Jeśli ktoś pamięta piękne czasy PlayStation Portable, z pewnością już się domyśla, czym może być Ratatan. Osobiście stałem się miłośnikiem gier rytmicznych właśnie dzięki Pataponom. Pierwsze informacje o nowej produkcji pojawiły się już w 2023 roku, jednak poważniej zainteresowałem się nią dopiero niecały miesiąc przed oficjalną premierą. Postanowiłem więc sprawdzić, co ma do zaoferowania projekt opracowany przez studio Ratata Arts. Warto również wspomnieć, że Ratatan powstał przy wsparciu społeczności za pośrednictwem platformy Kickstarter. Zapraszam do materiału.
Jak się w to gra?
Bardzo dobre pytanie! Już wyjaśniam, o co chodzi w tej produkcji, która łączy grę rytmiczną z akcją i elementami roguelike’a. W Ratatanie trafiamy do malowniczego świata Redo, w którym wcielamy się w jednego z ośmiu tytułowych Ratatanów. Pełni on funkcję dowódcy, wydającego rytmiczne rozkazy swojej dzielnej armii Cobunów. Choć na początku może się wydawać, że wybór postaci jest ostateczny, po ukończeniu samouczka, który wprowadzi nas w podstawy rozgrywki, możemy zmieniać Ratatanów w naszej bazie zwanej Rataport.
Każdy Ratatan oferuje inny zestaw bonusów oraz atak specjalny, dzięki czemu nasza urocza, a zarazem nieustraszona armia może przyjąć zupełnie inny styl walki. Jest jeszcze jedna istotna kwestia, a mianowicie skład oddziału zależy od wybranego Ratatana. Przykładowo Pyokorappa zapewnia 10% bonusu do obrażeń zadawanych zwykłymi atakami, jeśli poprawnie wykonujemy rytmiczne komendy. Wyczucie rytmu jest tutaj niezwykle istotne, ponieważ musimy idealnie wstrzelić się w sekwencję, aby uzyskać ocenę „Just” zamiast „Good”. W jego oddziale znajdziemy Cobuny posługujące się lancami szturmowymi i łukami. Z kolei nastawiony na defensywę Harigittan oferuje dodatkowe 15% redukcji otrzymywanych obrażeń podczas korzystania z komendy Guard. Natomiast u jego boku walczą Cobuny wyposażone w miecze i włócznie.

Zun Taka Tan! Zun Taka Tan!
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że mogę poruszać się Ratatanem, a nawet wykonywać skoki. Zaimplementowanie takiego rozwiązania podnosi poziom trudności, ponieważ gracz musi nie tylko dbać o poprawny rytm i odpowiednie pozycjonowanie armii Cobunów, ale również kontrolować ruchy dowódcy. Walka na polu bitwy dobiega końca, gdy nasz dowódca straci wszystkie punkty życia, reprezentowane przez pasek HP. Na tym jednak nie koniec, ponieważ twórcy dodali także punkty MP, które zużywamy na ataki specjalne Hustle Tech pierwszego i drugiego poziomu.
Twórcy z Ratata Arts nie zapomnieli również o trybie FEVER, który aktywujemy poprzez ciągłe wykonywanie idealnych sekwencji rytmicznych. Po jego uruchomieniu nasz oddział zaczyna dosłownie śpiewać, a przeciwnicy otrzymują zwiększone obrażenia. Sporym plusem jest to, że pojedyncza źle wykonana komenda nie pozbawia nas tego trybu. Dwie pomyłki z rzędu powodują jedynie częściową utratę FEVER, dzięki czemu możemy stosunkowo szybko odzyskać pełną skuteczność. Kiedy natomiast stajemy do walki z bossem, FEVER pozwala nam aktywować Hustle Tech drugiego poziomu, który pełni funkcję superumiejętności Ratatana.
Ahoj, kapitanie!
Wspomniałem już o Rataporcie, który odgrywa kluczową rolę w grze. To nasza główna baza operacyjna, w której możemy odblokowywać kolejne funkcje, rozwijać Ratatana i wzmacniać jego oddział. Uruchomienie kuźni pozwoli nam wykuwać nowe, epickie i legendarne bronie dla naszych wojowników. Gdy zgromadzimy odpowiedni arsenał, niepotrzebny już sprzęt gorszej jakości posłuży nam do ulepszania broni używanej przez Cobuny.
Zbieranie materiałów oraz nowego wyposażenia w postaci akcesoriów i oręża podczas kolejnych wypraw będzie niezbędne, choć może okazać się dość czasochłonne. Pozwoli nam ono zwiększyć skuteczność naszych jednostek, które regularnie będą mierzyć się z bossami na końcu każdego z sześciu etapów. Jeśli zabraknie nam potrzebnych składników, w mieście będziemy mogli skorzystać z usług handlarza, u którego wymienimy zbędne materiały na te, których aktualnie potrzebujemy.
Wyruszając na kolejne wyprawy, będziemy mogli realizować dodatkowe zadania, takie jak ukończenie konkretnej mapy, pokonanie określonej liczby przeciwników lub bossów czy zebranie wskazanych przedmiotów. Niezależnie od tego, czy odniesiemy zwycięstwo, czy poniesiemy porażkę, nagrody za wykonane zlecenia będziemy mogli odebrać u jednej z postaci w mieście. W zamian otrzymamy zestawy surowców, które posłużą nam do kolejnych modernizacji.
Rytm, akcja i roguelike
Czy Ratatan ma jakąś fabułę? Owszem! Nasi tytułowi bohaterowie wyruszają na poszukiwanie tajemniczej Bogini. Droga do celu prowadzi przez sześć różnorodnych światów, obejmujących między innymi mroźne krainy, gęste dżungle, tropikalne wyspy i niebezpieczne kaniony. Twórcy przygotowali też małą niespodziankę w trakcie kampanii fabularnej, ale to już musicie odkryć na własną rękę.
Struktura plansz znacznie różni się od tego, co możemy pamiętać z serii Patapon. Dlaczego? Każdy poziom składa się z mniejszych odcinków, których układ jest częściowo losowy. Jak wygląda to w praktyce? Po dotarciu do bramy możemy wybrać jedną z dwóch dostępnych opcji. Najczęściej trafimy na surowce, takie jak pączki i cukierki, lub moce RataKaruta, ale możemy też natknąć się na bonusy, które pozwolą nam zwiększyć liczebność oddziału Cobunów albo podnieść maksymalną liczbę punktów zdrowia Ratatana.

Po dokonaniu wyboru brama otwiera się, umożliwiając nam przejście do kolejnego odcinka. Tutaj rozgrywka może przybrać różny obrót. Czasem czeka nas starcie z przeciwnikami lub minibossem, innym razem trafimy na specjalny ołtarz, przy którym możemy skorzystać z łaski Bogini, albo odwiedzimy wędrownego sklepikarza. Zdarzają się również spokojniejsze odcinki, w których nie musimy walczyć, a wybrana wcześniej nagroda po prostu czeka na odbiór. Dzięki takiemu rozwiązaniu kolejne wyprawy mogą przebiegać inaczej, a podejmowane przez nas decyzje wpływają na ich przebieg.
A skoro już wspomniałem o mocach RataKaruta, warto poświęcić im nieco więcej uwagi. Są to specjalne karty, które zapewniają naszej armii dodatkowe bonusy na czas danej wyprawy. Możemy skupić się na zwiększeniu punktów życia i obrony naszych jednostek, wzmocnieniu siły ataku lub poprawie skuteczności ataków wykorzystujących żywioły, takie jak ogień, woda, lód, pioruny czy trucizna.
Odpowiedni dobór kart to jeden z kluczy do sukcesu, szczególnie gdy przychodzi nam zmierzyć się z wymagającymi bossami na końcu poszczególnych poziomów. A uwierzcie mi na słowo: nie ma nic gorszego niż przegrana walka na trzecim lub czwartym etapie wyprawy, gdy przeciwnikowi zostało zaledwie 5% punktów życia. Zdobyte przedmioty co prawda zachowujemy, ale kolejne podejście musimy rozpocząć od samego początku.
Oprawa i technikalia
Ratatan oferuje piękny, dwuwymiarowy świat, a twórcy postawili na kolorową, ręcznie stylizowaną grafikę. Każdy poziom ma swój unikalny charakter, choć osobiście uważam, że tylko sześć leveli to zdecydowanie za mało. Sytuację ratuje oprawa muzyczna, za którą odpowiada Kemmei Adachi, kompozytor znany ze ścieżek dźwiękowych do serii Patapon. Jego charakterystyczny styl słychać już po kilkunastu sekundach spędzonych w menu głównym. W końcu Ratatan to gra rytmiczna, a bez dobrej muzyki trudno o równie dobrą zabawę. Mimo to odniosłem wrażenie, że niektóre utwory zaczynają się powtarzać, co z czasem może prowadzić do pewnej monotonii.
Produkcja ma również problemy ze spadkami płynności. W trybie dla jednego gracza są one odczuwalne zarówno w mieście, jak i na mapach, ale można jeszcze przymknąć na nie oko. W trybie wieloosobowym, przeznaczonym dla maksymalnie czterech graczy, sytuacja wygląda jednak znacznie gorzej. Armie wszystkich graczy są widoczne w trakcie sesji, ale gdy dochodzi do walki, liczba efektów wizualnych jest tak duża, że płynność wyraźnie spada. Najgorzej było podczas starć z bossami. Zdarzało mi się, że nie byłem w stanie na czas dostrzec animacji zapowiadającej atak. Jeśli mnie było trudno ją zauważyć, pozostali gracze również mogli mieć z tym problem. W efekcie takie starcia kończyły się błyskawiczną porażką całej drużyny. Do tego dochodzą problemy z desynchronizacją i rozłączaniem gry, które dodatkowo potrafią uprzykrzyć rozgrywkę.
Jednym z bardziej doskwierających problemów w Ratatanie jest brak możliwości zmiany rozmiaru czcionki. Szczególnie daje się to we znaki podczas wyboru kart RataKaruta, gdy chcemy sprawdzić, jakie karty mamy już w ekwipunku. W takiej sytuacji pozostaje zdać się na własną pamięć. Odniosłem też wrażenie, że synchronizacja ataków niektórych przeciwników z rytmicznymi komendami pozostawia sporo do życzenia. Chodzi o sytuacje, w których wróg przygotowuje atak obszarowy, a my nie możemy na czas wydać odpowiedniego polecenia, na przykład nakazać Cobunom podskoku lub szybkiego odwrotu, ponieważ wciąż trwa wykonywanie wcześniej wydanej komendy rytmicznej. W efekcie nasze oddziały przyjmują na siebie potężne obrażenia, co może doprowadzić nawet do całkowitego fiaska wyprawy.
Podsumowanie
W przypadku gier rytmicznych sytuacja zazwyczaj jest dość prosta. Osoby lubiące ten gatunek chętnie sięgają po nowe tytuły, natomiast gracze, którzy nie przepadają za rozgrywką opartą na rytmie, często omijają takie produkcje szerokim łukiem. Uważam, że Ratatan od studia Ratata Arts nie jest grą idealną i ma kilka zauważalnych niedociągnięć. Nie zmienia tego nawet fakt, że nad projektem czuwał Hiroyuki Kotani, który wcześniej pracował nad serią Patapon.
Czy warto sięgnąć po Ratatana w wersji na Nintendo Switch 2? Moim zdaniem jak najbardziej. Czas potrzebny na ukończenie jednego lub dwóch etapów dobrze wpisuje się w charakter rozgrywki na konsoli przenośnej. W trakcie wyprawy możemy zapisywać postępy pomiędzy poszczególnymi etapami, dzięki czemu nie musimy się martwić, że stracimy to, co już osiągnęliśmy. Warto też podkreślić, że fizyczne wydanie Ratatan na Nintendo Switch 2 zawiera pełną wersję gry na kartridżu, a nie Game Key Card (GKC). Jeśli graliście w Patapon lub chcielibyście po raz pierwszy spróbować swoich sił w grze rytmicznej, Ratatan może być ku temu świetną okazją.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.













