Recenzja Layers of Fear VR. Czy w tym domu straszy?

Wydany ostatnio na PlayStation VR horror od krakowskiego Bloober Team Layers of Fear VR był doskonałą okazją, aby sprawdzić swoją odwagę. Nie pozostaje nic innego jak napisać, że jest to fenomenalne doświadczenie.

Layers of Fear VR - flaszka

Upiorny dom i Ty

Tytuł należy do specyficznego gatunku symulatorów chodzenia, wydany z początku na PC dla gogli wirtualnej rzeczywistości, pojawił się również na konsolach Sony. Warto zaznaczyć, że produkcja wymaga od nas posiadania kontrolerów PlayStation Move, twórcy nie zadbali o to, aby dostosować produkcję pod standardowy kontroler DualShock i jesteśmy skazani na używania różdżek.

Nie uważam tego za problem, sterowanie jest bardzo dobrze przemyślane, a wchodzenie w interakcje naturalne. Dla testu dałem pograć mojej żonie, która nie jest graczem, po 10 minutach wszystko było dla niej naturalne. Poruszała się po przestrzeni gry jak profesjonalista.

Jak wygląda sterowanie w Layers of Fear VR?

Chodzimy do przodu za pomocą przycisku Move, obracamy się przyciskami kwadrat oraz trójkąt, wszelkie chwyty wykonujemy spustem. To w zasadzie tyle, pomimo braku analoga czy przycisków kierunkowych, sterowanie ruchowe wydaje się bardzo dobrze zaimplementowane. Tym bardziej że możemy grać zarówno w pozycji siedzącej, jak i na stojąco.

Layers of Fear - obrazy

Z dumą stwierdzam, że tytuł ma ogromne ilości zabezpieczeń przed chorobą symulatorową. Podczas gry nie wystąpił u mnie żaden dyskomfort spowodowany użytkowaniem hełmu wirtualnej rzeczywistości.

Bloober Team świetnie tu sobie poradziło. Moim zdaniem produkcje VR muszą oferować ogrom interakcji z otoczeniem, za pomocą ruchu. Otwieranie drzwi, szafek, manipulacja przedmiotami, to w tym tkwi siła gier na wirtualną rzeczywistość. Layers of Fear spełnia te wymagania, aż chciałoby się więcej.

Czy w tym domu straszy?

Zwykła wersja gry jest nazywana „Jump Scare Simulator” i nie da się ukryć, że straszenie opiera się tu na nagłych dźwiękach czy spadających gdzieś w oddali przedmiotach. Osobiście nie jestem fanem takiego straszenia i uważam to za dość tani chwyt.

Layers of Fear - pokój

Nie można jednak odmówić, że produkcja ta ma klimat, kojarzony z powieścią o Dorianie Gray’u. Pusty dom w stylu wiktoriańskim, w którym jedynymi odgłosami jest burza i spokojna operowa muzyka. Tworzy to unikatowe przeżycie, które wirtualna rzeczywistość dodatkowo podbija. Podczas ogrywania bałem się tego, co spotkam za rogiem i powoli otwierałem drzwi. Dodatkowym plusem jest grafika, która jak na standardy gier VR na PlayStation 4 prezentuje się świetnie. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jedna z najładniejszych gier na ten sprzęt.

Layers of Fear - kuchnia

Artysta nie ma lekko

Wcielamy się w rolę tajemniczego malarza, który zwiedzając posiadłość powoli, popada w odmęty szaleństwa. Próbując stworzyć swoje opus magnum — największe dzieło. System prowadzenia fabuły przez znajdowane wszędzie skrawki listów, wycinków z gazet czy przedmiotów, może się podobać. Zarówno mnie jak i mojej żonie, prowadzenie fabuły bardzo przypadło do gustu, co doprowadziło dyskusji — Co autor miał na myśli?

Layers of Fear VR - gameplay

Nie aż tak natchniony malarz

Aż dotąd nie mogę się zdecydować czy 3 godziny, które spędziłem z Layers of Fear VR to dobry czas, czy niewystarczający. Z jednej strony chciałoby się więcej, a z drugiej cieszyłem się, że to już koniec. Tytuł potrafił mnie miejscami całkiem nieźle przestraszyć. Jest to świetna przygoda na raz, no i trzeba zaznaczyć, że jako symulator chodzenia, nie ma tu za wiele akcji. Przez co wiele osób może z miejsca odrzucić ten tytuł.

LOF VR - obrazy

Podsumowanie

Jest to jedna z ciekawszych produkcji na wciąż niszowy sprzęt. Warto jednak zainteresować się tym tytułem. Szczególnie że z tą pozycją poradzi sobie każdy, jest to dobry przykład wykorzystania wirtualnej rzeczywistości. O ile nie przeszkadza Wam, że jest to w zasadzie gra, gdzie chodzimy i dajemy się wystraszyć, a samej rozgrywki jest tak naprawdę mało.

Za dostarczenie gry do testów dziękujemy firmie Bloober Team.

Jakub, człowiek, dla którego nigdy nie ma problemu. Próbował już w życiu wszystkiego: aktorstwa, żonglowania, gotowania, pisanie to jego najnowsza pasja, w której ma nadzieje się spełnić. Gra od kiedy pamięta, na początku na komputerze, później głównie na konsolach. Fan nietuzinkowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Uwielbia wszelkiej maści komiksy o superbohaterach. Zawsze powtarza, że nie liczy klatek woli po prostu grać.
Scroll to top