uznać, że pokładane w remaku nadzieje zostały spełnione.

Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl zyskuje w nowej grafice

Pierwotna wersja Pokemon Diamond/Pearl stała w małym rozkroku technologicznym. Prymitywne modele 3D były stosowane zamiennie z grafikami 2D. Remake odświeża całą warstwę wizualną. W rezultacje wszystko w produkcji jest trójwymiarowe i każdy z elementów prezentuje się wyjątkowo uroczo. Oczywiście mimo tych zmian gra stara się być bardzo blisko pierwowzoru, przez co krąży wokół umowności. Gdy gracz biega po świecie, wszystko wygląda jak śliczne miniaturki. Zupełnie jak w oryginale.

Pokemon Brilliant Diamond Shining Pearl berrys

Postacie to chibi ludziki z dużymi głowami, budynki są bardziej reprezentacją niż czymś użytecznym, a las to posadzone w równych odstępach drzewa. Może się to podobać lub nie, ale warto docenić bliskość do pierwowzoru. To oczywiście delikatnie zmienia się podczas walki. Wtedy każdy z trenerów przyjmuje bardziej anatomiczne formy, a i same Pokemony zyskują na większym ekranie. Ze wszystkiego wybija się jedynie woda, która nie wpisuje się w obraną grafikę. Wszystkie zbiorniki przypominają domyślne animacje płynów w silnikach gier. Mimo że zwykle nie dzieje się na ich powierzchni nic interesującego wybijają się z otoczenia.

Czy zmieniono coś w rozgrywce?

Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl naciska tam, gdzie nostalgia lubi najbardziej. Znaczy to, że rozgrywka przeniosła mnie do czasów, w których grałem w pierwsze gry serii. Jest to dla mnie odświeżające doświadczenie po licznych zmianach w formule. Nie znaczy to, że gra będzie dla graczy wehikułem czasu. Remake ten rozumie, że ma zadowolić starszych fanów, ale też pozwolić nowym doświadczyć dawnej przygody. Przez to w grze jest wiele udogodnień znanych z nowszych odsłon lub z wcześniejszych remaków. Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl podpowiada, który atak będzie najlepszym wyborem, doświadczenie po walkach dzieli się na wszystkie pokemony gracza, a blokady jak drzewka i kamienie stały się niezgrabną pozostałością po starych czasach.

Pokemon Brilliant Diamond Shining Pearl exp share

Część udogodnień można zignorować, innych jak ogólny Exp Share niestety nie da się wyłączyć. Na szczęście nie odczułem, aby jakoś odbierało mi to doświadczenie gry. Trzeba przyznać, że rozgrywka jest intensywniejsza i sprawia wrażenie odrobinę łatwiejszej. Nie czuje się jednak oszukany. Pamiętajmy, że seria długo reprezentowała skostniałe założenia i aby mogła dalej istnieć, konieczne są małe zmiany. Pisząc to, jednocześnie uważam, że możliwa alternatywa w postaci np. trybu Retro, w którym większość udogodnień jest wyłączona, byłaby mile widzenia dla starszych fanów.

Każdy taki fan prawdopodobnie znajdzie sto większych lub mniejszych powodów, czemu jakaś zmiana względem oryginału jest zbędna. Jak napisałem wyżej, większość usprawnień akceptuję i traktuję jako dopasowanie gry pod aktualne czasy, jedna rzecz wysoce się nad tym wybija. Piszę tu o braku potrzeby odwiedzania Centrum Pokemon w celu wymienienia swojej drużyny. Jest to moim zdaniem zbyt wpływające na rozgrywkę. Dowolność w doborze członków brzmi na papierze dobrze, jednak brak kar za źle poprowadzoną walkę, czy brak decyzji, jaki atak poświęcić, by móc iść dalej, spłyca rozgrywkę. Każdy błąd traci znaczenie, gdy w dowolnym miejscu, nawet najbardziej oddalonym od miast możemy zastąpić poszkodowanego pokemona.

Co z funkcjami dotykowymi oryginału?

Oryginał ukazał się na konsole Nintendo DS. Sprzęt nie wyróżniał się jedynie dwoma ekranami, ale tym, że jeden z nich był dotykowy. To oczywiście pozwalało na nowe urozmaicenia rozgrywki i chociaż Pokemony traktowały to jako dodatek, kilka ciekawych pomysłów było tam zwartych. Jak remake poradził sobie z dostosowaniem gry do pojedynczego ekranu? Okazuje się, że wyjątkowo szczątkowo. Dolny panel konsoli DS był zwykle dodatkowym źródłem informacji. Gracz miał ciągły wgląd w zdrowie podopiecznych, mógł tworzyć sobie notatki, wyświetlać aktualną godzinę i wiele więcej.

Na Switchu wszystko może być wyświetlone w rogu ekranu. Po naciśnięciu odpowiedniego przycisku po prawej stronie wysunie się symulowany drugi ekran. Ten możemy jeszcze dodatkowo powiększyć i wejść z nim w interakcję za pomocą dotyku lub symulowanego kursora. Ekran ten jest doskonale odwzorowany, o ile nie jest to nawet ten sam szablon. W trakcie gry możemy znaleźć różne bardziej lub mniej przydatne aplikacje. Poza tym w oryginalnej grze gracz spotykał minigierki korzystające z funkcji dotykowych. Te urozmaicały zabawę i były wartością dodaną, ale na ten moment nie spotkałem się z nimi w Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl.

Dodatkowa treść w Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl

Aby dobrze się bawili zarówno nowi, jak i starzy gracze, dodano do gry sieć tuneli. Tam spotkamy wiele pokemonów przechadzających się w mikro ekosystemach. Możemy z nimi walczyć, łapać je lub zwiedzać. Ta sieć niestety nie została przeze mnie jeszcze dobrze zbadana, ale wyczuć można tam coś więcej. Nie wiem, czy będzie to nagroda w postaci rzadszych pokemonów, wymagających bossów czy coś jeszcze innego. Cieszy mnie fakt, że jest co zwiedzać nie tylko na powierzchni, ale i pod nią.

Są to tylko i aż Pokemony

Jako fan serii czuje się na ten moment usatysfakcjonowany. Odnoszę również wrażanie, że osoby nieznające marki mogą w tym miejscu się z nią polubić. Nie ma co ukrywać, że są to dalej Pokemony, więc, jeśli komuś one wcześniej nie podeszły, tak i tu prawdopodobnie nie ma czego szukać. Godne uwagi jest to, że gra cierpi na te same problemy, co reszta marki. Sztywne animacje ataków wywołują czasem uśmiech politowania, a modele ponownie nie zostały polepszone względem poprzedników. Są to wady, jeżeli spojrzymy na to, jaki sukces osiągnęła seria i ile lepszych jakościowo produktów dostawaliśmy od mniejszych franczyz. Niestety nie ma na to usprawiedliwienia i już po stronie kupującego należy decyzja czy rozgrywka wynagradza mu tego typu niedociągnięcia.

Wszystko, co napisałem, oparte jest o 10 godzin gry. Moje niespieszne tempo spowodowało już małą dysproporcję między przeciwnikami a mną. Może się odbić to za jakiś czas. Warto jednak zaznaczyć, że jeszcze wiele przede mną i opinia może ulec zmianie. Na ten moment jednak Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl jest grą, w którą w tym roku gra mi się najprzyjemniej.

Interesuję się szeroko rozumianą popkulturą, ale najbliżej serca zawsze były gry. Staram się grać w najnowsze tytuły oraz nadrabiać klasyki. Od zawsze chciałem dołożyć małą cegiełkę do historii tego medium, a prowokacja do dyskusji jest chyba jedną z ważniejszych w tej dziedzinie.
Scroll to top